Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 maja 2019

„Drwal” – K.N. Haner


„…nie ma nic piękniejszego jak dwoje ludzi,
którzy odnajdują się w tym przeklętym świecie i oboje pragną coś zmienić…"


Na szczęście autorki nie trzeba już przedstawiać, chociaż tym razem jest zupełnie inaczej. Przyzwyczajona do grzesznych romansów, przyjemności z czytania oraz czegoś lekkiego, prostego, po prostu do czystego relaksu po trudnym dniu, sięgnęłam w ciemno po kolejną powieść i… można się zdziwić.

Dwie zranione dusze – Jason Parker i Samantha Crow. Zupełnie inni ludzie, wydawać by się mogło – z innych światów. On, miłośnik natury zamknięty w swej samotni. Tworzy rzeźby pomagające mu uporać się ze sobą samym, z emocjami. Nagle w jego życie wchodzi Samantha, chcąc przeprowadzić z nim wywiad. Jedno spotkanie zmienia wszystko. Czy jednak miłość zawsze zwycięży, gdy jest tyle tajemnic między nimi? Przeszłość zbiera swoje żniwa…

Podsumowując: Do końca nie wiem, jak ją ocenić. Z jednej strony zrelaksowała mnie. Jest zmysłowa, romantyczna i subtelna – jak zresztą można przeczytać na książce. Z drugiej, czegoś mi brakowało. Głębi. Proszę mnie źle nie zrozumieć, powieść jest dobra i w pełni spełnia swoje zadanie. Jest i uśmiech, i łzy, są wspaniali bohaterowie i mnóstwo emocji między nimi. Chyba jednak czekam na coś więcej. Czy stałam się zbyt wymagająca? Po tylu jednak powieściach, spodziewałam się czegoś więcej po autorce. Polecam jednak, bo świetnie się przy tej książce bawiłam. Idealna na wieczór pod kocem, gdy za oknem szaleje burza z deszczem.

Ocena końcowa: 6/10.



Tytuł: Drwal

Autor: K.N. Haner

Wydawca: Wydawnictwo EditioRed

Premiera: 2019-05-15

Ilość stron: 304




sobota, 2 lutego 2019

Zapowiedź nr 1

Zbliżają się walentynki, co zatem czytać? Premier jest naprawdę dużo. Oto jedna z nich, która z pewnością jest warta uwagi.

W objęciach wroga” A. Tulińska

14 luty 2019

Co może powstać z połączenia szczypty magii oraz jednego z najpiękniejszych romansów?

Błądzimy po świecie emocji niczym Romeo i Julia, lecz na pograniczu baśni i snu, gdzie wszystko jest możliwe. Dwa rywalizujące ze sobą rody w czasach pierwszych plemion na ziemiach polskich. Czy to spotkanie przeciwieństw — to próba charakterów? Czy uczucie wygra z lojalnością wobec krwi? Czy Lilu i Deron będą w stanie ocenić, kto jest ich prawdziwym wrogiem?


Pełna humoru i namiętności, barwna, trzymająca w napięciu, miejscami brutalna i okrutna.'' W objęciach wroga '' to historia zapewniająca wachlarz burzliwych emocji.

czwartek, 20 grudnia 2018

„Sexedpl” – Anja Rubik


“Nasze ciało nie jest opakowaniem, tylko częścią nas samych. Dbajmy o nie, zamiast je oceniać i krytykować.”

O książce zrobiło się dość głośno, zarówno na wszelkich forach dotyczących literatury na naszym rynku, jak i wśród samych nauczycieli, rodziców i młodzieży. Zauważyłam tylko dwie drogi – albo tę książkę się lubi, albo nienawidzi. Nie ma niczego w samym środku, neutralności. Głosy są tak sprzeczne, że musiałam po nią sięgnąć, by sprawdzić, o co tyle szumu.

“Seks służy przyjemności, wyluzowaniu, nie może nas stresować. Jeśli mamy wątpliwość warto się zastanowić, odczekać, dać sobie czas. Nic na siłę.”

Okładka jest pierwszą rzeczą, która nam się rzuca. Kolorowa, wypełniona zdjęciami młodych wyzwolonych ludzi. „Rozmowy o dojrzewaniu, miłości i seksie” – wydaje się, że to już było. Spodziewać by się mogło typowego podręcznika, wyzwolonego i wręcz namawiającego do otwartości na nowe wyzwania. A jednak… Nie ma co czepiać się słownika, faktycznie słowo „cipka” nie brzmi zbyt dobrze, ale jakie mamy inne słowa określające kobiecy narząd? <otwieram słownik synonimów> Lepiej brzmi srom? A może pochwa, wagina, piczka? Nie ma ładniejszych określeń. Niestety. Z drugiej strony książka skierowana jest do młodego czytelnika, więc nie ma sensu na wyszukany język – prosty, przejrzysty, bez udziwnień, w pełni zrozumiały. A o czym jest cały ten poradnik? O poznawaniu własnego ciała, o podstawowej wiedzy, o świadomości, miłości, o antykoncepcjach i wpadkach, ciąży, chorobach przenoszonych drogą płciową, seksie w Internecie, a przede wszystkich – gdzie szukać informacji, o prawach. Wydawało by się, że to podstawowa wiedza, jednak ze względu na samą autorkę, jej poglądy i niezgodność z wiedzą wprost z podręcznika WDŻ sprawia, że książka ma złą reklamę. Czy słusznie?

“Warto zapamiętać, że tylko my sami jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, kim jesteśmy.”

Podsumowując: Bardzo dobrze napisany poradnik, skierowany głównie do młodych ludzi. Zdjęcia subtelne, wręcz piękne. Mnóstwo ważnych informacji, wręcz podstawowych. Napisany w sposób prosty, ale nie prostacki. Z łatwością przyswajalna wiedza. Sporo danych, jakże ważnych. Nie warto się wstydzić o tym mówić. A jeśli wciąż będziemy seks traktować w naszych domach jak temat tabu, wyjdą z domu zakompleksione osoby, które będą wstydziły się swoich potrzeb, nie będą potrafiły otworzyć się na nowe wyzwania, fantazje. Książka nie namawia do seksu, lecz do świadomości własnego ciała i wszelkich zagrożeń. I mam szczerą nadzieję, że dzięki temu poradnikowi otworzy się nasz rynek na literaturę dla młodzieży pokazującej, jak to tak naprawdę wygląda, a lekcje WDŻ staną się atrakcyjniejsze. Czy polecam? Owszem – dla młodzieży, która bardzo chce się dowiedzieć, ale nie do końca wie jak. Polecam również kanał o tym samym tytule na YouTube. A społeczeństwu życzę dzięki temu więcej otwartości i odwagi w rozmowach o trudnych tematach.

Ocena końcowa: 8/10.

Tytuł: Sexedpl


Autor: Anja Rubik


Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.


Premiera: 2018-09-19


Ilość stron: 224


piątek, 30 listopada 2018

„Sponsor” – K.N. Haner


“Dawać komuś szczęście a kupować je to dwie zupełnie inne sprawy.”

Któż by nie znał tej autorki, królowej dramatów. Myślę, że po tylu wydanych powieściach wywołujących tak skrajne emocje, nie trzeba jej przedstawiać. Jednak jest powieść, na którą czekałam najbardziej. Książka, którą zaczytywałam się na www.wattpad.pl . Pokochałam bohaterów i ich losy. Nic dziwnego, że na wieść o tym, że będzie powieść wydana, czekałam z niecierpliwością. Czy było warto czekać?

Kalina, nieśmiała dziewczyna, którą poznajemy tuż przed największą tragedią w jej życiu. Naiwna po części, niedopasowana do otaczającego ją brutalnego świata. Postawiona pod ścianą, zgadza się na układ, który jest tak bardzo sprzeczny z jej zasadami. Poświęca dosłownie wszystko dla mężczyzny, który… no właśnie, czy jest wart tego, co zostało mu zaoferowane? Pieniądze i wygląd to nie wszystko, o czym Nathan powoli się przekonuje. Starcie się tych dwóch światów uświadomi im, jak bardzo mylili się we wszystkim. Poświęcenie siebie, swojego serca i największego skarbu kontra brutalny świat sponsoringu, seksu, biznesów i pieniędzy, ale nie uczuć. Kto z tego wyjdzie cało, o ile ktoś w ogóle wyjdzie.

Podsumowując: Powiem jedno – szok, niedowierzanie, łzy, przeklinanie autorki zbyt wiele razy, by to zliczyć. NIE! Nie godzę się na to wszystko, co przeżyłam dzięki Nathanowi i Kalinie. Zwłaszcza zakończenie sprawia, że mam ochotę dopaść autorkę i ostro się z nią rozliczyć. Chcę tom drugi i to już. Nie można tak zakańczać historii i wierzyć, że czytelnik poczeka sobie spokojnie. NIE!!! Powieść emocjonalna. Dużo seksu, ale też niesamowite emocje. Książka świetnie napisana i dla mnie najlepsza, jaką do tej pory stworzyła autorka. Bohaterów też nie można traktować jednoznacznie – są bardziej skomplikowani. Z jednej strony rozumiałam ich, z drugiej przeklinałam za ich naiwność (Ona), czy brutalność (On). Gorąco polecam, bo naprawdę warto. Ale drogie czytelniczki, przygotujcie sobie mnóstwo chusteczek i odłóżcie wszystkie ostre przedmioty. Naprawdę warto zanurzyć się w ten świat. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 9/10.


Tytuł: Sponsor

Autor: K.N.Haner

Wydawca: Editiored

Premiera: 2018-10-27

Ilość stron: 512

Cykl: Sponsor

Tom: 1


poniedziałek, 8 października 2018

„Spektrum” – Martyna Raduchowska


„Każda rewolucja prędzej czy później pożera własne dzieci, a ta ucztuje na mózgach duszonych w psychodelicznym sosie.”

Po przeczytaniu „Łez Mai” wiedziałam, że wręcz muszę sięgnąć po tom drugi. Historia, choć nie do końca w moich klimatach, uwiodła mnie i wciągnęła w swoje sidła. A autorka jedynie pokazała, jak rewelacyjnie potrafi tworzyć nowe, przyszłe być może światy i bohaterów różnych gatunków. A co spotkało mnie tym razem?

Reinforsyna – jako wybawienie, czy jednak przekleństwo? W świecie, gdzie androidy wyposażone są w sztuczną inteligencję, a jedynie bogaci dokonują wszczepów domózgowych implantów, pojawia się reinforsyna, jako nadzieja dla biednych, których nie stać na modyfikacje. Ma bowiem za zadanie wyrównać szanse wszystkich, bez różnicy na stan materialny. Dzień Buntu stał się faktem, gdy zapadła decyzja o wycofaniu ze sprzedaży neurotransmitera, który podobno miał zbyt wiele skutków ubocznych zarówno na ludzi, jak i androidów. Szturm na siedzibę producenta i rozpowszechnianie reinforsyny, zmienił na zawsze życie Mai. To także dzień, w którym Jared Quinn zostaje nafaszerowany elektroniką i traci jakże cenne wspomnienia. I tu zaczyna się dopiero nasza historia pełna zdrad, odkrytych tajemnic i wyboru – żyć bez uczuć, czy jednak z nimi. To historia Mai, napisana jej oczami. Autorka pozwala nam wejść w jej głowę, poznać każdą emocję, każdą myśl i każde wahanie. Doświadczamy wszystkiego razem z nią. A jest tego naprawdę sporo.

Podsumowując: Drugi tom znacznie mocniejszy od pierwszego. Genialna. Wciągająca. Napisana lekkim językiem. Jednak to nie kolejna powieść fantastyczna, ale także lektura dająca do myślenia o istocie człowieczeństwa, o ocenianiu i traktowaniu innych, ocenianiu ich oraz o samej istocie posiadania emocji, rozpoznawaniu ich, prawdziwym odczuwaniu. A do tego jeszcze ta przepiękna okładka. Dla mnie mistrzostwo.

Ocena końcowa: 9/10.


Tytuł: Spektrum

Autor: Martyna Raduchowska

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2018-10-03

Ilość stron: 416

Cykl: Czarne Światła

Tom: 2

sobota, 22 września 2018

„Wilczyca” – Katarzyna Berenika Miszczuk


Po powrocie do pierwszego tomu, zdecydowanie musiałam sięgnąć i po część drugą, by przekonać się, co dalej z bohaterami, ich światem, a przede wszystkim, jak po latach ja będę to wszystko odczuwać. Emocje, napięcia, zwroty akcji. I czy wznowienie książki to jedynie zabieg kosmetyczny, czy może w treści też nastąpiły delikatne zmiany. Oprawa graficzna bowiem jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej, a przynajmniej do mnie bardziej przemawia.

A co u bohaterów? Margo i Max mogą nareszcie odetchnąć. Pracownicy Instytutu pozornie dają spokój młodzieży, a ci mogą w końcu cieszyć się tak upragnionym spokojem. W dodatku Ivette powoli wraca do zdrowia. A Margo szybko odnalazła się w nowej sytuacji, choć nadal nie odczuwa skutków tajemniczej szczepionki. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie seria brutalnych morderstw. W dodatku wyglądają na atak dzikiego zwierzęcia. Sielanka zostaje przerwana. Kolejne tajemnice wychodzą na jaw. Margo musi poznać prawdę – dlaczego Aki znika nocami w lesie, a Max nagle zaczyna się zmieniać. Czy stoi za tym Instytut, czy oni sami?

Podsumowując: Z pewnością jest to znacznie lepsza część, od tomu pierwszego. Sporo zwrotów akcji, niepewność, emocje. Jakby dojrzalej autorka podeszła do tej powieści. I choć przewidywalna, wprawiła mnie w bardzo dobry nastrój. Wciągnęła mnie. Naprawdę świetnie się przy niej bawiłam. I już nie mogę się doczekać tomu trzeciego. Choć znacznie odstaje poziomem od innych powieści autorki, ma swój niepowtarzalny urok i pozostanie na długo w moim sercu.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Wilczyca

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2018-08-22

Ilość stron: 416

Cykl: Wilk

Tom: 2

sobota, 19 maja 2018

„Toń” – Marta Kisiel


Już wcześniej przeżyłam bardzo udaną przygodę z książkami autorki, zatem nie było dla mnie problemu sięgnąć i po najnowszą powieść. Czego się spodziewałam? Dobrego humoru, świetnej zabawy, barwnych postaci i całkiem przyjemnej treści. A jak wyszło? Hmm….

Poznajemy dwie siostry – skrajnie różne. Jedna chaotyczna, roztrzepana, dość naiwna, młoda duchem, lekkomyślna, choć chcąca wiele. Szkoda, że jej niewiele wychodzi. I druga – poważna, rozważna, odpowiedzialna. Całkowite przeciwieństwa. A jednak pewna sytuacja wymagać będzie połączenia sił, by odzyskać to, co zostało ukradzione i odkryć prawdę. Morderstwo, podróże w czasie, chimeryczny kot i tajemniczy Ramzes, kąśliwa ciotka oraz tajemnice rodzinne do rozwiązania.

Podsumowując: Ubawiłam się, jak nigdy. Świetna historia. Nieco drażniły mnie postępki, jak lekkomyślne i naiwne Dżusi, a chwilę potem całkowite przeciwieństwo jej siostry – chłód, sztywność. Mimo wszystko zastałam w powieści to, co tak uwielbiam u autorki – dobry humor, świetne sytuacje, ciekawi bohaterowie i intrygujące sploty wydarzeń. Bardzo przyjemna lektura, idealna do czytania w plenerze. Polecam.

Ocena końcowa: 7/10.



Tytuł: Toń

Autor: Marta Kisiel

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2018-05-23

Ilość stron: 416


wtorek, 1 maja 2018

Z A P O W I E D Z I - czyli na co czekam …


Tom 1: Kruchy fundament

Seria: Nowakowie
Autor: Barbara Sęk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.


Czasem wystarczyłoby wykreślić z kalendarza jeden dzień, jedną godzinę, jedno spotkanie, a życie potoczyłoby się zupełnie inaczej...

Wydawałoby się, że Małgorzata i Krzysztof tworzą parę idealną: ona – zadbana, energiczna i wyrozumiała domatorka, on – elegancki mecenas, czuły mąż i doskonały ojciec, zapewniający rodzinie dostatnie, wręcz luksusowe życie. I wszystko byłoby cudowne, gdyby nie ta druga. Kobieta, o której Krzysztof nie potrafi zapomnieć.
Kiedy podwójne życie Krzysztofa wychodzi na jaw, Małgorzata postanawia walczyć o swoją rodzinę i szczęście u boku męża. Ten natomiast – rozdarty między miłością do żony a kochanki – już wkrótce będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, które z tych dwóch uczuć jest silniejsze.
Do czego kobieta jest w stanie się posunąć, by zatrzymać przy sobie mężczyznę swojego życia? Na ile stać kochankę, której partner wciąż wraca myślami do innej?


Tom 4: Przesilenie

Seria: Kwiat Paproci
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.



Słowiańskie bóstwa, pradawne obrzędy, zazdrość i wielka miłość w tle. Autorka "Szeptuchy" po raz ostatni zabierze czytelników do magicznego świata słowiańskich bóstw i pradawnych obrzędów, gdzie właśnie rozpoczynają się święta Dziadów i Szczodrych Godów. Nadszedł czas, aby dotrzymać obietnicy danej bogowi ognia, Swarożycowi. Czy Gosia sprosta zadaniu? Tym bardziej, że nie wiadomo, jak zachowa się Mieszko, jej wielka miłość: pomoże w spełnieniu przysięgi czy… wręcz przeciwnie.



środa, 28 lutego 2018

„Demon luster” – Martyna Raduchowska


“Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to ci pamiątki przyniesie.”

Czekałam, czekałam i się doczekałam. Powrót Idy. Kontynuacja jej losów w moich rękach, a teraz również w mojej głowie i sercu. Pierwszy tom, „Szamanka od umarlaków” bardzo przypadł mi do gustu. Oceniałam tę książkę bardzo wysoko, więc nic dziwnego, że nie mogłam się doczekać kontynuacji, a gdy ona trafiła w moje ręce, natychmiast porzuciłam wszystko, by dać się jej pochłonąć. Idzie i Pechowi oczywiście. Okładka także utrzymana w tym samym klimacie. Tajemnicza, bardziej mroczna, ale nadal przykuwa uwagę i uwodzi.

Ida ma na pozór proste zadanie. Przepowiada czyjąś śmierć, a następnie pilnuje duszy denata. Do jej obowiązków, jako Szamanki od umarlaków jest chronić duszę zmarłego i zadbać, by trafiła w zaświaty. Proste, prawda? Ale mówimy o Idzie i jej towarzyszu – Pechu. A to całkowicie zmienia postać rzeczy. I w sumie bohaterka godzi się ze swoim przeznaczeniem, gdyby jeszcze nie wygłodniały Demon luster, który też ma chrapkę na te dusze. A każda kolejna osoba w jej życiu, miesza jeszcze bardziej. Ida musi dorosnąć do tego, co ją czeka. Będzie miała poważne zadanie. Trzeba czasem zmierzyć się ze światem i swym przeznaczeniem, nawet jeśli zapowiada się to dość ponuro.

Podsumowanie: Drugi tom zdaje się, jak i sama okładka, bardziej mroczniejszy. Przepełniony magią. Ale nadal niesamowicie humorystyczny. Ida nie lada mnie przestraszyła, gdy tak nikła w oczach zjadana wręcz przez problemy. Emocjonalna. Wciągająca. Zaskakująca. Idealna porcja wszystkiego, odpowiednio wyważone, by ani nie zanudzić czytelnika, ani za bardzo nie przestraszyć. Świetne pióro autorki. Gratulacje. I gorąco polecam, bo warto zanurzyć się w ten świat.

Ocena końcowa: 9/10.


Tytuł: Demon luster

Autor: Martyna Raduchowska

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2018-02-28

Ilość stron: 416

Cykl: Szamanka od umarlaków

Tom: 2


sobota, 24 lutego 2018

„Zakazany układ” – K.N.Haner


„… tylko tchórze boją się śmierci.”

Z książkami autorki jestem bardzo zaznajomiona. Każda seria wprowadza mnie w inny świat. Widzę także z roku na rok, jak K.N.Haner rozwija swój warsztat literacki. A pomysłów jej nie brakuje. Jednak nadszedł czas, gdy poczułam lekki przesyt erotycznymi uniesieniami w książkach. Szukałam czegoś innego. Dlatego, choć bardzo ciągnęło mnie do Serii Mafijnej, podeszłam do niej z lekką obawą. Widząc jednak gorącą okładkę, nie potrafiłam się powstrzymać. Musiałam ją poznać i dopiero ocenić po przeczytaniu. A muszę zaznaczyć, że powieść tę czytałam na raty i to z dość sporymi odstępami czasu. Dlaczego? Poniżej wytłumaczenie.

Poznałam Nicole. Na dobrą sprawę moja przygoda z bohaterką nastąpiła tuż nad urwiskiem, gdy dziewczyna postanowiła zakończyć swój ciężki żywot. Mocno poobijana psychicznie. Fizycznie zresztą też. Wcale się jej nie dziwiłam. Gdy ktoś jest tak zniszczony, nikłe są szanse, że uda mu się z tego wyjść i żyć w pełni szczęśliwie. Trzeba najpierw wiedzieć, czym to szczęście w ogóle jest. Pech jednak chciał, że i to się Nicole nie udało. Stała się za to świadkiem egzekucji i tym samym naocznym świadkiem mafijnych porachunków. I w taki oto sposób wpada z deszczu pod rynne. Jako zakładniczka, poznaje Marcusa. Mafioso pełną piersią. Zleceniodawcę morderstwa znad urwiska. Dalej to już tylko walka o przetrwanie. Brutalny świat. Zakazane układy. Ludzie, których znać nie powinna. Totalny rollercoaster. Nicole staje się pionkiem w grze, w której nie zna reguł. A jeszcze gorzej, gdy pojawiają się niechciane uczucia do pewnego przystojnego bossa.

Podsumowując: Jeśli ktokolwiek spodziewa się fajnego, ciepłego romansu pomiędzy bossem mafii a jakąś niewiastą – pomylił książki. Tutaj jest brutalny świat z odrobiną niedozwolonych uczuć. Za to emocji powieść dostarcza wiele. Od samego początku było mi bardzo ciężko to czytać. Raz – miałam przesyt podobnych powieści. Jednak szybko zauważyłam, że ta książka nie jest podobna do żadnej innej, którą wcześniej bym czytała. Od początku sama postać Nicole bardzo mnie denerwowała. Czekałam, kiedy w końcu jakaś broń wystrzeli, albo ona ze sobą skończy. Z czasem jednak dotarło do mnie, że ona nie może się zabić, nie może zginąć, musi przeżyć i musi dać mi kolejne przygody do przeżycia. Aleksander – brak mi słów. Zbyt jestem rozemocjowana, by w kulturalny sposób opisać tego bohatera. Jednak końcówka…. Ogromne zaskoczenie i mnóstwo wylanych łez. Z pewnością polecę tę powieść, bo póki co jednak jest najlepszą z dostępnych na rynku powieści autorki. Nie spodziewałam się, że cokolwiek pobije mojego ulubionego Morfeusza. Gorąco polecam. Najlepsza.

Ocena końcowa: 7/10.

Okładka książki Zakazany układ


Tytuł: Zakazany układ

Autor: K.N. Haner

Wydawca: Wydawnictwo Editio Red

Data premiery: 2018-02-14

Ilość stron: 336

Cykl: Seria Mafijna

Tom: 1


niedziela, 18 lutego 2018

„Tajemnica nawiedzonego lasu” – Anna Kańtoch


W ręce wpadła mi ostatnio kolejna książka Anny Kańtoch, kontynuacja losów Niny. Okładka wyglądała zachęcająco. Opis również. Ciekawość sprawiła, że natychmiast dałam się pochłonąć tej historii.

Dwa miesiące minęły. Listopad 1953 roku. Nina stara się wrócić do tego, co było przed wakacjami. Jednak czy jest to możliwe? Tym bardziej, że zachowała oddziedziczoną po zmarłym Wybrańcu przenikliwość umysłu. A na dokładkę otrzymała moc, nad którą jeszcze nie potrafi zapanować. I jakby tego było jeszcze mało, w szkole pojawia się sierżant Sowa i porucznik Lis. Nina zostaje zabrana na tajemnicze przesłuchanie do równie dziwnego i mrocznego Istytutu Totenwald. Już tam się też znajdują Tamara, Jacek, Hubert i Mariusz, a także inne dzieci wybrane oraz mające kontakt z aniołami. Podejrzane, prawda? Ścisły rygor. Praca i przesłuchania – tak mijają im kolejne dni. A każdemu, któremu magia wyrwie się spod kontroli – dają czerwoną kartkę, po czym znika bez śladu. Uciec też nie ma za bardzo jak – w lesie coś się czai, a mgła skrywa czerwonookie upiory. Niedaleko znajduje się też tajemnicza wioska węglarzy, z której ponoć wywodzi się magia. Tej historii raczej nie powinno się czytać po ciemku.

Podsumowanie: Ponoć można czytać ją, jako samodzielną powieść, ja wolałam najpierw zapoznać się z pierwszym tomem i czytać ją w kolejności. Z pewnością drugi tom jest znacznie mroczniejszy, tajemniczy, przyprawiający o lekki dreszczyk. Nadal czyta się szybko, wciąga i sprawia dużo przyjemności. Nieco denerwowała mnie główna bohaterka – nie mogłam znieść już ciągłego jej płaczu. Jednak wszystkie niedociągnięcia autorka wynagrodziła zakończeniem – zaskakującym i wywołującym niejedną łzę. Z pewnością jeśli chodzi o nasz rodzimy rynek, to jest to jedna z lepszych polskich serii dla młodzieży. Emocjonalna. Klimatyczna. Niekiedy wywołująca dreszcz. Polecam.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Tajemnica nawiedzonego lasu

Autor: Anna Kańtoch

Wydawca: Uroboros

Premiera: 2015-11-04

Ilość stron: 363

Cykl: Tajemnica diabelskiego kręgu

Tom: 2

środa, 14 lutego 2018

„Tajemnica diabelskiego kręgu” - Anna Kańtoch


“Bać się, to umierać każdego dnia po trochu.”

Uwielbiam fantastykę. Ostatnimi czasy rynek polski bardzo poprawił się pod względem poziomu literatury. Na chwilę obecną mamy bardzo duży wybór, tematyka też nas rozpieszcza. I co cieszy mnie najbardziej, coraz więcej czytelników sięga po naszych rodzimych autorów. Wydawnictwa prześcigają się pod względem reklamy i okładek, które mają za zadanie przykuć uwagę czytelnika i sprawić, by był chętny sięgnąć daną pozycję, kupić. Tak też było i z tą pozycją – okładka wydawała mi się tajemnicza i bardzo chciałam poznać szczegóły. Lekko się obawiałam, bo raczej niechętnie sięgam po książki historyczne, nawet jeśli ta historia jest nam dość bliska. W dodatku bardzo młodzi bohaterowie. Ale czasem warto zaryzykować.

Poznałam Ninę. Dziewczynkę dość młodą, z głową pełną pomysłów, postanowień i marzeń. Trzynastolatka, wraz z innymi dziećmi, przygląda się trudnym czasom, wyobrażają sobie, że są tymi wybrańcami, których wskazały anioły. W dodatku te anioły są naprawdę – żyją wśród mieszkańców i wydają się takie dostojne, tajemnicze i wiedzące dosłownie wszystko. Jak to anioły. A nie każdy może zostać zaproszony na choćby rozmowę z nimi. Nina jednak staje się tym jednym z niewielu dzieci, która nie tylko zostaje wybrana, ale i musi wyruszyć na wakacje do pewnego klasztoru. Ale to nie o odpoczynek i pełen relaks chodziło. Kim są naprawdę anioły i co to za tajemnicze wakacje czekają naszych bohaterów?

Podsumowanie: Pomimo obawy przed bardzo młodymi bohaterami, czytało się bardzo dobrze i szybko. Wciągnęła mnie historia Niny. Książka dość tajemnicza, zaskakująca, z bardzo dobrze zbudowanym napięciem. I choć spodziewałam się czegoś innego, bardziej mrocznego, z pewnością młodzieży spodoba się historia Niny i jej przyjaciół. Odczułam tu próbę stworzenia czegoś na wzór już zapomnianych na naszym rynku książek przygodowych, detektywistycznych. Czy polecam? Owszem, choć nie do końca jest dla mnie. Sięgnę z pewnością po kolejny tom, by przekonać się, co dalej wymyśli dla nas autorka.

Ocena końcowa : 6/10.


Tytuł :  Tajemnica diabelskiego kręgu

Autor:  Anna Kańtoch

Wydawca:  Uroboros

Premiera:  2013-11-06

Ilość stron:  544

Cykl:  Tajemnica diabelskiego kręgu

Tom:  1

sobota, 15 lipca 2017

„Przebudzenie Morfeusza” – K.N. Haner

„Śniłam o mężczyźnie, który był dla mnie zgubą. Przeszliśmy razem przez koszmar… A teraz czas na przebudzenie.”

Długo zabierałam się zarówno za tę powieść, jak i za napisanie moich odczuć po jej przeczytaniu. Dlaczego? Na początku bałam się po nią sięgnąć – wiedziałam, że to ostatni tom, finał historii Morfeusza, a przecież nie chciałam jeszcze rozstawać się z bohaterami. Po jej zakończeniu jednak nie byłam w stanie napisać recenzji, ponieważ powieść rozłożyła mnie na łopatki, powaliła emocjonalnie. Nie tego się spodziewałam. I tak, K.N.Haner – zamierzam Cię zamordować za takie zakończenie. Ale do tego przejdziemy później.

Cassandra odbudowuje swoje życie na nowo, tym razem z Tommym. Staje się jej całym światem, nadzieją na jakiekolwiek jutro i na to, że jej serce znów zostanie poskładane w całość po Adamie. Torronto jej sprzyja. Przynajmniej do czasu, aż przeszłość znów powraca. Dokładnie, to staje w progu jej domu. Oczywiście nie sam, bo demony ich przeszłości wracają wraz z nim, zwłaszcza Eros. Wszak to mafia, która staje się rządna krwi. Zemsta, miłość, namiętność, zdrada. Komu zaufa Cass, teraz już nie będąc samej, przecież jej siłą jest Tommy. Uda się pokonać Erosa jego własną bronią? Tego dowiemy się czytając do końca powieść.

Podsumowując: Z pewnością wciągająca i nie dająca wytchnienia. Główna bohaterka drażniła mnie bardziej, niż zwykle. Spodziewałam się chyba, że teraz będzie zachowywać się dojrzalej. Myliłam się. K.N.Haner postarała się skomplikować i tak już skomplikowaną sytuację. Czy jej wyszło? Trudno powiedzieć. Mam mieszane uczucia względem logiki w powieści. Nie zmienia to jednak faktu, że dobrze się bawiłam podczas czytania, a łez wylałam miliony. Emocjonalna. Zaskakująca. A okładka uwodzi. Podoba mi się, że cała seria jest utrzymana w tym samym klimacie. Polecam, bo jest idealna na letnie leniwe popołudnia w leżaku.

Ocena końcowa: 7/10.


Tytuł: Przebudzenie Morfeusza

Autor: K.N.Haner

Wydawca: Wydawnictwo EditioRed

Premiera: 2017-07-05

Ilość stron: 528

Cykl: Mafijna miłość

Tom: 3



„Szczęście to miłość. Szczęście to mieć przy sobie ludzi, których się kocha. Można błądzić w ciemności, bać się przyszłości, mieć sobie za złe przeszłość, ale jeśli masz kogoś, kto cię kocha, wspiera i zrobi dla ciebie wszystko, to nic więcej się nie liczy.”



sobota, 13 maja 2017

„Kropla życia” - Oliwia Tybulewicz

 

Jakiś czas temu wspomniałam, że uwielbiam debiuty. Świeże powieści, nowi autorzy, inne spojrzenie na to, co do tej pory miałam w rękach. Takie przynajmniej zawsze mam marzenie – sięgam po coś świeżego, innego. Nie jeden raz żałowałam zakupu, a powieść wydawała się rozczarowaniem, dziwiły mnie także kontynuacje. Jedna myśl – kto to w ogóle czyta? Każdy jednak ma swój gust i o tym rozmawiać nie należy. A jak było z „Kroplą życia”? Z pewnością była to przygoda.

Luna, pub odwiedzany głównie przez istoty wyjęte ze świata baśni. I Wioletta, kelnerka, doskonale znająca się na zwyczajach danego gatunku, słabościach i tym, czego może się po nich spodziewać. Miejsce, o którym ludzie wiedzieć nie powinni, a może po prostu nie chcą wiedzieć. I nagle wydarza się COŚ. W ręce Wioli wpada eliksir należący do samej Hrabiny, ponoć pilnie strzeżony. Nie jeden chciałby mieć tę małą fiolkę. Kto by się nie skusił, by go wypróbować? I tak oto nasza kelnerka budzi się rano, nie pamiętając niczego z całej nocy. Ktoś ją gdzieś widział, coś ponoć mówiła, robiła, skądś miała koronę. Wioletta nie tylko musi przypomnieć sobie całą noc, ale unikać wampirów Hrabiny i innych, którzy chcą to, co posiada. Akcja się zagęszcza. Komu można ufać? Kim naprawdę jest Artur i jaki wpływ miał na całą sytuację?

Podsumowując: Ciekawa powieść fantasy, pełna akcji, magii i fantastycznych stworzeń. Wciągająca. Napisana prostym językiem. Brakowało mi tylko więcej opisów i charakterystyki danych gatunków – jak widziała ich autorka. Czy polecam? Owszem, intrygująca powieść, odświeżająca wręcz. Z pewnością ubawi nas podczas spędzania czasu w plenerze czy w podróży. Może kiedyś będzie mi dane do niej wrócić, choć w papierze, czego życzę autorce.

Ocena końcowa: 6/10.

 

 

Tytuł: Kropla życia

Autor: Oliwia Tybulewicz

Wydawca: E-Bookowo.pl

Premiera: 2017-01-27

Ilość stron: 294

poniedziałek, 1 maja 2017

„Czarodziejka” – Agnieszka Płoszaj

 

Wydawnictwo W.A.B. rozpieszcza ciekawymi bardzo pozycjami. I choć nie miałam w planach „Czarodziejki”, skusił mnie zarówno opis, jak i renoma wydawcy. Przecież nie dałby czytelnikowi czegoś niedobrego, prawda? W dodatku „Mroczna seria”, czyli kryminał w czystej postaci – dla osób nie lubujących się w tej dziedzinie, było ciężkawo z założenia. A jak się okazało? Jak zwykle….

Zacznę od okładki – choć rozumiem przesłanie, jakie miała ze sobą nieść, niestety jest tego wszystkiego za dużo i nieco męczy. W dodatku kadrowanie zbyt widoczne i prawie amatorskie. Ale to tylko taka drobna uwaga. Przecież bardziej chodzi o treść, prawda? A tu odkrywamy Łódź, jakiej być może nie znamy. Dwie przyjaciółki przypadkiem wplątane w same centrum śledztwa i zbrodni. A tego, co się tam dzieje, mało wcale nie jest – zabójstwo, samobójstwo, wypadek, tajemnicza paczka na przechowanie, fundacja dziecięca, równie tajemnicze rodzeństwo i spadek, a do tego jeszcze flirt. Za dużo? Z pewnością. Intrygujący jest sam początek, gdy przenosimy się do roku 1977 i porwania pewnej dziewczynki. Dalej akcja miała nabierać tylko tempa, jednak została po prostu przegadana. Julia i Mania, dwie przyjaciółki w samym środku niebezpieczeństwa, a do tego nieporadna policja, śledztwo.

Podsumowując: Dobrze się przy niej bawiłam. Nie powaliła mnie na kolana, ale bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas. Jest, jak to nazywam, babskim kryminałem, czyli poza tajemnicą, śledztwem i zbrodniami mamy jakże ciepłe uczucia, flirty. Lekka, przyjemna, idealna na letnie wieczory z kieliszkiem wina w dłoni. Ale do „Mrocznej serii” jest jej bardzo daleko.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Czarodziejka

Autor: Agnieszka Płoszaj

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2017-03-01

Ilość stron: 480

Cykl: Mroczna Seria

 

 

sobota, 29 kwietnia 2017

„Zemsta” – Katarzyna Michalak

 

Los jest zazdrosny. Nie lubi patrzeć na szczęśliwych ludzi.”

Pamiętam doskonale „Mistrza”, a raczej emocje, jakie mi towarzyszyły podczas czytania. Wówczas było to dla mnie mistrzostwo pióra. Pamiętam także swój płacz, gdy kończyłam powieść. Ogrom niedowierzania. Dlatego, gdy pojawiła się na rynku część druga, mocno się jej obawiałam. Co można dalej powiedzieć o losach bohaterów? Przecież nie było wygranych, każdy tak naprawdę przegrał. Okładka drugiego tomu nie zachęcała mnie już tak bardzo, chyba liczyłam na zachowanie jednej stylistyki – czarna okładka z czerwonym elementem, prosta.

Powieść zaczyna się od zbrodni i to na tyle wstrząsającej, że wcisnęło mnie wręcz w fotel. A jednak, przeszłość nadal poluje, choć minęło wiele lat. Marie Solay nie rozumie, co się dzieje, kto jej grozi i pragnie jej śmierci. Nie pojmuje wręcz polowania na swoją osobę, przecież jest zwykłą dziewczyną. Na ratunek przybywa ktoś, kogo nie zna, a kto wydaje się dobrze poinformowany w sytuacji. Czy Marie może mu zaufać? I kim jest mężczyzna, który prawie zapomniał swojego imienia? Człowiek, który jest w stanie poświęcić wszystko dla jej bezpieczeństwa?

Podsumowując: Niesamowita historia. Rozpieszczona objętością, dopieszczona treścią. Ogromne emocje. Wciągająca. To jedna z tych lektur, od których nie można wręcz się oderwać. Gorąco polecam, bo jest naprawdę tego warta.

Ocena końcowa: 8/10.

 

Tytuł: Zemsta

Autor: Katarzyna Michalak

Wydawca: Znak Literanova

Premiera: 2016-03-30

Ilość stron: 304

Cykl: Mistrz

Tom: 2

 

“Miłość. Za nią warto umierać, ale po stokroć bardziej warto dla niej żyć.”

czwartek, 26 stycznia 2017

“Koszmar Morfeusza” – K. N. Haner

… Mafia nie zapomina – nigdy nie wybacza…

Mam już za sobą nieco twórczości K.N. Haner, zarówno w powieściach wydanych, jak i tych publikowanych za pośrednictwem Wattpad. I mogę powiedzieć jedno – każda z lektur niesie za sobą sporą dawkę emocji, romansu, uniesień. Tak jest i tym razem, oczarowana zapowiedzią i okładką, z prawdziwą przyjemnością postanowiłam się zmierzyć z dalszymi losami Cassandry, Adama i Morfeusza.

Prawdziwie mroczny koszmar, z którego nikt nie chciałby się obudzić. Cass zapoczątkowała swoje stracenie jedną nocą w klubie z tajemniczym Morfeuszem. Reszta potoczyła się szybko, niespodziewanie i dość tragicznie dla niej samej. I gdy rządzi prawdziwe uczucie oraz emocje, można popełnić wiele błędów. Czy jest gotowa zaufać Adamowi? Ile jest w stanie dla niego znieść, by ochronić ich uczucie, a przede wszystkim jak to zrobić, by nie zgubić samej siebie? Morfeusz wydaje się nieugięty, ale przyciśnięty do muru robi wszystko, by ją uratować. Kto wygra w tej walce – Adam czy Morfeusz? Sprawę komplikują Starsi, a przede wszystkim Eros. Jego zainteresowanie przyniesie tylko tragedię i cierpienie. Zdaje się być podstępną konkurencją Morfeusza. Czy jednak Cass nabierze się na jego okrutne gierki i jakie poniesie konsekwencje? O tym trzeba się przekonać samemu. Sprawy się coraz bardziej komplikują, a mafia nie zapomina – nigdy nie wybacza.

Podsumowując: Niepowtarzalna. Emocjonalna. Szybkie poczytadło, które trafia prosto do serca. I choć wydawałoby się być zwykłym romansem, jakich wiele na rynku wydawniczym, ma w sobie coś urzekającego. Płakałam nad losami Cass, a po chwili chciałam wytargać ją za włosy, nakopać w tyłek za głupotę. Czego się jednak nie robi dla miłości, prawda? To jedna z tych książek, przy których nie można wysiedzieć spokojnie – tak rozsadzają wręcz czytelnika emocje. I choć w pierwszej chwili stwierdziłam, że Eros nie jest wcale taki straszny, czytając dalej dowiadywałam się, jak bardzo jest on zdeprawowany. To, co Adam zrobił na sam koniec sprawiło, że jeszcze długo po zamknięciu książki płakałam. Poświęcenie, jakie musieli ponieść bohaterowie łamie mi serce. A to tylko dowodzi, jak autorka gra na emocjach czytelnika. I już nie mogę się doczekać kolejnej części, by sprawdzić, jak naprawdę zakończy się historia Adama, Morfeusza, Cassandry i Tommiego.

Ocena końcowa: 6/10.

Mafijna miłość. Tom 2. Koszmar Morfeusza - Haner K.N.

 

Tytuł: Koszmar Morfeusza

Autor: K.N. Haner

Wydawca: EditioRed

Premiera: 2017-02-07

Ilość stron: 392

Seria: Mafijna miłość

Tom: 2

 

„Przekrocz granicę między miłością i nienawiścią, gdzie życie ściera się ze śmiercią.”

wtorek, 20 grudnia 2016

„Noc Kupały” – Katarzyna Berenika Miszczuk

 

Długo wyczekiwana, nareszcie trafiła w moje spragnione rączki. I już na wstępie rzuciła mi się jakże piękna oprawa graficzna. Zatem to, co uwiodło mój wzrok w pierwszym tomie, zostało na szczęście podtrzymane. Lubię serie, w których każdy tom wygląda bardzo podobnie. Czy mężczyzna na okładce to odzwierciedlenie Mieszka? Jeśli tak, nic dziwnego, że Gosława się na niego skusiła.

Ale przejdźmy do najważniejszego – do treści. A tu sporo zawirowań. Gosia, nadal kształci się na szeptuchę, ale to nie jedyny problem. Oczywiście pomijając kleszcze i inne wstrętne robactwo atakujące ją w lesie, w dodatku te choroby, którymi mogłaby się zarazić. Brrr… w dodatku jeszcze Bogowie jak gdyby się zmówili, wszyscy czegoś od niej chcą. Nie zapominajmy też o samym Mieszku. Komu zaufać? Gosława, w całej swojej pomysłowości, wymyśla intrygę. Jak ona się dla niej skończy – trzeba przeczytać. Zabawa dla czytelnika gwarantowana. Nareszcie też się dowiadujemy, komu Gosia odda kwiat paproci. Pojawiają się również nowi bohaterowie, którzy sporo namieszają nie tylko w intrydze, ale również w relacjach zakochanych. Tajemnicza Ote już dopilnuje, by Mieszko był z daleka od Gosławy.

Podsumowując: Drugi tom trzyma poziom. Mamy całą paletę emocji – od miłości, lojalności i oddania, po zazdrość i zdradę. A wszystko to otoczone odpowiednio dobranym humorem, z dużą dawka folkloru i przyjemnym piórem autorki. Wciągająca. Rewelacyjna. Niezapomniana. Takich właśnie powieści chce się więcej na naszym rynku wydawniczym. I tylko pozostaje zacierać rączki i oczekiwać tomu trzeciego – „Żercy”. Gorąco polecam, bo to dobra powieść fantasy i już trafiła na moja półkę ulubionych, do których wracam. Książka, która trzyma w napięciu, rozbawia i na długo pozostanie w pamięci. Z pewnością umili chwile z nią spędzone.

Ocena końcowa: 9/10.

 

 

Tytuł: Noc Kupały

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2016-11-23

Ilość stron: 352

Seria: Kwiat paproci

Tom: 2

sobota, 15 października 2016

„Na szczycie II. Gra o miłość” – K.N. Haner

 

Długo czekałam i jeszcze dłużej dawkowałam sobie drugi tom „Na szczycie”. Z jednej strony chciałam jak najszybciej skończyć, dowiedzieć się wszystkiego. Jednak postanowiłam delektować się powolnie smaczkiem podanym na każdej ze stron. A czym autorka zaskoczy nas w drugim tomie?

Rebeka i Sedrick są bliżej siebie, niż kiedykolwiek dotąd. Wciąż borykają się ze swoimi demonami, docierają się w kwestii porozumienia między sobą, ale kochają się nad życie. Jednak, jak to w życiu bywa, kłód rzucanych pod nogi i tu nie zabraknie. Wręcz namnożyło się tego zbyt sporo. Przeszłość dogadania, wrogowie nie zapomnieli, ale i sporo problemów wynika z braku pełnego porozumienia pomiędzy bohaterami. Przy ich temperamentach aż dziwne, że się nie pozabijali. Za to pogodzenia były gorące, aż kartki paliły od atmosfery, a czytelnik z pewnością siedzieć będzie z wypiekami i zapartym tchem. Bowiem historii tych dwojga nie można śledzić na spokojnie. Wzloty gonią upadki i znów powracamy do grzesznego raju. Istna karuzela emocji, która na szczęście nie zamęczy Nas, a jedynie odpowiednio doprawi całą historię. Mamy także pobocznych bohaterów, ich problemy – na szczęście sprawa z Alexem została wyjaśniona, tym razem zmartwił mnie Nicky. I jak dotąd drażniła mnie swoim zachowaniem Reb – jej naiwność, desperacja wręcz w stosunku do Seda, pakowanie się głupio w kolejne kłopoty i ratowanie się ucieczką, zamiast stawić czoła konsekwencjom. Tak po części ją zrozumiałam. Jak wiele jest się w stanie zrobić dla miłości swojego życia? Jak wiele można wybaczyć, by tylko znów było jak dawniej?

Podsumowując: Wciągająca. Niesamowita. Grzeszna. Obszerna, choć nie tak bardzo, jak tom pierwszy. I tak bardzo emocjonalna. To powieść, obok której nie można przejść obojętnie – albo się ją pokocha, albo znienawidzi. I tak, jak pierwszy tom mnie pochłonął, drugi naprawdę zniewolił. Teraz jednak pozostaje mi czekać na tom trzeci i na to, co też autorka dla Nas wymyśli. Czy polecam? Owszem. Kto czytał pierwszy tom, z pewnością sięgnie i po drugi. „Gra o miłość” jest grą na emocjach. Dojrzalsza. Jeszcze bardziej emocjonalna. Niepowtarzalna. Pozostawia czytelnika z tak wieloma pytaniami, potencjalnymi scenariuszami. Polecam, bowiem to bardzo dobra powieść, idealna na te jesienne wieczory, by choć na chwilę się zapomnieć i przeżyć przygodę z grzesznymi muzykami.

Ocena końcowa: 7/10.

Na szczycie. Tom 2. Gra o miłość - Haner K.N.

 

Tytuł: Na szczycie II. Gra o miłość

Autor: K.N. Haner

Wydawca: Wydawnictwo Novae Res

Premiera: 2016-10-27

Ilość stron: 400

Cykl: Miłość w rytmie rocka

Tom: 2

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 50/2016.

czwartek, 6 października 2016

„Projekt Mefisto” – Marcin Mortka

 

Dotąd nie miałam styczności z twórczością Marcina Mortki. Co prawda widywałam często jego książki, zarówno na półkach w księgarniach, jak i w bibliotece. Często brane i zdawane z uśmiechem. Nie rozumiałam tego fenomenu, aż do teraz. I to dzięki Wydawnictu W.A.B., który uraczył mnie najnowszą pozycją autora. A dlaczego poczułam się uwiedziona pewnym diabłem, o tym w dalszej części.

Poznajmy Piekło, świecące pustkami i przedstawione jako wielką korporację. I tak, jak na ogół jest wśród wyścigu szczurów – są opiekunowie, którzy wymyślają projekty, czasem dobre, czasem oderwane do rzeczywistości, oraz szaraczki, które wykonywać te projektu muszą. Piekielnicy oczywiście nie mogą się wspierać, zatem i sobie pod górkę robią, ścigają się między sobą o to, kto najlepiej wypadnie w oczach swych opiekunów. I tak oto poznajemy Zygmunta, który wraz z innymi ‘agentami’, przeszedł tajne szkolenie, dostał wysłużony sprzęt i ruszył w wyznaczony teren, by namawiać do grzechu. Oczywiście nie może być zbyt łatwo, zatem jest system punktowania, możliwości awansów, pochwał, jak również degradacja całkowita. I są Wypluty, mała wioska gdzieś na terenie kraju, gdzie życie toczy się zupełnie innym torem, niż w miastach. Ludzie siebie doskonale znają – wiedzą, kto naprawdę ma władzę w rękach, a kto jest jedynie pionkiem w grze, rządzą się zupełnie innymi zasadami, a każdego obcego przegonią natychmiast. Jednak coś dzieje się dziwnego, o czym ludzie wiedzieć nie mogą, a i Zygmunt dowiaduje się przypadkowo. Tajne przejścia, magia, leszy, wiedźmy, wodniki, rusałki i tajemnicze osobniki i Bieda. A to dopiero początek, z czym przyjdzie zmierzyć się diabłowi. I tu pojawia się pytanie – kto jest tym dobrym, a kto ma diabła za skórą? Czy diabeł może okazać się wybawicielem, czy zniszczy Wypluty i dostanie wymarzony awans?

Podsumowując: Pierwszy raz spotkałam się z twórczością autora i muszę przyznać, że była to przygoda niezapomniana. Humorystyczna powieść przeplatająca nie tylko wierzenia katolickie (diabeł na rozdrożu, diabeł kuszący do grzechu i zabierający dusze do piekła), ale także zasięgająca o rodzimy folklor – wiedźmy, leszy, wodniki, rusałki. Zabieg, który ubarwił powieść i sprawił, że trudno było się od niej oderwać. Do końca nie wiadomo, kto jest kim, gdzie jest wróg i co sprawia, że są zakłócenia w odbiorze. Sama okładka także uwodzi swoim prostym przekazem. Nie mogę oderwać od niej oczu. I w pełni zgadzam się z opiniami wyczytanymi w Internecie – cięty język, duża doza poczucia humoru, barwne postaci. Przy tej powieści nie da się nudzić. A ja bawiłam się bardzo dobrze, zatapiając się w ten alternatywny, fantastyczny świat. Czy wrócę do tej powieści? Nie wiem. Ale zdecydowanie polecam ją na jesienne wieczory, bo z pewnością ubawi nas i umili czas.

Ocena końcowa: 6/10

 

Tytuł: Projekt Mefisto

Autor: Marcin Mortka

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2016-10-12

Ilość stron: 416

 

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 48/2016