sobota, 4 listopada 2017

„Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana” – David Sinden


Po zapoznaniu się z „Twój rok z bullet bookiem” Z. Compton’a, a także wprowadzeniu znacznych zmian w układzie mojego terminarza, informacji istotnych i planów, marzeń, potrzeb i zachcianek na różnych kartkach, nie obawiałam się sięgnąć po kolejną książkę z serii, a mianowicie sam „Bullet book” przygotowany przez David’a Sinden’a oraz Wydawnictwo Insignis. Chciałam wiedzieć, jak to wygląda „fachowo”, a nie takie luźne notatki doczepione do mojego kalendarza. Chciałam w końcu zorganizować wszystkie zapiski w jednym miejscu bez obawy, że coś przeoczę lub też się zagubi. Dodatkowym atutem jest sam wygląd książki, jej szata graficzna, która przyciąga uwagę. A jak jest w środku?

Książka jest przygotowana jako gotowy projekt, zeszyt, notatnik, dziennik i terminarz w jednym, z miejscami na nasze własne zapiski tematyczne. Podzielony jest tak, by uzupełniać każdego dnia i podsumowywać po tygodniu, miesiącu, roku. Na każdej stronie znaleźć można także sentencję na dany dzień – piękne, z głębokim przekazem. Informacje są posortowane, ale w prosty sposób podsumowujące naszą sytuację. Jest miejsce na ważne daty i spotkania, na pracę i na życie prywatne, na nasze pasje, zachcianki, drobne remonty itp. Dla mnie jest to niemal jak pamiętnik – i poniekąd też osobisty terapeuta. Nie zwracamy przecież uwagi na tak wiele aspektów naszego życia, do czasu, aż je zapiszemy. Dzięki tej książce można naprawdę uporządkować nasze życiowe cele i priorytety. Tu także można znaleźć miejsce na śledzenie własnych finansów, zarządzać kontaktami, czy nawet wyrobić w sobie nowe nawyki. Ta książka bowiem to zbiór metod i ćwiczeń, dzięki którym można wieść spełnione życie.

Podsumowując: Zaintrygowana całą tą misją prowadzenia bullet booka, sięgnęłam po książkę przygotowaną specjalnie dla osób, które dopiero wkraczają w ten świat i chcą mieć gotowy materiał do wypełnienia. Oczywiście, można tworzyć samemu i „pod siebie”. Tak też zamierzam zrobić, jak tylko dokończę gotowy Bullet Book. A co w nim znalazłam? Gotowe miejsca na sprawy, które dotąd pomijałam, a okazały się znaczne, ważne lub mniej ważne w codziennym życiu. Dopóki nie zapisałam, dopóty nie wiedziałam, jak wiele czasu „traciłam” na całkiem zbędne czynności, nic nie wnoszące w moje życie. To także rozplanowanie inaczej finansów, zapisywanie każdej zachcianki i wracanie do niej po dwóch dniach, by sprawdzić, czy nadal chcę ją spełnić (po dwóch dniach już mi się nie chciało kupować kolejnych kredek, kolorowych zakreślaczy, samoprzylepnych karteczek indeksujących, skoro miałam w domu ich bardzo dużo). Dotąd sądziłam, że jestem w miarę zorganizowaną osobą – dzięki bullet book dowiedziałam się jednak, jak wiele spraw mi umykało. Moja organizacja była dobra tymczasowo. Dlaczego nie miałabym zatem jej poprawić? Czy polecam? Owszem. Idealnym prezentem będzie z pewnością połączenie „Twój rok z bullet bookiem” właśnie z samym „Bullet Book”. Pozwólmy innym odkryć piękno organizacji własnego życia i osiągnięcia spełnienia, szczęścia.

Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana - Sinden David



Tytuł: Bullet Book

Podtytuł: Bądź pięknie zorganizowana

Autor: David Sinden

Wydawca: Wydawnictwo Insignis

Premiera: 2017-11-08

Ilość stron: 224

środa, 1 listopada 2017

„Twój rok z Bullet Bookiem” – Zennor Compton


Na ogół omijałam wszelkiego rodzaju poradniki. Nigdy nie wierzyłam w ich skuteczność. Brałam na swoją logikę – jeśli sama nie zmienię swojego życia, to żaden poradnik nie zrobi tego za mnie. A siedzieć, narzekać i czytać, jak innym się poszczęściło – nic nie daje. Tak samo z organizacją swojego własnego czasu. Mam wypracowany przecież swój „system” działania każdego dnia – terminarz z luźno opisanymi sprawami do załatwienia, a że lubię kolory, mam podzielone na życie prywatne i zawodowe. Zatem to, co trzeba zrobić w pracy jest innym kolorem, niż na przykład spotkania ze znajomymi. I celowo wspomniałam, że luźno zapisane, bowiem nie potrafię trzymać się sztywno ram godzinowych. Stawiam na elastyczność. Przecież wszystko, co zaplanowałam na dany dzień, zostało w efekcie spełnione, odhaczone, załatwione – nie ważne, że w innych godzinach, niż myślałam przewidywałam rano. Liczy się efekt, prawda?

I nagle wpada mi w ręce „Twój rok z Bullet Bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie”. Uśmiechnęłam się jedynie pod nosem i z ciekawości sięgnęłam po książkę. Zaczęłam czytać. I jakie to było moje zdziwienie, gdy się okazało, że jest bardzo podobne do tego, co ja robię sama. Dodatkowo jednak znalazłam porady, jak moje zapiski urozmaicić, udoskonalić. I ten szok, gdy naprawdę się w to wciągnęłam, pozaznaczałam karteczkami samoprzylepnymi konkretne porady, które zaczęłam już wprowadzać w życie. Ale ta książka to coś więcej, niż tylko nauka zapisywania i realizowania zadań w terminarzu. To także porady, jak codziennie radzić sobie ze sobą samym, jak urozmaicić każdy dzień, jak nauczyć się w prosty sposób nowych słów, rozpoznawać rośliny i zwierzęta, zacząć myśleć kreatywnie. Dla mnie jedną z najbardziej przydatnych porad było, jak radzić sobie z nadmiernymi zakupami artykułów biurowych. Wprowadziłam w życie tę zmianę i działa!

Podsumowując: Inspirująca i twórcza książka, dająca wiele praktycznych wskazówek, jak udoskonalić nasz każdy dzień, nie tylko pod względem samej organizacji czasu, ale także nas samych – naszych potrzeb i zachcianek, naszego samopoczucia, naszej równowagi. Książka powiem nie ogranicza się tylko do roli organizera, notesu, ale także dziennika i niekiedy też pamiętnika. Wszystko zależy od nas, co wprowadzimy w życie i w jakiej formie, bowiem Bullet Book nie nakazuje nam, jak to zrobić – jedynie sugeruje, jak można usprawnić, kreatywnie podejść do każdego dnia i to w sposób prosty, tani i jakże przyjemny. Czy polecam? Oczywiście. Nawet jeśli jesteśmy zorganizowane, warto sprawdzić, jak to zrobić inaczej, być może lepiej. Ja wiele już zmian wprowadziłam w swoim życiu, w swoim terminarzu i widzę różnicę. Bullet Book nagle będzie doskonałym ćwiczeniem na każdy dzień roku, mając w sobie ważne dla nas daty, przypomnienia, marzenia, plany, zachcianki i cenne wspomnienia. Polecam.

Zorganizuj się efektywnie i kreatywnie dzień po dniu.

Twój rok z bullet bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie - Mihotich Marcia, Compton Zennor


Tytuł: Twój rok z bullet bookiem.

Podtytuł: Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie

Autor: Zennor Compton

Premiera: 2017-11-08

Wydawca: Wydawnictwo Insignis

Ilość stron: 256

sobota, 28 października 2017

Z A P O W I E D Ź–Regina Brett w Polsce


Dotąd nie czytałam książek R. Brett, chociaż nie jeden raz je oglądałam. Dlaczego? Ponieważ miałam zupełnie inne spojrzenie na poradniki – unikałam ich, bo nie sądziłam, by faktycznie coś wniosły do mojego życia. Uznawałam, że szczęście i miłość należy zacząć szukać od siebie, a potem rozszerzać dalej. A samo przeczytanie poradnika też nic nie da – trzeba faktycznie chcieć coś zmienić. Ostatnio jednak bardzo się zdziwiłam, gdy w moje ręce trafił mały stosik książek, których przecież tak unikałam. A jeszcze większy szok przeżyłam, gdy okazało się, że są naprawdę dobre.

I tak oto zbliża się wielkimi krokami nowa książka Reginy Brett “Kochaj”. Składa się z lekcji, jak osiągnąć szczęście i jak znaleźć (niekiedy na nowo) właśnie miłość. Wkrótce oczywiście opiszę moją reakcję po skończeniu lektury. Dziś jednak bardzo zapraszam wszystkich  fanów i ludzi ciekawych, na spotkanie autorskie odbywające się w wielu miastach naszego kraju. Uwielbiam takie spotkania, bo nie tylko poznajemy samych autorów, dowiadujemy się skąd czerpią inspirację do książek, ale także poznajemy wspaniałych ludzi, czytelników, blogerów i innych miłośników dyskusji książkowych. Serdecznie zapraszam.

RB_K_mapa_polski

sobota, 21 października 2017

„Dwór skrzydeł i zguby” – Sarah J. Maas


„Kłótnia to tylko marnowanie sił – i czasu.”

Finał. Koniec. Jak tak można? Feyra powraca do Dworu Wiosny. Inna, bardzo zmieniona, na pozór taka sama. Niektórzy zauważają jej zmianę, ale czy Tamlin także to widzi? Może jedynie udaje? I nagle drzwi ich domostwa otwierają się na Hybernię – przecież ich władca obiecał przyjąć wrogie oddziały, zaprzedał Prythian dla odzyskania swej miłości, swego serca i swego świata. Czy zatem Feyra to docenia? I co z Dworem Nocy – z Rhysanderem okrutnikiem. Kto jest większym wrogiem dla bohaterki – Tamlin czy skrzydlaty kochanek? Kto także jest właścicielem jej serca? Hybernia się zbliża. Wojna wybucha. Kolejne krainy przyłączają się do do dwóch wrogich sobie obozów. Kto okaże się przyjacielem i sojusznikiem, a kto wrogiem? A przede wszystkim – co z krainą ludzi, gdy mur oddzielający je od fae zniknie raz na zawsze?

„… to, co jest naszą największą słabością, może czasem okazać się naszą największą siłą.”

Zaskakująca. Niesamowita. Emocjonalna. Czytałam z zapartym tchem i nie wierzyłam w to, co pojawiało się na kolejnych stronach. Jedni wrogowie okazywali się jednak sprzymierzeńcami. Lojalni okazywali się wrogami. Totalny chaos, ale nie ma się co dziwić – wszak wybuchła okrutna i krwawa wojna. Nie tylko pomiędzy Hyberią a Prythianem i ludźmi. Do gry wkraczają Istoty pradawne, nie z tego świata, wymiaru. Oj, namieszają. Dowiemy się także wielu prawd o samych bohaterach. Nikt bowiem nie jest tu w pełni zły lub w pełni dobry – mamy tu cały wachlarz szarości. Poświęcenia, miłość, nienawiść, rozterki i te skradzione chwile pełne uniesień w świecie krwawych walk, sadyzmu, tortur i kreatur, które chcą wyszarpnąć także cząstkę dla siebie. Z pewnością jest to najlepszy tom, bombowe zakończenie. I śmierć tego, który zginąć nie powinien, a nad którym płakałam najbardziej. „Dwór skrzydeł i zguby” jest wisieńką na torcie, finałem. I nadal nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Jak dla mnie – mistrzostwo. I polecać nie muszę, bo każdy, kto zacznie już tę serię, nie odpuści nim nie dotrwa do końca.

Ocena końcowa: 10/10.

Okładka książki Dwór skrzydeł i zguby


Tytuł: Dwór skrzydeł i zguby

Autor: Sarah J. Maas

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2017-10-25

Ilość stron: 524

Seria: Dwór cierni i róż

Tom:  3



„… osoba, po której by się tego najmniej spodziewać, może odmienić bieg historii.”

sobota, 14 października 2017

„Czasami kłamię” – Alice Feeney


Amber Reynolds – tajemnicza kobieta, pacjentka. Przede wszystkim przedstawiona jest jako kobieta, której mąż już ponoć nie kocha. W dodatku drugim faktem jest, iż leży w śpiączce. Dlaczego? Od początku wiemy, że zapadła w nią po wypadku samochodowym. I tu mało faktów – przynajmniej na wstępie. Jest unieruchomiona, ale z wciąż pracującym umysłem i to na najwyższych obrotach. Wie, kiedy ktoś przychodzi, kiedy przemawia nad jej łóżkiem i co dokładnie mówi. Analizuje każde słowo. Ale wie także, gdy zbliża się zagrożenie, któremu nie może się przeciwstawić. Niemal jest więźniem swojego ciała. Ale jest też trzeci fakt o Amber, o którym zawsze trzeba pamiętać – czasami kłamie. Dlatego nigdy nie wiadomo, co jest prawdą, a co jedynie kolejnym wymysłem wymęczonego umysłu. Co jest prawdą o wypadku? Co stało się z jej siostrą i co dzieje się z jej mężem?

Podsumowując: Jeśli spodziewasz się lekkiej historii – zapomnij. Nic tu nie jest takie, jakie by się wydawało. Ogromną niewiadomą są przedstawione fakty – czytelnik do końca nie wie, co jest prawdą, a co kolejnym kłamstwem Amber. W dodatku tajemniczy wypadek. Autorka daje nam ogromne pole do popisu dla naszej wyobraźni, przedstawiając historię Amber z trzech różnych okresów czasowych – sprzed wypadku, ze śpiączki oraz z dziejów spisanych w pamiętniku dawno temu. Wszystko opowiedziane oczami Amber. Zdecydowanie udany zabieg, dając nam wgląd, jaką jest kobietą, co nią kieruje. Ogromnym plusem jest także emocjonalność autorki powieści, której udało się przerzucić wszystkie swoje odczucia na tekst, na literki, na bohaterów. Widać to od samego początku. I tym mnie uwiodła – emocjonalnością, zaskoczeniem i niepewnością prawie do samego końca. Czy polecam? Owszem! Bardzo udany debiut autorki. I choć na początku był dla mnie intrygujący, z czasem stawał się coraz bardziej rozczarowujący – obronił się i stał się godnym polecenia na jesienne wieczory z dreszczykiem emocji.

Ocena końcowa: 7/10.

Okładka książki Czasami kłamię



Tytuł: Czasami kłamię

Autor: Alice Feeney

Wydawca: W.A.B.

Premiera: 2017-11-08

Ilość stron: 400




sobota, 7 października 2017

„Obsesja” – Katarzyna Berenika Miszczuk


„ … psychiatra to szaleniec, który przejmuje od swoich pacjentów wszystkie ich choroby…”

Thriller w szpitalu na oddziale psychiatrycznym? Czemu nie. I tak właśnie poznajemy Joannę Skoczek, odbywającą rezydenturę na oddziale psychiatrii. Sam szpital nie wygląda zapraszająco, a korytarze z pewnością skrywają wiele tajemnic, to właśnie w tych podziemiach zostaje znaleziona jedna z pacjentek. Od tej pory nic już nie jest proste i przyjemne. Z oględzin wynika, że powrócił seryjny morderca kobiet. Dodatkowo nasza bohaterka zaczyna otrzymywać niepokojące listy od tajemniczego wielbiciela. Czyżby to seryjny morderca, a Asia była w kręgu jego zainteresowań?

Podsumowując: Nieco obawiałam się tej książki, bowiem przywykłam do książek autorki z gatunku fantasy. A jak wyszło? Z pewnością lekko i przyjemnie, emocjonująco. Powieść trzyma w napięciu do samego końca. I to mnie uwiodło. Początkowo było bardziej opisowo, by wprowadzić czytelnika w sytuację. Jednak później nie można było się oderwać od książki. Autorce wielokrotnie udało się zmylić mnie, jako czytelnika. Gubiłam się w swoich domysłach i potencjalnych scenariuszach. Niesamowicie zaskakująca. Jak dla mnie REWELACJA! K.B. Miszczuk pokazała naprawdę na co ją stać i jakim dysponuje talentem, wyobraźnią i kreatywnością. Zdecydowanie polecam.

Ocena końcowa: 9/10.

Okładka książki Obsesja


Tytuł: Obsesja

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: WAB

Premiera: 2017-09-27

Ilość stron: 416

Cykl: Obsesja

Tom: 1



“Każdy z nas ma jakiś odchył”



sobota, 23 września 2017

„Dance, sing, love. Miłosny układ” - Layla Wheldon


„Podobno doceniamy coś, dopiero jak to stracimy. Tak samo jest z ludźmi. Rozumiemy, jak bardzo są dla nas ważni, gdy musimy pozwolić im odejść.”


Ona – dobra tancerka. I On – gwiazda sceny. Od początku było wszystkim nie po drodze. Zbyt wyraziste charaktery razem? Niemożliwe. A jednak. Los splata ich ścieżki w niecodzienny sposób i gdy wydawać by się mogło, że to właśnie TO, że wszystko układa się tak, jak być powinno – dzieje się COŚ, co sielankę przerywa. Romantyczny Rzym, cudowny Paryż i tajemniczy Londyn. Wspólne tournee po Europie nie może skończyć się inaczej. Czy jednak podążanie za głosem serca jest takie proste i słuszne, jakby się mogło wydawać? Może czasem lepiej kierować się rozumem, zwłaszcza gdy miłość, zamiast uszczęśliwiać, sprawia ból.

Za książkę zabierałam się z dystansem i ostrożnością. Wiele powieści czytałam na wattpadzie i moje obawy wzrastały. Zbyt wiele pozycji z wattpada, choć mające sporo odsłon, okazywało się koszmarem czytelniczym. Sam początek nie przekonał mnie, jednak postanowiłam dać kolejną szansę. Szło mi mozolnie, ale nim się spostrzegłam, dałam się wciągnąć przygodzie i nie potrafiłam się już oderwać. Chłonęłam kolejne przygody Livii, jej rozterki, decyzje i konsekwencje. Przeżywałam wraz z bohaterami emocjonalne huśtawki. Z pewnością jest to miła lektura, akurat na wieczór z ciepłym kakao i pod kocykiem, gdy za oknem wiatr, deszcz i nieprzyjemna polska jesień. Polubiłam ją. Dałam się wciągnąć. jednak nie powaliła mnie na kolana. Bardzo udany debiut, to fakt.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Dance, sing, love. Miłosny układ

Autor: Layla Wheldon

Wydawca: Editiored

Premiera: 2017-08-17

Ilość stron: 528

Cykl: Dance, sing, love

Tom: 1


“Żałowałam, że nie miałam w sobie guzika wyłączającego emocje.”




sobota, 9 września 2017

„Szamanka od umarlaków” – Martyna Raduchowska

„Raz kozie śmierć, raz duszy niebyt.”

Skoro nadal znajduję się w tematyce fantasy, nie mogłam przejść obojętnie obok wznowienia powieści Martyny Raduchowskiej. Kilka dobrych lat temu trafiłam na dwa tomy wydane przez Fabrykę Słów. Teraz w moje ręce trafiła powieść z Uroboros. Czym się różnią? Z pewnością oprawą graficzną – ta nowsza przemawia do mnie bardziej. Nadal jednak humor ten sam, a i w tekście na nowo odkrytym znalazłam wiele przyjemności. Ale do tego wrócę później.

Poznajemy Idę Brzezińską. Dziewczynę wychowaną w rodzinie wysoko postawionych czarodziei, choć nie do końca chcącą odziedziczyć cokolwiek, a tym bardziej parać się magią. Uznana oficjalnie za totalne beztalencie, trwa sobie dalej, chcąc żyć normalnie, bez magii i obciążeń genetycznych. Ale Ida ma Pecha. A Pech uwielbia mieszać jej w życiu i zaciera rączki, gdy pokieruje ją inaczej, niż sama by tego chciała. I tak oto pojawia się tajemnicza Tekla oraz pan Kwiatkowski. Rozwiązanie zagadki wciągnie Idę w świat, którego z pewnością nie oczekiwała. A wszystko utrudniają duchy, mieszające w jej życiu. I nawet gromada kotów nie jest w stanie ich w pełni wystraszyć. A Pech? On zaciera rączki i bawi się, wraz z nami, w najlepsze.

Podsumowując: Ubawiłam się nieziemsko. Parskałam śmiechem tak często, że po przeczytaniu powieści bolały mnie wszystkie mięśnie brzucha. Rewelacyjna. Humorystyczna. Uznałam, że Marta Kisiel pisze świetnie, ale to Martyna Raduchowska jest dla mnie mistrzynią pióra. Genialnie stworzeni bohaterowie, świat i magia. Mistrzostwo, w którym się na nowo odnalazłam. Czy warto zakupić? O tak! Czekam na kolejne tomy z niecierpliwością, bo jest na co czekać.

Ocena końcowa: 9/10.


Tytuł: Szamanka od umarlaków

Autor: Martyna Raduchowska

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2017-08-17

Ilość stron: 352

Cykl: Szamanka od umarlaków

Tom: 1



sobota, 2 września 2017

Zapowiedzi


Wakacje się skończyły, a z nimi błogie leniuchowanie i okresy urlopowe. Czas wrócić do życia, do obowiązków, ale i do czytania. Zapowiedzi na zakończenie tego roku jest mnóstwo, a co z nich wybrać. Ja oczekuję na cukiereczki. Niektóre z nich już trafiły w moje ręce i wkrótce moje opinie o nich pojawią się na blogu.

A oto pozycje, które z pewnością będą recenzowane:

sobota, 19 sierpnia 2017

„Down shift. Bez hamulców” – K. Bromberg


„Kije i kamienie kości mi połamią, ale twoje słowa nigdy mnie nie zranią.”

Powróciłam do K. Bromberg i jej bohaterów, zapachu spalin, ostrej jazdy i tak wielu emocji, że nie potrafiłam na jeden raz ich wszystkich pochłonąć. W ręce wpadła mi najnowsza powieść, za którą bardzo dziękuję Wydawnictwu Editiored – dopieszczacie czytelników takimi smakołykami. Okładka kusząca i co najważniejsze, utrzymana w klimacie poprzednich. Wszystkie ślicznie prezentują się razem na półce.

Przechodząc jednak do treści. Tym razem skupiamy się na samym Zadnerze Donovanie, chociaż i bohaterowie z poprzednich tomów także będą występować. Spotykamy go, gdy jest załamany ogromnymi kłamstwami, jakie odkrył. Powiedziałabym, że świat mu się zawalił. A krzywda zadana przez Coltona zdaje się być wybawieniem. Musiała także pojawić się przypadkiem kobieta, prawda? I tak oto poznajemy Getty Caster. Skromna. Nieśmiała. Tajemnicza. Cudownie było patrzeć, jak otwiera się na świat, jak coraz odważniej stawia kolejne kroki w relacjach międzyludzkich i ma swoje małe bunty. Ich pierwsze spotkanie nie należy do spokojnych, ale z pewnością zapada w pamięć. Droga ich nie będzie prosta, ale dotarcie do mety stanie się jazdą bez trzymanki.

Podsumowując: Świetna książka na letnie wieczory. Emocjonalna. Wciągająca. Grzeszna. Uwielbiałam czytać o Getty, o jej przełamywaniu kolejnych barier, o jej buntowaniu się z tym, co wpajano jej latami. O tak naprawdę jej walkę o każdy dzień. Zander, choć początkowo mnie bardzo irytował swoim podejściem i zachowaniem, uznałam go za bardzo niewdzięcznego, rozkapryszonego i po części rozpieszczonego, gdzieś tam dał się polubić. A im dalej się zaczytywałam, tym coraz bardziej lubiłam tę dwójkę. Urocza. Uśmiechałam się i ocierałam łzy. Świetna mieszanka emocjonalna, powieść budująca napięcie. Po prostu polecam.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Down shift. Bez hamulców

Autor: K. Bromberg

Wydawca: Editiored

Premiera: 2017-08-17

Ilość stron: 432

Cykl: Driven

Tom: 8



“Kłamstwa zawsze mają znaczenie. Zwłaszcza gdy okłamują cię ludzie, którzy w twoim przekonaniu kochają cię.”