poniedziałek, 14 września 2015

“Miłość po miłości”–Sandi Lynn

 

Zdrady, dramaty, miłość, druga szansa – przecież to już było, prawda? Mimo to, sięgamy po kolejną pozycję z tej samej tematyki, szukając czegoś nowego, innego, kreatywnego podejścia do tematu. Ze sporą obawą sięgnęłam i po tą książkę. Być może z ciekawości, czy jednak to będzie coś dla mnie, a być może coś w tytule sprawiło, że chciałam ją poznać. Opis był także intrygujący, zatem zabrałam się pewnego wieczoru za jej poznanie.

Efekt? Mamy główną bohaterkę z trudną przeszłością. Nie ma nic gorszego, niż odkrycie zdrady i to w dniu ślubu. A jeszcze gorszą zdradą jest odkrycie prawdy, że rodzina o tym wiedziała, ale nikt niczego nie powiedział. I gdyby chodziło o zwykłą rodzinę, nie byłoby problemu. Gorzej, gdy dotyczy znanego nazwiska. Niedoszła Panna Młoda nie ma szans – musi zniknąć z “radaru” wszystkich. I tak oto ląduje w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, z ulubioną pracą i całkiem sympatycznymi sąsiadami. Tak też poznajemy głównego bohatera po swoich tragicznych przejściach – tragicznym wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Dwie zranione dusze broniące się przed sobą. Czy ściągną się jeszcze bardziej w dół, pozwolą się stoczyć razem, czy wspólne chwile zaczną być terapią?

Podsumowując: Owszem, ciekawa powieść, choć niesamowicie przewidywalna. Ot, bardziej rozbudowany harlequin, a sporą część książki miałam ochotę ominąć, czekając na jakąś tragedię, cokolwiek, co przerwałoby ten przesłodzony rytm. Z pewnością nie sięgnę ani po kolejne tomy tej serii, nawet z czystej ciekawości, ani tym bardziej po inne serie tej autorki. Lubię romanse, ale nie aż takie. To ten typ lektury, który czytamy, nie myśląc za wiele. Czytamy dla zabicia czasu w jeden wieczór z kieliszkiem wina. Ot, przeczytać i zapomnieć.

Ocena końcowa: 3/10.

 

Tytuł: Miłość po miłości

Autor: Sandi Lynn

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-07-23

Ilość stron: 304

Cykl: Love

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 70/2015.

niedziela, 13 września 2015

“Grey”–E.L. James

 

Swego czasu przeczytałam całą Trylogię Pięćdziesięciu Twarzy zastanawiając się, na czym polega fenomen tejże serii. Owszem, jako romans był całkiem znośny i mam wciąż do niego sentyment. Denerwowało mnie jednak porównywanie go do książek erotycznych, zwłaszcza tych o BDSM. Pamiętam, jak parskałam śmiechem za każdym razem, gdy tylko czytałam takie wypowiedzi – przecież autorka pojęcia nie ma, na czym w ogóle polega owy BDSM, przeczytała może coś, obejrzała i spisała swoje fantazje.

I nagle, po tym całym czasie, gdy wciąż kobiety zachwycają się Trylogią, oglądają film, pojawia się tajemnicza książka “Grey”, czyli Pięćdziesiąt twarzy oczami bohatera, Christiana Greya. Nie zaprzeczę, zżerała mnie ciekawość. Owszem, kiedyś w Internecie pojawiło się parę rozdziałów, gdy jeszcze cała ta seria była jedynie fanfiction “Zmierzchu” (Master of the Universe). Byłam jednak ciekawa, jak autorka rozwiąże całą sprawę. Liczyłam, że doda do Trylogii więcej wątków, o których nie wiedzieliśmy, gdy widzieliśmy wszystko oczami Any.

Nie jestem pewna, czy ta książka wprowadza cokolwiek do Trylogii. Owszem, zrozumiałam nareszcie postępowanie w wielu przypadkach Christiana. Zauważyłam też, jaki jest on skrzywdzony i bezbronny, a całe te jego władcze życie, kontrola nad każdym aspektem jest jedynie maską dla reszty ludzi, ochroną i pancerzem przed całą prawdą. Jest niczym zagubione dziecko we mgle. I to wzbudzało we mnie największe emocje. Widziałam wszystko jego oczami i nareszcie pozwałam go znacznie lepiej. Mimo to nie wnosi za wiele do całej Trylogii. Powtórzenie pierwszego tomu, tylko z myślami Christiana.

Czy polecam? Nie jestem pewna. Owszem, uważam, że warto po nią sięgnąć i samemu się przekonać. Jest z pewnością ciekawostką dla każdego czytelnika Trylogii. Szkoda tylko, że nie wnosi niczego znaczącego do losów bohaterów. I mimo wszystko, czekam na kolejne tomy, czyli “Ciemniejszą stronę…” oczami Christiana. Z pewnością będzie to całkiem niezła przygoda nareszcie poznać, co zrobił i co dokładnie czuł w związku z Eleną i Leilą. I to właśnie na ten tom czekam najbardziej.

I powtórzę to, co wielokrotnie pisałam i mówiłam przy całej Trylogii – choć napisana prostym językiem, przystępna, nie wiadomo kiedy wciąga czytelnika i nie puszcza do ostatnich stron trzeciego tomu. Nie rozumiem nadal tego fenomenu, bowiem na rynku mamy z tej samej tematyki znacznie lepsze pozycje, mimo wszystko do tej serii będę miała chyba już zawsze sentyment i co jakiś czas wrócę do przygód Any i Christiana.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Grey.

Autor: E. L. James

Wydawca: Sonia Draga

Premiera: 2015-09-10

Ilość stron: 560

Seria: Pięćdziesiąt twarzy

Tom: 1,5

 

Wyzwanie czytelnicze: 69/2015.

niedziela, 6 września 2015

“Pod skrzydłami matki mroku”–Kathrin Szczepanik

 

Długo wyczekiwałam na możliwość przeczytania tej pozycji. Choć nie lubię za bardzo książek historycznych, nawet beletrystyki osadzonej gdzieś w przeszłości, na tę pozycję wręcz się uparłam. Odeszłam od wampirycznych książek, ale tu przecież był jeszcze Kuba Rozpruwacz. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie.

Okładka mnie uwiodła. Niby taka normalna, ale ma w sobie magnetyzm. Mroczna, a jednak białe piórko sprawia, że zaczynałam się zastanawiać kto w tym wszystkim jest mroczny, a kto anielski. Mamy zatem łowców wampirów, którzy mają jakąś dziwną umowę z wampirami i zaprzestali swych polowań. Ba, nawet chodzą na swoje przyjęcia, a same wampiry pracują jako lokaje w domu Łowców. Brzmi skomplikowanie? To dopiero początek. Nasza główna bohaterka jest kobietą czynu, nie potrafi wysiedzieć w miejscu, ciągnie ją w kłopoty, morderstwa. A tych tu nie zabraknie. Wszystko owiane tajemnicą. Kuba Rozpruwacz sieje spustoszenie na ulicach, wampiry drżą w obawie przed tajemniczym panem z legend, który wprowadzi chaos i mrok w ich skomplikowane życia. A pomiędzy tym wszystkim pewien trójkąt – Łowczyni, Łowcy i Lokaja. Im dalej w książkę, tym bardziej skomplikowane to się wydaje. Losy dziwnie przeplatane. Uczucia nie tam, gdzie być powinny. I te zakończenie – zaskakujące, choć jak dla mnie zbyteczne komplikowanie i tak już dziwnych losów.

Podsumowując – książka z pewnością warta przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii. Wciąga i zaskakuje. Czasami na siłę komplikowane losy bohaterów, wplątanie w to legend, magii, dziwnych stworów, wampirów, łowców i na samym końcu zwykłych ludzi. Zamysł świetny. Trzeba przyznać autorce, że wyobraźnię posiada przebogatą i starała się stworzyć nie tylko coś w rodzaju klasyki, ale dodała także coś od siebie. Naturalnie to nie wyszło, ale liczy się potencjał. Z pewnością spodoba się osobom lubującym się w “starym, dobrym wampiryzmie” z dodatkami, wszak to jak odświeżające cofnięcie się do klasyki tego gatunku.

Ocena końcowa: 6/10

 

 

Tytuł: Pod skrzydłami matki mroku

Autor: Kathrin Szczepanik

Wydawca: Warszawska Firma Wydawnicza

Premiera: kwiecień 2015

Ilość stron: 358

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 68/2015.

czwartek, 3 września 2015

“Zawód: Wiedźma. Część 1”–Olga Gromyko

 

I tak oto zatoczyliśmy paroletnie koło. Wróciłam do tej powieści z uśmiechem na twarzy, choć miałam go już przed przeczytaniem choćby pierwszego zdania. Wiedziałam bowiem, jak ogromna przyjemność czeka mnie na następnych stronach. Na nowo odkryłam, czym jest przebywanie z W.Redną :)

Dla osób, które jeszcze jakimś cudem nie poznały tej serii Olgi Gromyko, informuję – MUSICIE nadrobić zaległości. Przezabawne przygody dość niezdyscyplikowanej, niesamowicie kreatywnej, koszmarnie wścibskiej wiedźmy, która nie da sobie w kaszę dmuchać i sama tak obejdzie, aż trafi tam, gdzie chciała. Praktycznie zawsze stawia na swoim, choć czasem okrężną drogą. I ma predyspozycje jakże biznesowe. Nie zawsze to wychodzi, ale dla czytelnika zawsze za to jest zabawnie. Pierwszą przygodą, z którą się spotykamy, jest wydelegowanie Wiedźmy do odległej osady, zajętej przez Wampiry. Ciarki przechodzą, ale nie naszej bohaterce. Dosiada swojej cwanej szkapy i wybiera się w podróż swego życia, okradając przy okazji złodzieja. A wśród samych krwistolubnych sieje nie lada strach i gdyby tylko mogli, pewnie dawno padliby na zawał przy niej. Z drugiej strony staje się dla nich odświeżającym powiewem. Sprawia, że w pewnym sensie zaczynają wierzyć, że są ludzie, którzy patrzą na nich inaczej, niż przez ich gatunek i upodobania żywieniowe. W.Redna szybko rozwiązuje zagadkę, wprowadzając zamieszanie, siejąc spustoszenie i powodując ataki alergii u najważniejszego Wampira w osadzie.

Podsumowując – Drogi czytelniku, będziesz płakał ze śmiechu czytając tą książkę. Genialna, to za mało powiedziane. Jak dla mnie MISTRZOSTWO dobrej fantastyki. Mamy magię, wampiry i inne gatunki, mnóstwo humoru, zagadkę do rozwiązania i gdzieś na obrzeżach rodzący się romans. Wszystko idealnie wyważone i otulone prostym, przystępnym językiem. Szkoda tylko, że tak trudno dostać tą serię w papierze, a jeśli już się znajdzie, ceny przyprawiają o zawał serca.

Ocena końcowa: 10/10. Kocham po prostu ♥

 

Tytuł: Zawód: Wiedźma. Część 1

Autor: Olga Gromyko

Wydawca: Fabryka Słów

Premiera: 2007

Ilość stron: 296

Cykl: Wiedźma/ Obca krew

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 67/2015.

wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie wakacji

 

I choć do tej pory podsumowywany był jeden miesiąc, tym razem postanowiłam przedstawić moje całe wakacyjne osiągnięcie. Nie jest, niestety, zbyt imponujące. Mam kryzys czytelniczy – tak, trzeba nareszcie powiedzieć to głośno (a raczej napisać). Coraz trudniej przychodzi mi znalezienie książki, która mnie pochłonie, wciągnie i nie wypuści. Może to faktycznie jakiś dziwny kryzys i szybko go zażegnam, a może to przemęczenie materiału? Nie ma sensu się usprawiedliwiać – marna statystyka czytelnicza, ale przynajmniej czytam coś jeszcze, a to najważniejsze.

Nie ważne co się czyta, oby się czytało. A i najważniejsze w pochłanianiu literatury nie jest fakt, jak wysokich jest ona lotów, o czym opowiada, w jaki świat nas wprowadza – najważniejsze, by sprawiała nam przyjemność.

Podsumowanie:

LP

TYTUŁ

AUTOR

UWAGI

DATA

LP

50.

Dotyk życia

Aleksandra Szoć

-

04/07/2015

1

51.

My, Swingersi

P.D. Wolni

-

10/07/2015

2

52.

Martwe jezioro

Olga Rudnicka

Tom 1

11/07/2015

3

53.

Czy ten rudy kot to pies

Olga Rudnicka

Tom 2

12/07/2015

4

54.

Moment życia

Joanna Zawadzka

-

14/07/2015

5

 

LP

TYTUŁ

AUTOR

UWAGI

DATA

LP

55.

Piękna katastrofa

Jamie McGuire

Tom 1

02/08/2015

1.

56.

Kusząc bestie

Lora Leigh

-

03/08/2015

2.

57.

Powrót do Darlingham Hall

K. Taylor

-

08/08/2015

3.

58.

Chodząca katastrofa

Jamie McGuire

Tom 2

10/08/2015

4.

59.

Prezydencki romans

E. McLaughlin

-

13/08/2015

5.

60.

Pamiętnik Debory

Maria Erbel

-

16/08/2015

6.

61.

Dwoje pod napięciem

A. Czochra

-

17/08/2015

7.

62.

Zaryzykuję dla Ciebie

N. Coori

-

19/08/2015

8.

63.

Trzy marzenia

K. DeNosky

-

22/08/2015

9.

64.

Pod niebem Patagonii

W & K. Rudź

-

23/08/2015

10.

65.

Player

Joanna Blake

-

24/08/2015

11.

66.

Wybrana

Naomi Novik

-

30/08/2015

12.

niedziela, 23 sierpnia 2015

“Pod niebem Patagonii”–W.I. Rudź & K. Rudź

 

Dotąd nie zabierałam się za literaturę podróżniczą, jakoś przechodząc obok niej obojętnie. Dlaczego? Sama nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie. Po prostu nie interesowały mnie za bardzo losy ludzi, którzy jeżdżą sobie po świecie, widzą cudowności naszej planety (albo i przekleństwa), opisując wszystko i okraszając dodatkowo porcją zdjęć. Przynajmniej tak było do czasu, aż w moje rączki wpadła pozycja Wiesławy Izabeli Rudź i Krzysztofa Rudź. Ich historia sprawiła, że przez dłuższy czas nie tylko czytałam tę ksiażkę, ale także przeglądałam uważnie zdjęcia wyobrażając sobie, jak stoję w miejscu, w którym oni stali i spoglądam na to wszystko własnymi oczyma.

Książka jest motocyklową wyprawą do Ameryki Południowej – relacją z podróży zainspirowanej historią polskich emigrantów, którzy wypłynęli w czasie wojny z naszego kraju do Argentyny transatlantykiem Chrobry. Tyle przynajmniej dowiadujemy się z opisów już na samej okładce. A co znajdziemy w środku? Prawie roczną relację z podróży, przygód i poznawania nie tylko przepięknych miejsc, ale również poznawania wspaniałych ludzi. To zadziwiające, ilu Polaków można odnaleźć na całym świecie, albo ludzi z korzeniami z Polski. Ludzi, którzy pomimo iż całe życie spędzili na obcym kontynencie, potrafią cokolwiek powiedzieć w naszym języku. I to wzruszyło mnie najbardziej. Do książki dołączono także przepiękne zdjęcia – nie tylko widoki, ale samych podróżników w ciekawych miejscach. Ich relacje z podróży, trudów pokonywania tras i nieprzewidzianych usterek sprawiło, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, podsuwając mi obrazy tak pięknie opisane.

Podsumowując – pozycja niesamowicie wciągająca, pokazująca prawdziwość życia w podróży, dająca możliwość poznania innych kultur. Czyta się z zapartym tchem, czasem uśmiechając się pod nosem z nieprzewidzianych sytuacji, innym razem czując przeszywający dreszcz niepokoju, gdy podróżnicy stają przed wyzwaniem. Dla mnie jednak to książka o prawdziwych trudach życia, pokazująca prawdę z podróży, a nie tylko piękną otoczkę. Czułam się tak, jak gdyby to właśnie autorzy opowiadali specjalnie dla mnie swoją historię. Gorąco polecam i czekam na kolejną wyprawę małżeństwa Rudź, o której dane mi będzie przeczytać.

Ocena końcowa: 8/10.

 

 

Tytuł: Pod niebem Patagonii

Autor: Wiesława Izabela Rudź & Krzysztof Rudź

Wydawca: Novae Res

Premiera: 2015

Ilość stron: 374

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 64/2015.

środa, 19 sierpnia 2015

“Zaryzykuję dla Ciebie”–N. Coori

 

Ostatnimi czasy zabrałam się za debiutantów. Stwierdziłam, że to oni zasługują bardziej na recenzje, opinie, reklamy i całą tą inwestycję, niż znane nazwiska. Wszak rozpoznawalny autor obroni się już sam, a debiutant nie ma jeszcze wyrobionego zaplecza. Prawda? Wyszłam na tym różnie – czasem zgrzytałam zębami zastanawiając się, co mnie podkusiło, by kupić taką pozycję, innym razem uśmiechałam się szeroko i wiedziałam, że do autora jeszcze powrócę nie jeden raz. Jak to z książkami.

I tym razem trafiłam na pozycję, której opis mnie zaintrygował. Wiedziałam, że ją chcę, a czekanie na oficjalną premierę mnie wręcz zabijało od środka. No cóż, nie należę do osób zbyt cierpliwych. I tu ogromne podziękowania dla autorki za zlitowanie się nad niecierpliwym nałogowcem :)

Co do samej książki. Okładka ciekawie zaprojektowana. Wydaje się taka “zwykła”, jakich widzimy wiele. Mimo to nie potrafię od niej oderwać oczu. Ma coś w sobie urzekającego. A treść? Uwiodła mnie.

Poznajemy dwójkę bohaterów, jakże pokrzywdzonych przez los. Ona, po traumatycznych przeżyciach z przeszłości, buduje na nowo swoje życie z daleka od wszystkiego, co jej znajome z dzieciństwa, otacza się grubymi murami, szukając wciąż ukojenia. I On – mężczyzna z przeszłości, playboy, który w każdej z kobiet szuka tej jedynej – tej, w której zakochał się dawno temu. Ich spotkanie na weselu przypominało mi wręcz tsunami. Wywołane trzęsieniem podczas poznania, dalej szło już z falą, by niszczyć każdy mur postawiony na drodze. Aż do całkowitej zagłady – pytanie tylko, czy wyszło im to na dobre, czy nie.

Autorka zaskakuje czytelnika zwrotami akcji. Gdy sądziłam, że już wyszli na prostą, nagle BUM i obrót sytuacji o sto osiemdziesiąt stopni. A to jedynie sprawiło, że nie potrafiłam się oderwać od kolejnych stron. Przedstawione sytuacje z perspektywy obu bohaterów pozwala wczuć się jeszcze bardziej, przeżywać to, co bohaterowie i wyobrazić sobie ich dalsze losy, pisać potencjalne scenariusze. Osobiście uwielbiam takie rozwiązania, gdy widzę oczami zarówno bohaterki, jak i bohatera, ale z pozostawieniem pewnego niedosytu, bym mogła sama wyobrażać sobie resztę.

Podsumowując – Debiut z ogromnym potencjałem. Idealna pozycja na coraz chłodniejsze wieczory przy winku. Taka, na chwilę zapomnienia o szarej rzeczywistości. Spełnia swoje zadanie – umila czas czytelnika, sprawia przyjemność czytania. Wciągająca i zaskakująca. I choć nie jest to literatura wysokich lotów, warto po nią sięgnąć i przekonać się samemu o jej wartości. Ciekawie skonstruowany romans, poruszający także trudną tematykę. A ja już nie mogę się doczekać kolejnej pozycji N.Coori, bo z pewnością po nią sięgnę.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Zaryzykuję dla Ciebie

Autor: N. Coori

Wydawca: Novae Res

Premiera: Jesień 2015

Ilość stron: 315

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 62/2015.

wtorek, 18 sierpnia 2015

“Dwoje pod napięciem”–Agnieszka Czochra

 

Uwiodła mnie okładka. Było to pierwsze, co zobaczyłam i zatrzymałam się, by przyjrzeć uważnie. Następnym krokiem był opis – i w tym oto momencie wiedziałam, że chcę mieć tę pozycję w dłoni. Pragnęłam ją przeczytać. Zapowiadał się całkiem niezły romans, czyli to, na co ostatnio mam ochotę w literaturze.

Pierwszą jednak niespodzianką, a raczej zaskoczeniem, była objętość tej pozycji. Tego się nie spodziewałam. Przez dobrą chwilę oglądałam, czy oby na pewno mam całą powieść. Może błędem było nastawiać się na cokolwiek, a po prostu dać się ponieść? Przyzwyczajona do znacznie obszerniejszych powieści, z pewnym wahaniem zaczęłam czytać. I tu kolejna niespodzianka. Spodobała mi się już od pierwszych stron. Wciągnęła mnie całkowicie, nie dając możliwości się oderwania. Niestety poszło mi zbyt szybko i po zamknięciu książki stwierdziłam – Chcę Jeszcze!!!

A jaka jest to powieść? Zabawna. Romansu jako takiego nie ma, ale wisi po prostu w powietrzu. Moje myśli już szły do przodu, pisząc sobie w głowie potencjalne scenariusze o dalszych losach bohaterów. Z pewnej strony każdy, kto kiedykolwiek zgubił się w górach wie, jak szybko można zgubić orientację, popełniać wiele błędów, wpadać w panikę i robić coś, na co nigdy byśmy nie wpadli w innych okolicznościach. I tak też po części zrobiła nasza bohaterka. Czym faktycznie wyprowadziła z równowagi. Z doświadczenia jednak wiem, że najlepiej jest wrócić tą drogą, którą się przebyło – o ile się ją oczywiście pamięta. Nasza bohaterka stwierdziła inaczej, stąd następna doba jej przygód. I to jakich. Śmiałam się do łez z jej temperamentu, dialogów i niektórego zachowania.

I jest też On. Wydawałoby się, mężczyzna racjonalny, który w górach okazał się bardzo dobrym wsparciem. Doskonale rozumiałam, ile wymagało to od niego cierpliwości, wyrozumiałości. A spotkania z główną bohaterką już od samego początku były niezapomniane dla wszystkich. Z jednej strony mu współczułam, z drugiej chciałam więcej takich przygód.

Podsumowując – choć niewielkich rozmiarów, rozbawiła mnie do łez. Nie jest to romans, choć wisi on gdzieś w powietrzu. Ja bym nawet potraktowała to, jako swego rodzaju miły poradnik dla osób wybierających się w góry. Dzięki tej powieści przynajmniej wiadomo, co może się stać (choć nie do końca w tak zabawnej formie), co robić, a czego nigdy nie powinniśmy się podejmować, co ze sobą zabierać i jak wygląda taka tułaczka nawet w samotności. Książka ku przestrodze, choć w bardzo sympatycznej oprawie. Polecam, bo naprawdę warto się z nią zapoznać i przeżyć tą krótką, wspaniałą i przezabawną przygodę wraz z Anną i Wojtkiem oraz grupą ich przyjaciół.

Ocena końcowa: 6,5/10.

 

 

Tytuł: Dwoje pod napięciem

Autor: Agnieszka Czochra

Wydawca: Novae Res

Premiera: 2015

Ilość stron: 110

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 61/2015.

niedziela, 16 sierpnia 2015

“Pamiętnik Debory”–Maria Erbel

 

“Zło krąży pośród nas. Nie dajcie się schwytać w jego sieć!”

 

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, po raz kolejny miałam szanse zapoznania się z ciekawą pozycją na naszym rynku. Opis książki, jak i okładka sprawiło, że musiałam ją wręcz przeczytać. Trzeba także przyznać, że mając ją już w dłoni, ucieszyłam się nie tylko białym, kredowym papierem, jak i objętością powieści, zacierając już rączki z przygody, jaka mnie czekała na stronach lektury. Czy moje oczekiwania były słuszne? Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Maria Erbel nie jest wcale debiutantką, jak do tej pory sądziłam. I z ciekawości sięgnę po jej inne pozycje z pewnością.

Duchy, moce, czytanie w myślach, demoniczne oczy o czerwonym błysku – to wszystko czekało czytelnika już od pierwszych stron powieści. Ale to dopiero początek. Dalej mieliśmy już scjentologów, Kościół Szatana i wiele faktów odnośnie wierzeń, ideologii, a także założeń samej medycyny niekonwencjonalnej. I choć początkowo było to dobre wprowadzenie, z biegiem czasu zaczynało mnie męczyć ilość szczegółowych informacji, naukowych wyjaśnień tematu i to w momentach, gdy chciałam najbardziej poznać dalsze losy bohaterów. Ciężko mi było także przywyknąć do przeplatania polskich i zagranicznie brzmiących imion postaci. Często zapominałam, że akcja faktycznie ma miejsce w Polsce. Mimo wszystko książka wciągnęła mnie, dałam się jej porwać i wprost nie mogłam uwierzyć w wybór Debory. Nie rozumiałam jej rozterek sercowych (jak można kogoś kochać nad życie, ale po miesiącu twierdzić, że już przeszło to uczucie?). Miałam wrażenie, że mylono tu zwykłe zauroczenie z miłością. Brakowało mi większych rozterek głównej bohaterki, zatrzymania się nad problemem i analizowaniem go. Zupełnie, jak gdyby przechodziła z wszystkim dalej, nie dotyczyło jej. Dowiadywała się i doświadczała potwornych rzeczy, ale na drugi dzień po prostu wstawała i szła do pracy, jak gdyby nic się nie stało. Mało realne, ale z drugiej strony, czy książka ma z założenia być dla nas “rzeczywista”?

Podsumowując – powieść ma potencjał. Zakończenie otwarte, dające czytelnikowi spore pole na własne, potencjalne scenariusze. Dość niespotykana już, a przynajmniej ja rzadko mam z tym do czynienia, forma powieści jako pamiętnik. Dzięki temu śledzimy ten krótki czas bohaterki widząc, jak szybko nastają wszelkie zmiany w niej samej i w jej życiu, otoczeniu. Choć początkowo powieść sprawiała mi trudności, z czasem wciągnęła mnie i nie pozwoliła się oderwać. Polecam, bo warto samemu sprawdzić i wydać werdykt. A trzeba przyznać, Maria Erbel fantazję ma i starała się przekazać ją w formie innej, niż czytaliśmy do tej pory. Czy jej się to udało? Zdecydujcie sami.

Moja ocena końcowa: 5,5/10.

 

 

Tytuł: Pamiętnik Debory

Autor: Maria Erbel

Wydawnictwo: Novae Res

Premiera: 2015

Ilość stron: 398

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 60/2015.

 

“Odsłonięty kark jest jak drobny suplement nagości.”

wtorek, 14 lipca 2015

“Moment życia”–Joanna Zawadzka


“Trudno jest żyć, bojąc się o jutro”

Mały prezent z przepiękną dedykacją, za którą ogromnie dziękuję:*  To tylko sprawiło, że książka aż paliła mi się w dłoniach. Niecierpliwie czekałam do końca mojej zmiany, by pobiec do domu i oddać się czytaniu. A może pochłanianiu każdej kolejnej strony – byłoby bardziej adekwatne do tego, co faktycznie przeżyłam podczas czytania. Oglądałam i gładziłam okładkę. No dobrze, klientka ma straszne paznokcie, co rzuciło mi się w oczy. No ale najważniejszy jest ogólny zarys, a pomysł na oprawę graficzną przypadł mi w gruncie rzeczy do gustu. Zdjęcie z tyłu chyba jednak bardziej mi odpowiadało. Nie czepiając się jednak szczególików, przejdźmy do najważniejszego – treści.
 
Poznajemy Joannę, młodą dziewczynę po dziwnych przejściach z facetami. Niby wygadana i odważna, a mimo to niesamowicie niekiedy naiwna, innym razem delikatna jak kwiatek, czasem tylko pokazując kolce. Poznaje przypadkiem mężczyznę, który staje się wręcz jej prześladowcą. On sam jednak jest dość dziwną postacią w tej powieści. Skomplikowany. Czytając o tym wszystkim, nie potrafiłam go rozgryźć. Jego zachowanie było skrajne. Po części rozumiałam, że nauczony przeszłością, wychowaniem w takiej rodzinie, a nie innej – postępuje zgodnie ze swoim kodeksem, swoim przeczuciem. Jednak Asia okazuje się kobietą, która z pewnością nie będzie na każde jego skinienie, do czego pewnie się przyzwyczaił. Ich wzajemne kłótnie, godzenie, i znów kłótnie, sprzeczki… totalna huśtawka, której niekiedy miałam wręcz dosyć. Mimo to nie chciałam, by przestali. Kibicowałam im. Aż do samego końca. Czy Asia postąpiła słusznie? To wymagało niesamowicie dużo odwagi, by podjąć taką decyzję, a tym bardziej żyć z jej konsekwencjami podejrzewając, co ją czeka za parę lat. Czy ktoś przemówi Krzysztofowi do rozsądku? Uwierzy jej? Mam cichą nadzieję, że jednak zrozumieją, dlaczego tak postąpiła. I bardzo chcę ciąg dalszy. Chcę poznać ich dalsze losy, spotkanie po latach. Muszę wręcz wiedzieć, jak się to wszystko potoczy. I jak bardzo okoliczności zmieniły Krzysztofa. Jedyne, co mi przeszkadzało, to fakt, że każdy mężczyzna, z którym przyszło jej się zadawać, jest super przystojny. Nieco mało realne to było, ale czyż nie taka powinna być powieść? Ktoś, kto chce prawdziwych historii, niech sięgnie po reportaż, literaturę faktu, a nie powieść kobiecą, która ma za zadanie oderwać czytelnika od rzeczywistości, dać mu chwilę przyjemności.
 
Podsumowując: Powieść ma niesamowity potencjał. Wyzwala w czytelniku cały szereg emocji. Choć początek nie zapowiadał takiej przygody. Podeszłam do niej z radością, ale i dystansem, nie oczekując rewelacji. Nie zawiodłam się na niej, bo w gruncie rzeczy mnie uwiodła. Wciągająca. Spełniająca swoje najważniejsze zadanie – trafia do czytelnika, umila mu czas, a sceny erotyczne nie stają się nagle jedynym wątkiem, są jedynie przerywnikiem, całkiem dobrze opisanym. Przyjemna w odbiorze, choć i nie raz łezka się zakręci w oku. Polecam.
 
Ocena końcowa: 6/10.
 

 
Tytuł: Moment życia


Autor: Joanna Zawadzka


Wydawca: Novae Res


Ilość stron: 318


Strona autorki: https://www.wattpad.com/user/Joannaaa1991



Wyzwanie czytelnicze: 54/2015

“Niekiedy niepotrzebna jest miłość, żeby czuć do kogoś tak intensywne pożądanie.”