Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Sonia Draga. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

“Grey”–E.L. James

 

Swego czasu przeczytałam całą Trylogię Pięćdziesięciu Twarzy zastanawiając się, na czym polega fenomen tejże serii. Owszem, jako romans był całkiem znośny i mam wciąż do niego sentyment. Denerwowało mnie jednak porównywanie go do książek erotycznych, zwłaszcza tych o BDSM. Pamiętam, jak parskałam śmiechem za każdym razem, gdy tylko czytałam takie wypowiedzi – przecież autorka pojęcia nie ma, na czym w ogóle polega owy BDSM, przeczytała może coś, obejrzała i spisała swoje fantazje.

I nagle, po tym całym czasie, gdy wciąż kobiety zachwycają się Trylogią, oglądają film, pojawia się tajemnicza książka “Grey”, czyli Pięćdziesiąt twarzy oczami bohatera, Christiana Greya. Nie zaprzeczę, zżerała mnie ciekawość. Owszem, kiedyś w Internecie pojawiło się parę rozdziałów, gdy jeszcze cała ta seria była jedynie fanfiction “Zmierzchu” (Master of the Universe). Byłam jednak ciekawa, jak autorka rozwiąże całą sprawę. Liczyłam, że doda do Trylogii więcej wątków, o których nie wiedzieliśmy, gdy widzieliśmy wszystko oczami Any.

Nie jestem pewna, czy ta książka wprowadza cokolwiek do Trylogii. Owszem, zrozumiałam nareszcie postępowanie w wielu przypadkach Christiana. Zauważyłam też, jaki jest on skrzywdzony i bezbronny, a całe te jego władcze życie, kontrola nad każdym aspektem jest jedynie maską dla reszty ludzi, ochroną i pancerzem przed całą prawdą. Jest niczym zagubione dziecko we mgle. I to wzbudzało we mnie największe emocje. Widziałam wszystko jego oczami i nareszcie pozwałam go znacznie lepiej. Mimo to nie wnosi za wiele do całej Trylogii. Powtórzenie pierwszego tomu, tylko z myślami Christiana.

Czy polecam? Nie jestem pewna. Owszem, uważam, że warto po nią sięgnąć i samemu się przekonać. Jest z pewnością ciekawostką dla każdego czytelnika Trylogii. Szkoda tylko, że nie wnosi niczego znaczącego do losów bohaterów. I mimo wszystko, czekam na kolejne tomy, czyli “Ciemniejszą stronę…” oczami Christiana. Z pewnością będzie to całkiem niezła przygoda nareszcie poznać, co zrobił i co dokładnie czuł w związku z Eleną i Leilą. I to właśnie na ten tom czekam najbardziej.

I powtórzę to, co wielokrotnie pisałam i mówiłam przy całej Trylogii – choć napisana prostym językiem, przystępna, nie wiadomo kiedy wciąga czytelnika i nie puszcza do ostatnich stron trzeciego tomu. Nie rozumiem nadal tego fenomenu, bowiem na rynku mamy z tej samej tematyki znacznie lepsze pozycje, mimo wszystko do tej serii będę miała chyba już zawsze sentyment i co jakiś czas wrócę do przygód Any i Christiana.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Grey.

Autor: E. L. James

Wydawca: Sonia Draga

Premiera: 2015-09-10

Ilość stron: 560

Seria: Pięćdziesiąt twarzy

Tom: 1,5

 

Wyzwanie czytelnicze: 69/2015.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Pięćdziesiąt Odcieni–E.L. James

 

A wszystko przez ten film. Tyle mogę powiedzieć. Namówiona przez znajome, pojechałam do kina zmierzyć się z wersją filmową jakże przereklamowanej książki. Efekt? Pierwsze pytanie, jakie mi się nasunęło – “Co ja tu właściwie robię?”. Siedziałam w przepełnionej po brzegi sali kinowej, znudzona i wysłuchująca głupich komentarzy, piszczących i wzdychających kobiet wokół. Tak sobie też myślałam, czy one naprawdę nigdy nie widziały męskiego nagiego tyłka, penisa, ani sceny seksu? Tak właśnie się zachowywały. Choć przyznam, że ja także nigdy dotąd nie oglądałam seksu na tak wielkim ekranie. Film jednak był bardzo niedopracowany. Aktorzy odgrywali swoje role poprawnie, choć bez większych emocji. Skojarzyło mi się to z serialami wenezuelskimi, gdzie sztuczność wylewała się z każdego z aktorów. Okazało się, że to kobieta grająca pannę Steel wypadła znacznie lepiej od odtwórcy roli miliardera. I tak oto, po filmie, postanowiłam sięgnąć ponownie po książki sprawdzając, jak bardzo zmieniono scenariusz.

I było to moje kolejne podejście. Nie zliczę już które – czwarte, piąte? Pierwszym było podejście do tego dzieła, gdy jeszcze było znane jak FF Zmierzchu – “Master of the Universe”. Kolejnym podejściem była wersja w oryginale, chcąc wiedzieć, jak to autorka zmieniła. Następnie sięgnęłam po książki już w wersji polskiej ciekawa przekładu. I teraz – po filmie, wróciłam, ponownie odkrywając ów romans.

Jak zawsze twierdzę – bardzo przereklamowane dzieło. Owszem, fajny romans z elementami erotyki, jednak z bdsm nie ma nic wspólnego. Autorka pewnie nawet nigdy nie weszła w ten świat, jedynie spisała sobie wyobrażenie Pana, Właściciela, Władcy oraz jego niewolnicy seksualnej. Emocje towarzyszyły podczas czytania. I – co jest niesamowite – ta książka naprawdę wciąga. Pisana prostym językiem, niekiedy bardzo denerwującym, to i tak nie potrafiłam się od niej oderwać. On, mężczyzna z problemami i Ona – niewinna, naiwna niewiasta, zakochana już od pierwszego wejrzenia. Sukces książki głównie polega na dobrej reklamie, bo przecież na rynku mamy znacznie więcej romansów biurowych z erotyką, napisanych znacznie lepiej.

Czy polecam? Raczej tak. Uważam bowiem, że każdy powinien się zapoznać z tą Trylogią i sam ocenić. Nie można mówić o książce, której przecież się nie przeczytało, prawda? Spełnia swoje zadanie – umila czas. Czyta się dobrze i szybko. Napisana prostym językiem, a i sceny erotyczne odpowiednio opisane. Trzeba przyznać autorce – ma wyobraźnię i potrafi opisać sceny w sposób realistyczny. Plusem są okładki – nie filmowa, a te pierwsze. Proste, przekazujące znaczenie treści. Niekiedy powieść przesłodzona. Problemy wyolbrzymione. Ale warto przeczytać, by sprawdzić, za czym tak wiele kobiet na całym świecie szaleje.

Ocena końcowa Trylogii: 5/10.

 

 

Tytuły: Pięćdziesiąt twarzy Greya, Ciemniejsza strona Greya, Nowe oblicze Greya

Autor: E.L. James

Wydawca: Wydawnictwo Sonia Draga

 

Wyzwanie czytelnicze: 8,9,10/2015