sobota, 11 marca 2017

Kącik czytelniczy, czyli na co warto czekać

 

Wiosna zaczęła nas rozpieszczać swoimi pierwszymi promieniami słońca, ciepłymi dniami choć nadal z chłodnymi powiewami wiatru. Jednak to okres Świąt Wielkanocy, majówki, czerwca – miesięcy rozpieszczających nas pogodą. To czas wyjść w plener, ognisk i grillów, wielu spotkań towarzyskich. Mimo wszystko jednak to czas, gdy Wydawnictwa rozpieszczają nas literaturą obyczajową, romansami i erotykami. Przyjęło się już, że ten okres obfituje w ciepłe, humorystyczne i lekkie książki. Z czym zatem warto się zmierzyć? Co może nas zaskoczyć, co warto nabyć, w czym się można zakochać? Oto kilka interesujących książek, które są z pewnością godne uwagi, a w większości samo nazwisko autora sprawia, że sięgać po nią warto bez ryzyka rozczarowania i wyrzucenia pieniędzy.

 

clip_image002 „Czereśnie zawsze muszą być dwie” – Magdalena Witkiewicz

Premiera: 10 maja

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.

Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita.

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem…

Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości.

 

clip_image004„Wszystko wina kota” – Agnieszka Lingas-Łoniewska

Premiera: 24 maja

Czasami życie pisze najlepsze scenariusze!

Romantyczna komedia omyłek.

Bestsellerowa pisarka, Lidia Makowska, od lat tworzy popularne wśród kobiet powieści, wydając je pod pseudonimem Róża Mak. Właśnie kończy pisać kolejną książkę i już zaczyna się martwić, co tym razem zarzuci jej Jack Sparrow – czołowy bloger bezlitośnie punktujący niedociągnięcia wszystkich poprzednich powieści.

Jednocześnie namawiana przez agentkę i przyjaciółkę, Karolinę, przygotowuje się do telewizyjnego wywiadu, aby ujawnić wszystkim fanom swoją prawdziwą twarz. Żąda jednakże, aby wywiad poprowadził Jack, który jako krytyk literacki także występuje incognito.

„Wszystko wina kota!” to optymistyczna historia o zaufaniu i przyjaźni, a także o tym, jak cienka może być granica dzieląca dwa pozornie odległe światy.

A gdzie w tym wszystkim wina futrzaka? Przeczytajcie ☺

 

clip_image006

„Najsłynniejsze lesbijki świata – Elwira Watała

Premiera: 26 kwietnia

Wyróżniające się barwnym stylem narracji opracowanie na temat najsłynniejszych w historii kobiet o orientacji homoseksualnej.

W pierwszym rozdziale książki autorka omawia różne techniki stosowane przez kochające się kobiety, a także podaje przykłady miłości lesbijskiej w czasach starożytnych. W kolejnych rozdziałach przedstawia lesbijki żyjące na królewskich dworach, a także znane pisarki, malarki czy inne kobiety z kręgów artystycznych. Osobny rozdział poświęca lesbijskim i biseksualnym związkom w środowisku filmowym Hollywood.

sobota, 4 marca 2017

„Podbój” – Elle Kennedy

 

„Ucz się na błędach i ruszaj do przodu”

Elle Kennedy przyzwyczaiła mnie do literatury lekkiej, przyjemnej i przepełnionej emocjami, erotyzmem. Uwielbiałam, dzięki niej, przenieść się do czasów studenckich, gdzie są wieczne imprezy, gorący sportowcy i dopiero problemy wchodzenia w prawdziwą dorosłość. To już trzeci tom z serii Off-Campus, który na szczęście mnie nie zawiódł i mam coraz większą ochotę na spotkanie z kolejnymi bohaterami, hokeistami i ich wyborami wśród drogi życiowej, a przede wszystkim wśród otaczających ich kobiet.

I tak oto poznajemy Deana, kolejnego hokeistę, który używa życia ile się tylko da. Kolejna fanka, kolejna studentka, wszystko płytkie, proste i pozbawione jakichkolwiek problemów. Do czasu, oczywiście, bo w jego życie wkracza przypadkiem Allie. I to dość nietypowo, przecież Dean nie bywa niańką, zwłaszcza dla kobiet tuż po zerwaniu. A i Allie nie ma ochoty na nowe podboje, zwłaszcza że stara się walczyć o pozostanie wolną i nie dać się zmanipulować swojemu ex. Jedna noc, która zmienia ich życia na zawsze. Coś, co miało być chwilowe, okazuje się najlepsze, na jakie mogli dotąd trafić. A i otoczenie nie ułatwia im niczego. W dodatku koniec studiów zbliża się wielkimi krokami, plany na przyszłość zaczynają się klarować. Czy będzie w nich miejsce dla nich samych?

Podsumowując: Gorąca i grzeszna, a do tego zabawna i niesamowicie wciągająca. Lekka i przyjemna w odbiorze. To jedna z tych pozycji, które chcemy, by się nie kończyły. Skończyłam ją z łezką w oku i uśmiechem na twarzy, takim rozmarzonym, ciepłym. To książka, którą tulimy do piersi chcąc kolejnej, o nowych bohaterach, nowych sportowcach, nowych problemach, ale napisanej w takim samym, dobrym stylu. Uwielbiam książki Elle Kennedy i po raz kolejny udowodniła, że nie pożałowałam wydanych na nią pieniędzy. Gorąco polecam, bo to idealna literatura na coraz cieplejsze dni. Usiąść w plener i oddać się lekturze – brzmi jak plan na weekend idealny.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Podbój

Autor: Elle Kennedy

Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Premiera: 2017-02-13

Ilość stron: 448

Cykl: Off Campus

Tom: 3

sobota, 25 lutego 2017

„Bez szans” – Mia Sheridan

 

… głód… przybiera różne postacie….

Z twórczością Mii Sheridan spotykałam się już od pewnego czasu i zawsze było to spotkanie bardzo udane. Jej książki sprawiają, że na przemian pojawia się u mnie uśmiech i łzy. Jednak za każdym razem jest pewna obawa, czy to nie będzie właśnie ta pozycja, która mnie jednak rozczaruje. Na szczęście, póki co, z taką się nie spotkałam. Jak będzie tym razem?

Przenosimy się do pewnego górskiego miasteczka, gdzie panuje dość duża bieda. Tam właśnie spotykamy Kylanda i Ten, dwójkę nastolatków, którzy starają się przeżyć w otaczającym ich skrajnym ubóstwie, szarej i brudnej rzeczywistości, nie zatracając siebie w tym wszystkim. Co wydaje się naprawdę trudne odnaleźć trochę prawdziwego uczucia, dobroci wśród ogólnego zrezygnowania, biedy, zła i wszystkiego, co wydawałoby się negatywne. A jednak się starają, każde na swój sposób, nie zapomnieć o sobie i wyrwać się z tego zapomnianego przez ludzi miejsca. Oboje silni, zaciskają zęby, by przeżyć godnie kolejny dzień. I pojawia się szansa – bilet do lepszego życia. Zarówno Kyland, jak i Ten marzą o nim, bo to ich marzenie, być może jedyny sposób, by się wyrwać z tego miasteczka. Stają do walki przeciwko sobie. Co jest jednak ważniejsze – rosnąca miłość, lojalność, czy przetrwanie. Tylko jedno zwycięży w tej walce i opuści upadającego miasteczko. Czy jednak będzie to satysfakcjonująca wygrana? A gdy, jako osoby dorosłe, spotykają się po latach, będą w stanie wyjaśnić sobie wszystko z przeszłości? I czy uczucie, te pozytywne, nadal będzie odczuwalne, czy przez ten czas zdążyli już nauczyć się żyć bez niego?

Podsumowując: Książka bardzo wciągająca. Przepłakałam nad losem obojga bohaterów. Każde mierzyło się z innym dramatem. Nie tylko bieda, ale także zdrady, nielojalność, choroby psychiczne, alkoholizm. Tego było tak dużo, że wątpiłam, by w ogóle udało się z takiego miejsca wyjść jako dobry człowiek. To kolejna książka autorki, która wciągnęła mnie bez reszty i z ogromnym trudem mogłam się od niej oderwać. Gorąco polecam, bo naprawdę warto zapoznać się z tą pozycją. Na długo pozostaje w naszych umysłach, a tym bardziej w naszych sercach. Ja się dałam uwieźć, czy dasz się i Ty?

Ocena końcowa: 8/10

 

 

Tytuł: Bez szans

Autor: Mia Sheridan

Wydawca: Wydawnictwo Otwarte

Premiera: 2017-02-01

Ilość stron: 320

 

 

Życie potrafi okaleczać, ale można znów się podnieść, jeśli się ma wystarczająco wiele siły, a zwłaszcza jeśli istnieje osoba, która Ci w tym pomoże.”

sobota, 18 lutego 2017

Zapowiedzi tego, co wkrótce na blogu….

 

Na rynku pojawia się tak wiele książek, że czasem trudno się w tym wszystkim odnaleźć i wybrać tę, której zakup nie będzie potem odżałowany. Nie wspominając już nawet o tym, by miło przy niej spędzić czas. Poniżej przedstawiam pozycje, które warto przeczytać, spróbować się z nimi zmierzyć. Są intrygujące i wkrótce na moim blogu….

 

Za garsć amuletów - Harrison Kim Wszystkie randki Stelli Grey - Grey Stella Zapach czekolady - Arenz Ewald Dark elements. Tom 3. Ostatnie tchnienie - Armentrout Jennifer L. Podbój - Kennedy Elle
Życie po duńsku. Rok w najszczęśliwszym kraju na świecie - Russel Helen Bez szans - Sheridan Mia Barwy miłości. Zatracenie - Taylor Kathryn Polskie morderczynie - Bonda Katarzyna Królowa Śniegu - Klejzerowicz Anna

sobota, 11 lutego 2017

“Ciemniejsza strona Greya”

 

Dotąd jedynie wydawałam tutaj swoje opinie odnośnie książek przeze mnie przeczytanych, bądź też dzieliłam się intrygującymi zapowiedziami. Tym razem jednak nie jestem w stanie się powstrzymać przed wydaniem własnej oceny tuż po obejrzeniu filmu.

Słynna Trylogia Greya pewnie każdemu jest znana. Obojętnie, czy się ją lubi, czy też nie, wszyscy o niej słyszeliśmy. Zasypywani jesteśmy reklamami zarówno wcześniej książek, jak i teraz filmów. I ja, kobieta dość zdystansowana do tej Trylogii, wybrałam się z ciekawości na „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, a teraz z równie – być może nawet jeszcze większej ciekawości – wybrałam się na drugą część.

Znalezione obrazy dla zapytania ciemniejsza strona greya plakaty filmowe

Przypomnę pokrótce, jakie zdanie miałam o samych książkach, by móc omówić moje odczucia po filmie. Poznałam Trylogię, gdy jeszcze była jedynie fanfiction serii Zmierzch. Autorka pisała wówczas powieść pod tytułem „Master of the Universe” i jako zwykłe romansidło, nawet mi się podobało. Przecież nikt nie będzie się spodziewał rewelacji po kolejnym wcieleniu Edwarda Cullena oraz przygód Belli. Jednakże oficjalne wydanie już nie było dla mnie tak interesujące – i to nie ze względu na samą treść, której poziom wcale się nie zmienił – co na te wszystkie reklamy wokół powieści. Nie rozumiałam, jak nagle ze zwykłego lekkiego romansu ta sama powieść stała się romansem bdsm. W dodatku przecież napisane przez kobietę, która nie ma żadnego pojęcia o relacjach w takich związkach, o biznesie, zebraniach zarządu itd. To jedynie jej wymysły. Niestety wiele osób uwierzyło, że tak właśnie to wszystko wygląda. Współczuję kobietom, które chciały wcielić się w role Any i trafiły na sadystów także nie mających pojęcia o swej roli. Jako lekkie romansidło – tak. Jednak ogromne NIE dla powieści dramatycznej, romansu bdsm.

A skoro takie miałam podejście do książek, skąd nagle wzięłam się w kinie na filmie? Otóż ciekawość zwyciężyła. Chciałam zobaczyć, jak zostanie przedstawiony ten specyficzny, zamknięty świat dla laików nieobeznanych w temacie. Po pierwsze – sceny erotyczne na tak dużym ekranie, wśród tłumu, nadal krępują publiczność. A zauważyłam to wielokrotnie. Podobnie jak okazywanie emocji. I tak oto pierwsza część – „Pięćdziesiąt twarzy Greya, okazała się kompletną klapą. Płytka gra aktorska powaliła wszystko. Nie chodzi już nawet o przewidywalność sytuacyjną, dialogową, ale o całokształt. Byłam ogromnie rozczarowana.

Znalezione obrazy dla zapytania ciemniejsza strona greya plakaty filmowe

Wybrałam się zatem z partnerem na drugą część, pełna nadziei, że tym razem będzie znacznie lepiej. W dodatku wybraliśmy się na pierwszy, poranny seans, by w spokoju obejrzeć. Faktycznie, zajęta była tylko połowa sali. W dodatku siedzieliśmy w bardzo miłym towarzystwie, dzięki któremu przeżyliśmy do końca. Niestety gra aktorska nadal płytka, sztuczna i na bardzo niskim poziomie. Przypominała mi wręcz emocjonalnie filmy pokroju „Mody na sukces”, albo wenezuelskie seriale. Czekałam właśnie na tę część, bowiem drugi tom Trylogii uznawałam za najlepszy. Pojawienie się Laili, nowy szef Any, ich rozstania i powroty, wychodząca na jaw prawda o przyjaciółce Grace itd. Jakie było moje rozczarowanie, gdy wszystko to było przedstawione jako wątek poboczny, a za najważniejsze były wieczne rozterki Any i Christiana. Chcą, ale się boją. Akcja z helikopterem może i początkowo zjawiskowo przedstawiona, a i łezka się w oku zakręciła, tak zakończenie tej sytuacji porażające. Film pokazał bardzo, jak autorka pisząc nie zaznajomiła się z prawdziwą pracą ludzi na podobnych stanowiskach, nie odrobiła lekcji, nie przygotowała sobie warsztatu. Porażający brak wiedzy, dziwne wymysły, tworzenie akcji kryzysowych na siłę, a potem brak dramatyzmu w ich rozwiązaniu. Film jedynie pogłębił moje odczucia, bo nadal był wręcz drętwy.

Podsumowując: Film jako komedia romantyczna z elementami erotyki jest dość ciekawy. Ale nie jako romans bdsm, ostry seks i inne tego rodzaju zapowiedzi. Gra aktorska na bardzo niskim poziomie, podobnie jak dialogi, gra sytuacyjna. Podejrzewam, że w zamkniętych mieszkaniach ludzie są bardziej perwersyjni, niż pokazano to w filmie. Chociaż przyznać muszę, że pierwszy raz tak odważnie pokazano seks na dużym ekranie. Warto obejrzeć, by samemu ocenić. Zawsze powtarzam, że każdy może odczuć książkę, czy film inaczej, ale najpierw trzeba obejrzeć, a potem wydawać wyrok, nigdy odwrotnie. Nie uznaję tego za rewelację. Po prostu przyjemny film na romantyczny wieczór.

Ocena końcowa: 4/10

Znalezione obrazy dla zapytania ciemniejsza strona greya plakat

piątek, 3 lutego 2017

„Żyj szybko, kochaj głęboko” – Samantha Young

 

Uwielbiałam dotąd wszystkie książki autorki. Co prawda pokochałam serię On Dublin Street i na jej podstawie oceniam inne. Jaka była dla mnie niespodzianka, gdy sięgnęłam po kolejną książkę, a ona okazała się skierowana do starszej młodzieży, młodych dorosłych, a nie – jak inne książki z serii – dla dorosłego czytelnika. Mimo wszystko postanowiłam się z nią zmierzyć i sprawdzić, jak autorka poradziła sobie z młodym czytelnikiem i młodymi bohaterami.

Charlotte i Jake. Dwa różne światy, które zderzyły się ze sobą boleśnie. Poznali się w rodzinnej miejscowości Char, do której – jako ci obcy – sprowadziła się rodzina Jake’a. I jak to bywa w małych, zamkniętych miejscowościach, obcy zawsze pozostaje obcy. Oboje jednak nie przejmują się tym, zakochują się w sobie i planują wspólną przyszłość. Niestety, jak to bywa w życiu, pojawia się coś, co zmienia ich na zawsze. Jedno zdarzenie, jedna tragedia i Jake z rodziną znikają. Porzucają wszystkich i wyjeżdżają. Charlotte pozostaje z wieloma pytaniami bez odpowiedzi i ze złamanym sercem. Jednak powolutku staje na nogi. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie wybrała się na studia i tam, na imprezie, nie pojawił się znów Jake. Ich ścieżki ponownie się splatają. Teraz jednak jest inaczej, przecież On ma dziewczynę, a ONA za wszelką cenę nie chce znów poczuć bólu złamanego serca. Co musi się stać, by go wysłuchała? Czy uwierzy, że on nie porzucił jej tak łatwo w przeszłości, jak wszystkim się wydawało? Czy mają szansę odbudować swoje relacje, po tylu trudnościach, pomimo każdej przeciwności losu i ludzi, którzy wcale im dobrze nie życzą?

Podsumowując: Czyta się rewelacyjnie. Choć skierowana do znacznie młodszego czytelnika, pochłaniałam ja w mgnieniu oka. Nie potrafiłam przestać. Emocje mocno odczuwalne przez czytelnika. Przez długi czas nie wiedziałam, co takiego się stało. Powieść napisana w taki sposób, że przeszłość przeplata się z teraźniejszością i czytelnik w trakcie czytania poznaje relacje pomiędzy bohaterami teraz, a także jak do tego wszystkiego dochodziło. Nie ma podanej zwłaszcza tej tajemniczej tragedii na tacy, na samym początku. Trzeba przeczytać powieść, by wszystko zrozumieć. Naprawdę warto po tę książkę sięgnąć. Samantha Young pokazała, że także doskonale czuje się w książkach Young Adults, co daje się odczuć. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 7/10

Okładka książki Żyj szybko, kochaj głęboko

 

Tytuł: Żyj szybko, kochaj mocno

Autor: Samantha Young

Premiera: 2016-09-15

Wydawca: Burda Książki

Ilość stron: 356

Seria: Into the Deep

Tom:  1

czwartek, 26 stycznia 2017

“Koszmar Morfeusza” – K. N. Haner

… Mafia nie zapomina – nigdy nie wybacza…

Mam już za sobą nieco twórczości K.N. Haner, zarówno w powieściach wydanych, jak i tych publikowanych za pośrednictwem Wattpad. I mogę powiedzieć jedno – każda z lektur niesie za sobą sporą dawkę emocji, romansu, uniesień. Tak jest i tym razem, oczarowana zapowiedzią i okładką, z prawdziwą przyjemnością postanowiłam się zmierzyć z dalszymi losami Cassandry, Adama i Morfeusza.

Prawdziwie mroczny koszmar, z którego nikt nie chciałby się obudzić. Cass zapoczątkowała swoje stracenie jedną nocą w klubie z tajemniczym Morfeuszem. Reszta potoczyła się szybko, niespodziewanie i dość tragicznie dla niej samej. I gdy rządzi prawdziwe uczucie oraz emocje, można popełnić wiele błędów. Czy jest gotowa zaufać Adamowi? Ile jest w stanie dla niego znieść, by ochronić ich uczucie, a przede wszystkim jak to zrobić, by nie zgubić samej siebie? Morfeusz wydaje się nieugięty, ale przyciśnięty do muru robi wszystko, by ją uratować. Kto wygra w tej walce – Adam czy Morfeusz? Sprawę komplikują Starsi, a przede wszystkim Eros. Jego zainteresowanie przyniesie tylko tragedię i cierpienie. Zdaje się być podstępną konkurencją Morfeusza. Czy jednak Cass nabierze się na jego okrutne gierki i jakie poniesie konsekwencje? O tym trzeba się przekonać samemu. Sprawy się coraz bardziej komplikują, a mafia nie zapomina – nigdy nie wybacza.

Podsumowując: Niepowtarzalna. Emocjonalna. Szybkie poczytadło, które trafia prosto do serca. I choć wydawałoby się być zwykłym romansem, jakich wiele na rynku wydawniczym, ma w sobie coś urzekającego. Płakałam nad losami Cass, a po chwili chciałam wytargać ją za włosy, nakopać w tyłek za głupotę. Czego się jednak nie robi dla miłości, prawda? To jedna z tych książek, przy których nie można wysiedzieć spokojnie – tak rozsadzają wręcz czytelnika emocje. I choć w pierwszej chwili stwierdziłam, że Eros nie jest wcale taki straszny, czytając dalej dowiadywałam się, jak bardzo jest on zdeprawowany. To, co Adam zrobił na sam koniec sprawiło, że jeszcze długo po zamknięciu książki płakałam. Poświęcenie, jakie musieli ponieść bohaterowie łamie mi serce. A to tylko dowodzi, jak autorka gra na emocjach czytelnika. I już nie mogę się doczekać kolejnej części, by sprawdzić, jak naprawdę zakończy się historia Adama, Morfeusza, Cassandry i Tommiego.

Ocena końcowa: 6/10.

Mafijna miłość. Tom 2. Koszmar Morfeusza - Haner K.N.

 

Tytuł: Koszmar Morfeusza

Autor: K.N. Haner

Wydawca: EditioRed

Premiera: 2017-02-07

Ilość stron: 392

Seria: Mafijna miłość

Tom: 2

 

„Przekrocz granicę między miłością i nienawiścią, gdzie życie ściera się ze śmiercią.”

czwartek, 19 stycznia 2017

„Obsesja” – Nora Roberts

 

Kolejna powieść Nory Roberts, którą jestem miło zaskoczona, poruszona i która mnie tak zaskoczyła – zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Przede wszystkim, autorka jest znana nie tylko z cudownie spisanych romansów, celtyckiej magii i wierzeń, wątków kryminalnych, wątków fantastycznych, ale przede wszystkim z opisywania emocji i oddziaływaniem nimi na czytelnika. Uwielbiam sięgać po jej książki, bo wiem, że się nie zawiodę. Niektóre bardziej przypadają mi do gustu, inne mniej, ale zawsze jestem pod wrażeniem jej wirtualnego pióra, talenty i wspaniałej wyobraźni.

„Obsesja” jednak nie stała się moją obsesją. Tematyka poruszana w tej powieści jest bardzo trudna. Młoda dziewczyna odkrywa tajemnicę swego ojca. Nie jest to kochanka, nie jest to drobna kradzież, handel narkotykami. O nie, mamy tu do czynienia ze znacznie brutalniejszą prawdą. Młoda dziewczyna nagle odkrywa świat, który nie tylko pozbawia ją dzieciństwa, ale także odciska silnie swe piętno na dalszym jej życiu. Odkrywa także w sobie ogromy empatii oraz odwagi, by postawić się bezgranicznemu posłuszeństwu na rzecz ratowania życia. Na pierwszy rzut oka, normalna, kochająca się rodzina. Nic nie można im zarzucić. Prawda jednak jest zbyt bolesna. A tajemnica skrywana w podziemnym schronie w środku lasu staje się walka bohaterów o jakiekolwiek jutro. Naomi jednak walczy do samego końca, spełniając kolejne swoje marzenia. I gdy wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze, gdy nareszcie po latach zapuszcza korzenie, otwiera się na ludzi, wydarza się ponownie coś na tyle tragicznego, że bohaterka odczuwa ogromną potrzebę ucieczki. Tym razem jednak niebezpieczeństwo nie wydaje się uderzać w nią ze znanego, rodzinnego źródła. Jedyna osoba, która mogłaby się na niej w ten sposób mścić, siedzi w więzieniu. Kto zatem torturuje niewinne kobiety? Kto je zabija i podrzuca praktycznie pod same nogi Naomi?

Podsumowując: Książka niesamowita, wciągająca, emocjonalna. Nie sposób się od niej oderwać. I choć zauważyć można powtarzalność schematów, podobieństwo w rozwiązywaniu sytuacji do poprzednich powieści autorki, czyta się wciąż bardzo dobrze i w niczym to nie przeszkadza w dalszym poznawaniu tajemnic rodziny Naomi. Płakałam się i wściekałam jednocześnie. Nie mogłam znieść tak słabego charakteru matki i tego, co uczyniła całej swojej rodzinie, zmanipulowana, nieszczęśliwa, załamana i jakże egoistyczna. Przecież nie zastanawiała się wcale nad tym, jak bardzo zrani swoje dzieci swoim zachowaniem, podjętymi decyzjami. Liczyło się tylko to, jaka to ona jest nieszczęśliwa i jaką krzywdę jej wyrządzono. Podziwiam za to Naomi. Na moich czytelniczych oczach otwierała się na nowe doświadczenia, nowych ludzi. I ten cudowny pies, który stał się jej lekarstwem na wszystko. Czasem trzeba jedynie uwierzyć, że dobro na nas czeka tuż za rogiem, że każdy dobry uczynek do nas powróci. Przepiękna historia poruszająca bardzo trudny temat, przez co czyta się powoli. Mimo wszystko lektura jest przyjemna w odbiorze, lekka, z morałem. Zakończenie trochę rozczarowało, jednakże nadal jestem pod wrażeniem i polecam gorąco.

Ocena końcowa: 7/10.

Znalezione obrazy dla zapytania obsesja nora roberts

 

 

Tytuł: Obsesja

Autor: Nora Roberts

Wydawca: Edipresse Książki

Premiera: 2016-10-12

Ilość stron: 560

czwartek, 12 stycznia 2017

„To, co najważniejsze” – Samantha Young

 

"Kiedy kobieta, którą kochasz, wpuszcza cię do swojego łóżka, nie pozwalasz jej odejść, chyba że ona sama tego chce."

Przyzwyczajona do pewnego rodzaju książek Samanthy Young, z przyjemnością sięgnęłam po kolejną nowość na naszym rynku. Zarówno okładka, jak i opis, zaintrygowały mnie. Muszę jednak uprzedzić, że jest zupełnie inna, niż dobrze znana i ukochana przeze mnie seria On Dublin Street. Dlaczego? Poprzednie książki przesiąknięte były dramatem głównych bohaterów. Na naszych oczach, czytelniczych oczach, postaci raczkowały w kontaktach międzyludzkich, przełamywały się, otwierały na ślad i ludzi, a książka niosła za sobą jakiś morał. Za to kochałam powieści autorki, podobnie jak książki Megan Hart. Czy odnajdziemy to w tej serii? Niestety nie. Jednak odkryć tu można coś znacznie innego, ale równie przyjemnego.

Witamy w małej, nadmorskiej mieścinie, gdzie każdy o sobie wszystko wie. Ukrywanie sekretów? Mowy nie ma, bo przecież to tylko podsyca ciekawość reszty mieszkańców. Ale okazując otwartość, dostaje się w zamian praktycznie rodzinę. Dostaje się przyjaźń, lojalność, prawdziwą miłość bliźniego, wsparcie i zawsze to ciepło słowo. Przypadkiem do tego środowiska trafia Jessica, pani doktor, unikająca dotąd wszystkiego, co oznaczało otwartość na ludzi. Dlaczego? Nikt nie wiedział. Bowiem Pani Doktor skrywała straszny sekret o swojej przeszłości. Nie powstrzymało to jednak mieszkańców od wkupienia się w jej łaski, wejścia przez szczeliny muru obronnego, przez co Jess musiała wręcz ich pokochać. Co jednak, gdy przeszłość zostaje wykorzystana przeciwko nam? Gdy pojawia się szantaż? A demony odżywają? Wówczas trzeba albo szybko wiać i szukać nowego miejsca, albo stawić czoło demonom przeszłości i sprawdzić, czy mieszkańcy faktycznie staną po naszej stronie. Nie wspominając już o pewnych przystojniakach, przy których można się bardzo zapomnieć. Biedna Jess nie spodziewa się, jak trudną drogę sobie obrała i chyba nigdy nie wierzyła, jak to może się zakończyć.

Podsumowując: Bardzo przyjemne poczytadło, które wyciśnie z nas łzy wzruszenia, ale i rozśmieszy nie jeden raz. Umili z pewnością czas. Jak dla mnie, zupełnie nowe oblicze Samanthy Young, bardziej przypominające mi w tej powieści Norę Roberts, czy Susan Mallery, może także B. Delinsky, niż samą S. Young. Ale cóż, chyba za bardzo przywykłam do jej poprzedniej serii. Emocjonalna. Idealna na zimowy wieczór z kieliszkiem wina. Pozwoli odsapnąć i zapomnieć o problemach dnia codziennego. I choć jest dobrą powieścią, nie trafia jednak do mojego serca. Spodziewałam się po autorce czegoś więcej. Morałem tutaj jest chyba tylko to, by wierzyć w przeznaczenie i zaufać. Polecam, bo jest przyjemna, ale nie trafia do półki ukochanych książek, do których będę wracać.

Ocena końcowa: 6/10

Okładka książki To, co najważniejsze

 

Tytuł: To, co najważniejsze

Autor: Samantha Young

Wydawca: Burda Książka

Premiera: 2017-01-17

Ilość stron: 300

Seria: Hart's Boardwalk

Tom: 1

wtorek, 3 stycznia 2017

„Naznaczona” – Anne Bishop

 

„Obserwuj. Ucz się. A wtedy znajdziesz to, czego szukasz.”

Seria Inni uwiodła mnie już od pierwszego tomu. Inne powieści autorki były popisem jej ogromnej wyobraźni i tworzenia świata fantasy, ale nie powaliły mnie na kolana tak, jak właśnie „Pisane Szkarłatem” i kontynuacje. Nieco obawiałam się, by z tomu na tom nie było coraz gorzej – jak zdarza się to dość często. I jestem mile zaskoczona, bowiem każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej.

Co nas czeka w czwartym tomie? Sporo i to zbyt mało powiedziane. Sytuacja się zagęściła. A wszystkiemu winni ludzie i ich chciwość. Cel – Romania staje się kolebką zdrajców Namid. Wieszczki krwi szaleją i to bez nacinania skóry. Coś wisi w powietrzu, tylko ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Nadchodzi burza, żywioły się buntują, Starsi wychodzą na żer. A gdzieś tam, wśród tego wszystkiego, Dziedziniec Lakeside staje się przykładem i schronieniem, Arką. Kto przetrwa wojnę? Na Meg spadają kolejne problemy do rozwiązania, wizje do przekazania i słodka krew ocalająca nie jedno istnienie. A do tego wszystkiego dodajmy tajemniczą kartę miłości z pewnej talii tarota.

Podsumowując: Pozycja wciagająca. Niesamowita. Niepowtarzalna. Genialna – to za małe słowo określające te prawie pięćset stron powieści Anne Bishop. Okładka uwodzi, ale to treść sprawia, że nic już nie pozostanie dla nas takie samo. Nie wiem, czy jest książka, która pobije w najbliższym czasie „Naznaczoną”. Jak dla mnie arcydzieło i nareszcie pozycja, która warta jest swojej ceny. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 10/10

Okładka książki Naznaczona

 

Tytuł: Naznaczona

Autor: Anne Bishop

Wydawca: Initium

Premiera: 2016-12-16

Ilość stron: 432

Seria: Inni

Tom: 4