Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 maja 2016

“Niepokorny”–Jay Crownover

 

To kolejny tom podzielony na dwie części. Co prawda nie sprawdzałam, czy tak samo jest w oryginale, czy to jedynie celowe podzielenie przez nasze wydawnictwo. Postanowiłam jednak podzielić się swoją opinią po przeczytaniu całości losów Roma i Cory, bez podziałów na tom “Jego walka” i “Jego siła”.

Poznaliśmy już w poprzednich tomach Corę, małą iskierkę koloru, o łagodnym wyglądzie i jakże ciętym języku. Mała istota, której nikt nie podskoczy, a i wszyscy ci wytatuowani panowie schodzą jej z drogi, gdy kroczy korytarzem. Ustawia ich. Dba o nich. Jest niemal jak przyjaciółka, siostra i matka w jednym. Gdy jednak z frontu wraca Rome, wszystko się zmienia. Broni swoją rodzinę przed byłym żołnierzem, pakując się tym samym w coraz to większe kłopoty. A wystarczy jedna nieprzemyślana noc, by zmienić ich życia na zawsze. Ona – szukająca ideału mężczyzny i On – szukający spokoju. Żadne z nich nie dostanie tego, czego wydawałoby się najbardziej pragną. Dlaczego? Bowiem to, co im naprawdę jest potrzebne, mają tuż pod nosem – wystarczy jedynie zdjąć klapki z oczu, zapomnieć o dumie, wypchnąć tę całą upartość z siebie, by dostrzec to, co każdy inny widzi, poza oczywiście tą dwójką. Efekt? Ona dostanie idealnie wybrakowany egzemplarz, który jednak sprawi, że życie stanie się idealne, a On – z pewnością jego życie nabierze barw w szarości rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć. Potrzebują siebie, choć nawet o tym nie wiedzą.

Podsumowując: Czytało mi się znacznie lepiej, niż poprzednie – o dziwo. Wprowadzone zostały dodatkowe osoby, na których skupione są następne części serii. I to mi się podoba, że równolegle z losami Cory i Roma, widać w tle budujące się losy Nasha i pewnego tajemniczego jeszcze dla nas rudzielca. Przyjemna w odbiorze. Prosta w języku. A i nawet uroniłam parę łez. Końcówka z pewnością zaskakująca, przez co czytelnik ma natychmiast ochotę sięgnąć po kolejny tom, by odkryć, czy to prawda. Z pewnością jest to lektura na leniwe wieczory, czy słoneczne popołudnia na słoneczku.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Niepokorny. Jego walka

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-10-02

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 3.1.

 

Wyzwanie czytelnicze: 37/2016

 

 

Tytuł: Niepokorny. Jego siła

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-10-16

Ilość stron: 208

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 3.2.

 

Wyzwanie czytelnicze: 38/2016

sobota, 7 maja 2016

“Zaryzykuj miłość”–Jay Crownover

“Miłość nie jest idealna. To ciężka robota i czasami kochanie wymaga więcej wysiłku niż ucieczka.”

Zdecydowanie drugi tom powieści o Ayden i Jet’ie wciągnął mnie na tyle, że w jedno popołudnie pochłonęłam całą powieść. Nie jest ona oczywiście zbyt wielkich rozmiarów, ale losy bohaterów naprawdę wciągają, choć są przewidywalne. Brakowało mi jednak pewnej burzy między nimi, walki o to, co dla nich najlepsze – tak naprawdę walki o siebie. Mamy gangsterów, którzy partolą nawet zwykłe włamanie i zostają wypędzeni przez małego chochlika. Z drugiej strony mamy rodziców Jet’a, których miałam ochotę sama skopać porządnie i zamknąć w jakimś zakładzie dożywotnio. I mamy Asa, który pierwszy raz postanawia zachować się odpowiednio i płaci za to ogromną karę. Wychodzi też prawda z przeszłości, której chyba nikt się nie spodziewał, a która staje się tak naciągana, że w tej jednej maleńkiej chwili chciałam odłożyć książkę stwierdzając, że to chyba jednak nie dla mnie. Dałam jednak szansę i nie żałowałam. Brakowało mi też pełnego opisu wypadu z Vegas i tamtejszej imprezy. Jak widać, sporo minusów. Mimo wszystko, dobrze się z nią bawiłam.

Podsumowując: Ciepła, lekka i przyjemna w odbiorze powieść, przestawiona prostym językiem z odrobiną erotyki podanej ze smakiem. I z tego też jestem zadowolona, że sceny erotyczne nie przysłaniają głównych wątków i nie zajmują ponad połowy powieści. Zdecydowanie polecam jako zwykłe poczytadło na wolne popołudnie, zwłaszcza jeśli do tego spędzimy je w plenerze i z kubkiem kawy.

Ocena końcowa: 4,5/10

 

Tytuł: Zaryzykuj miłość

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-07-24

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 2.2

 

Wyzwanie czytelnicze: 36/2016

“Zaryzykuj ze mną”–Jay Crownover

“Czasami coś musi się zmienić, ponieważ nie może już dłużej zostać takie samo.”

Maj, piękna pogoda aż prosi się o to, by wyjść z książką lub czytnikiem i oddać się przyjemnością w plenerze. I choć czeka na mnie stos nowości, trochę też zaległości, ja wciąż w świecie Naznaczonych mężczyzn.

Tym razem poznajemy lepiej Jeta i Ayden. Oboje skrywają tajemnice i oboje starają się stanąć wręcz na rzęsach, by załagodzić konflikty rodzinne. Jet dba o matkę i szczerze nienawidzi swojego ojca. Nie rozumie ich miłości, chorego uczucia i uzależnienia od siebie. Od dziecka patrzył na toksyczną miłość i w takich przekonaniach nie mógł wykształcić w sobie czegoś pięknego, czystego – choć jego muzyka wydawałoby się świadczy zupełnie o czymś innym. Ayden także skrywa sekrety rodzinne i tragedię, którą liczyła, że zostawia za sobą. Do czego jest zdolny jej brat, by samemu oczyścić się z zarzutów i przede wszystkim groźbie śmierci? Z mafią się przecież nie zadziera. A Ayden trafiła dokładnie w sam środek konfliktów.

Podsumowując: Sporo tutaj emocji, z obu stron. Iskry pomiędzy bohaterami odczuwałam praktycznie na każdej stronie. Poza tym miło także poczytać o dalszych losach Shaw i jej ukochanego buntownika. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy ten tom jest lepszy, gorszy, czy taki sam, jak poprzedni. Sprawiał mi dużo przyjemności podczas czytania. Jest to z pewnością literatura lekka, choć wcale nie o lekkich tematach. Odpowiednie poczytadło na spokojne popołudnie na łonie natury.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Zaryzykuj ze mną

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-06-24

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 2.1

 

Wyzwanie czytelnicze: 35/2016

czwartek, 5 maja 2016

“Buntownik”–Jay Crownover

“… to, co jest łatwe, rzadko się opłaca. Znaczenie ma to, przy czym trzeba się napracować.”

Czy tylko mi ta okładka, a raczej para na okładce kompletnie nie pasuje do treści, a przede wszystkim do postaci Rule i Shaw? Nie znoszę tego momentu, gdy okazuje się, że twarze przedstawione na zdjęciu okładkowym, nawet w części nie oddają charakteru postaci, emocji.

Shaw i Rule – para, która idealnie odzwierciedla powiedzenie o cienkiej granicy pomiędzy nienawiścią a miłością. On, prawdziwy buntownik, nawet jeśli sytuacja wcale tego nie wymaga. Uwielbia swój kontrowersyjny wygląd, ale także swoją niezależność, temperament. Życie go nie rozpieszczało, a po tragicznej śmierci brata, jego codzienność to tatuaże, dużo alkoholu i jakaś przypadkowa panienka na jedną noc, którą rano wyrzuci za drzwi, nie wiedząc, kim ona jest. Ale jest też ona – Shaw, dziewczyna znana mu od dzieciństwa, którą do rodziny wprowadził zmarły brat. Dziewczyna z chorą rodziną, o dobrym sercu i dopiero kształtującym się kręgosłupie. To właśnie przy buntowniku nabiera odwagi, by zmierzyć się z oczekiwaniami całego świata. Ale pomimo, że ich relacje do łatwych nie należą, jest jeszcze Gabe, ulubieniec jej rodziców, odpowiednia partia. Mężczyzna pewny siebie, przebojowy, nie uznający słowa „nie”. Do jakiej tragedii musi dojść, by wszyscy zrozumieli, z kim najszczęśliwsza jest Shaw? Tajemnice wychodzą na jaw i nagle się okazuje, że nikt wcale nie był taki, za jakiego go uważano.

Podsumowując: Lekka i przyjemna w odbiorze. Oczywiście, przewidywalna i przeciętna, ale najważniejsze, że spełniła swój podstawowy cel – stała się odskocznią od rzeczywistości i mile się z nią spędzało czas. Z pewnością dobra jest na jedno wolne popołudnie, ale nie zapada w pamięć, nic za sobą nie niesie. Po prostu miłe poczytadło.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Buntownik

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-03-18

Ilość stron: 304

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 34/2016

wtorek, 3 maja 2016

“Pozwól mi pragnąć”–J. Lynn

 

Coraz trudniej ostatnimi czasy dobrać mi odpowiednią literaturę. Czytam z każdej książki po pięć, dzięsięć stron i natychmiast ją odkładam. Najwidoczniej potrzeba mi albo odpoczynku, albo czegoś lekkiego. Może właśnie dlatego przypadkiem otworzyłam kolejny tom serii Czekam na ciebie. Miało być lekko i przyjemnie, a było płaczliwie. Ale wszystko po kolei. Jeszcze tylko jedno – choć oficjalnie uchodzi to za piąty tom, według mojej rozpiski jest jednak ósmą częścią i za taką właśnie będę ją traktować. Dlaczego? Bowiem tomy wcześniejsze zostały rozbite, a ja każdą część traktuję jako osobny tom. Dlatego też będę upierać się przy tym, że “Pozwól mi pragnąć” jest tomem ósmym, a nie piątym.

Tym razem poznajemy jeszcze bardziej Nicka, cudnego barmana i jego tajemnicę, związaną z tragiczną przeszłością. Kolejne przepowiednie szalonej Katie, które się oczywiście spełnić muszą, choć nikt nie spodziewa się, w jakich warunkach to faktycznie powstanie. Ale tym razem poznajemy dokładniej także Stephanie. Nie jest z pewnością taką osobą, za jaką do tej pory ją mieliśmy. Ona także przeżyła tragedię, choć wciąż nie zatraciła tej małej w sobie dziewczynki tak bardzo pragnącej miłości idealnej, romantycznej. Co się jednak stanie, gdy wszystko idzie od końca? I nic nie jest takie, jakie się zaplanowało? Jedna noc, która zmienia losy wszystkich bohaterów kolejno.

Podsumowując: Książka niesamowicie przewidywalna i po niekąd sporo też wiało tam po prostu nudą. Nie oszukujmy się, wysokich lotów to z pewnością nie było. Mimo wszystko wywołuje emocje. Ja się spłakałam nad losem Steph (której chciałam tak strasznie skopać dupencję) i Nicka (który pokazał, jakim jest prawdziwym mężczyzną, potrafiącym stawić czoło konsekwencją). Ich wspólna tragedia sprawiła, że sytuacja bardzo mnie dotknęła, jako kobietę. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać, co musiała tak naprawdę czuć Steph. Ile takich przypadków właściwie ma miejsce. I wiem, że nigdy już nic nie jest takie samo, po przeżyciu takiej tragedii. Zwłaszcza, gdy do tego wszystkiego dochodzi jeszcze brak zaufania, stabilizacji i tak naprawdę brak zrozumiania. Czy polecam powieść? Jako dokończenie serii z pewnością. Jako książka na jeden wieczór – także mogę polecić, bo mimo wszystko spełniła swoje przesłanie i umiliła mi sobą czas. I jeszcze jedna rzecz, która mnie po prostu męczy w takiej literaturze – jak to możliwe, że osoby po wypiciu paru piw, drinków, po prostu wsiadają sobie na motocykle, w samochody i jadą do domów. Czy to jest niezgodne z prawem, tak jak u nas? I jakie to niebezpieczne. A mimo to bardzo często czytam w książkach, jak to bohaterowie wychodzą z baru i po prostu wsiadają do swoich pojazdów, jadą swobodnie do domu.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Pozwól mi pragnąć

Autor: J. Lynn

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-12-04

Ilość stron: 304

Cykl: Czekam na ciebie

Tom: 8

 

Wyzwanie czytelnicze: 33/2016

czwartek, 8 października 2015

“Bądź ze mną”–J. Lynn

 

Poznając losy Avery i Camerona, nie mogłam się powstrzymać, by nie poznać losów bohaterów drugoplanowych. Tym bardziej, że kolejne tomy już nie są poznaniem tych samych historii oczami różnych bohaterów. Okładki co prawda nie uwodzą, wręcz przeciwnie, liczy się treść, prawda?

Teresa, zwana też przez jedną osobę Tess, jest siostrą Camerona i z tym brzemieniem musi brnąć przez życie. Poznaje kolejne osoby, które klasyfikują ją na uczelni właśnie jako siostrę Cama. Sama pewnie też bym się wściekała z tego powodu, zwłaszcza, gdy bardzo zależałoby mi na jednym z przyjaciół brata. Gdyby to jednak był jedyny problem Tess. Kontuzja kolana sprawia, że jej kariera taneczna wisi na włosku. W dodatku koszmar poprzedniego związku i konsekwencje z tego idące, wciąż nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ale czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Teresa przyciąga kłopoty. Oczywiście nie celowo. Tak przez przypadek, wszystkie problemy kumulują się w praktycznie tym samym czasie. Kariera taneczna, czy Plan B? A jeśli drugie, to co to miałoby być, zwłaszcza gdy nigdy się o tym nie myślało? W dodatku problematyczny związek jej współlokatorki, kończący się tragicznie. A jeszcze do tego właśnie ON. Miłość jej życia, chowana w głębi serca przez wiele lat, teraz sprawiająca jeszcze więcej problemów. Teresa wie doskonale, czego chce. On także wie, ale…

I tu pojawia się problem. Istna huśtawka emocjonalna. Radość z powodu zbliżenia, a chwilę potem odrzucenie, wycofanie, zranienie i łzy. Błędne koło spowodowane tragiczną przeszłością, z jaką mężczyzna musi się zmagać. I paniczny strach przed powtórką. Gdy jednak prawie traci wszystko, na czym mu tak bardzo zależało, postanawia zaryzykować. Czy mu się uda? I czy Tess będzie miała do tego cierpliwość?

Podsumowując: Nie jestem pewna, która z historii rodzeństwa podobała mi się bardziej. Były one zupełnie inne. Aczkolwiek przy tym tomie bardziej się spłakałam. Zatem jeśli oceniać po ilości łez – historia Tess wygrywa. Jest tak samo wciągająca, jak poprzednie książki autorki. Zniewala. Zaskakuje. I wyzwala mnóstwo emocji – od uśmiechu i płaczu nad bohaterami, jak i mord w oczach gdy sprawa dotyczyła Erika, chęć skopania mocno tyłka Jase’owi, uśmiech dla Olliego (uwielbiam tego świra) i wiele, wiele innych chęci oraz emocji związanych z bohaterami tej serii. Z pewnością warto się zapoznać także z tym tomem. Jest przyjemny, lekki, idealny na zimne wieczory. Uprzyjemnia czas i to się liczy. Polecam.

Ocena końcowa: 6,5/10.

 

Tytuł: Bądź ze mną

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-06-26

Ilość stron: 300

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 3

 

Wyzwanie czytelnicze: 77/2015.

wtorek, 6 października 2015

“Zaufaj mi”–J. Lynn

 

Dałam się porwać historii Avery i Cama. Na tyle, by natychmiast ruszyć z drugim tomem. Wiem, że gdybym odłożyła to na inny termin, ciężko byłoby mi wrócić. Kiedy jednak zaczęłam czytać, nie patrząc wcześniej na opis, będąc jakże dobrze przekonaną, że będą to dalsze losy bohaterów – zdziwiłam się, kiedy wróciłam do początku tej całej historii. Przez chwilę siedziałam ze zmarszczonymi brwiami, nie za bardzo wiedząc, jak się z tym czuję. Z jednej strony nie ma sensu wracać do tej samej historii i poznawać ją, na nowo, od początku. Z drugiej jednak – to przecież spojrzenie historia opowiedziana przez innego bohatera, inne spojrzenie na wszystko.

I znów dałam się wciągnąć. Tym razem patrzymy na relacje głównych bohaterów oczami Camerona. Poznajemy jego historię, sekrety, problemy i wątpliwości. Tak wiele sytuacji, które teraz dopiero można w pełni zrozumieć, dzięki właśnie jego wyjaśnieniom. Inne spojrzenie na Avery, którą przecież już poznaliśmy. I choć można to nazwać “odgrzewanymi kotletami” (bo i z takim wyrażeniem się spotkałam), wciąż uwodzi, wciąga i zaskakuje. Znam kobiecy punkt rozumowania, wiem, dlaczego Avery tak a nie inaczej postępowała. Teraz mogłam spojrzeć, jak to jest od strony mężczyzny. Nie tylko pewnego siebie, ale i wrażliwego człowieka, który zmagał się nie tylko z własnym bagażem, ale i próbujący dotrzeć do wybranej przez siebie kobiety.

Podsumowując: Cudowna historia, którą dane nam było poznać oczami dwójki głównych bohaterów. I choć wiadome było, jak się skończy, warto po nią sięgnąć i dopełnić obrazu, jaki powstał nam w głowie po “Zaczekaj na mnie”. Wiele wątpliwości zostaje rozwianych. Dochodzą nowe emocje. I cóż mogę rzec, zakochałam się w Camie jeszcze bardziej. Wystawiając ocenę, długo musiałam się zastanawiać, gdzie ją zaklasyfikować w skali 1-10. Jest wspaniała, ale jak wypada w porównaniu do innych pozycji? Nie powala na kolana, ale dobrze się przy niej bawię. Nie zasługuje na średnią, ale też czy jest aż tak wspaniała, by mieć więcej od innych? I tu pojawia się problem – dobrze się przy niej bawię, ale to wciąż po prostu dobre poczytadło.

Czy warto po nią sięgnąć? Owszem. Wciąga. Zniewala. Uwodzi. Wyciska z nas emocje – czasem jest śmiech, czasem łzy. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Lekka i przyjemna, akurat na zimne wieczory. Nie wiem, czy kiedyś wrócę do tej historii, ale cieszę się, że się z nią zapoznałam i nie żałuję chwil z nią spędzonych. A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak poznać kolejne tomy, kolejne historie.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Zaufaj mi

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-12-04

Ilość stron: 288

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 2

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 76/2015.

poniedziałek, 5 października 2015

“Zaczekaj na mnie”–J. Lynn

 

“… dobrym początkiem każdej znajomości jest zapamiętanie, jaką kawę lubi ta druga osoba.”

 

Niegdyś próbowałam czytać pozycje z serii Young Adult, ale nie potrafiłam wczuć się w ten klimat. Być może czasy i problemy studenckie są przeze mnie zbyt zapomniane, a być może nie miałam “weny” (jak to zwykłam nazywać) na tego rodzaju pozycje. Czasem, jak zresztą w każdej kategorii książkowej, można znaleźć “cukiereczki”. Za taką właśnie lekturę uważam tytułową “Zaczekaj na mnie” J. Lynn.

Ona – skrywająca tajemnicę, przez którą nie potrafi normalnie funkcjonować. Wyobcowana, nieśmiała, stawiająca dopiero pierwsze kroki w kontaktach międzyludzkich. Pamiętająca, jak było to kiedyś i próbująca teraz żyć na nowo. Stopniowo dając się poznać nie tylko innym studentom, ale przede wszystkim – czytelnikowi. Możemy narzekać na jej zachowania, płakać nad nią, ale nie można jej po prostu nie polubić.

I jest i On – przystojniak, studencki playboy, skrywający swoje tajemnice. I jak to bywa w takich książkach, wybrał sobie nasza bohaterkę na… I tu zaczyna się dopiero ciekawie. Bohaterowie nie do końca wiedzą, czego chcą. A nawet jeśli już to wiedzą, kroczą po omacku. Ich tajemnice zaczynają wychodzić na jaw. Czy sobie zaufają na tyle, by wyjawić wszelkie sekrety wiedząc, że to pozbawi ich wszelkich barier, ochronnych murów? Pytanie, czy są na to gotowi.

Podsumowując: Byłam zdziwiona, jak bardzo zostałam wciągnięta w ich świat. Po troszeczku przypomniałam sobie, jak to być na nowo studentem, choć nasze kampusy w niczym nie przypominają tych zachodnich. A przynajmniej moja uczelnia nie miała nic z tych uczelni książkowych, nawet tak cudownych studentów. Śmiałam się z bohaterami i płakałam nad ich losami. Podziwiałam, że po takiej traumie bohaterka stanęła sama na nogi – podziwiałam jej siłę charakteru, tą wytrwałość. Nie poddała się. Nie pozwoliła złamać. Czy książka jest godna polecenia? Z pewnością warta przeczytania. Niesie za sobą przesłanie, przestrogę. Czasem jedno wydarzenie zmienia w koszmar całe nasze życie. Przeszłość nigdy nie pozostaje w jedynie w tyle. Czasem lubi o sobie przypomnieć.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Zaczekaj na mnie

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-03-04

Ilość stron: 384

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 75/2015.

poniedziałek, 14 września 2015

“Miłość po miłości”–Sandi Lynn

 

Zdrady, dramaty, miłość, druga szansa – przecież to już było, prawda? Mimo to, sięgamy po kolejną pozycję z tej samej tematyki, szukając czegoś nowego, innego, kreatywnego podejścia do tematu. Ze sporą obawą sięgnęłam i po tą książkę. Być może z ciekawości, czy jednak to będzie coś dla mnie, a być może coś w tytule sprawiło, że chciałam ją poznać. Opis był także intrygujący, zatem zabrałam się pewnego wieczoru za jej poznanie.

Efekt? Mamy główną bohaterkę z trudną przeszłością. Nie ma nic gorszego, niż odkrycie zdrady i to w dniu ślubu. A jeszcze gorszą zdradą jest odkrycie prawdy, że rodzina o tym wiedziała, ale nikt niczego nie powiedział. I gdyby chodziło o zwykłą rodzinę, nie byłoby problemu. Gorzej, gdy dotyczy znanego nazwiska. Niedoszła Panna Młoda nie ma szans – musi zniknąć z “radaru” wszystkich. I tak oto ląduje w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, z ulubioną pracą i całkiem sympatycznymi sąsiadami. Tak też poznajemy głównego bohatera po swoich tragicznych przejściach – tragicznym wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Dwie zranione dusze broniące się przed sobą. Czy ściągną się jeszcze bardziej w dół, pozwolą się stoczyć razem, czy wspólne chwile zaczną być terapią?

Podsumowując: Owszem, ciekawa powieść, choć niesamowicie przewidywalna. Ot, bardziej rozbudowany harlequin, a sporą część książki miałam ochotę ominąć, czekając na jakąś tragedię, cokolwiek, co przerwałoby ten przesłodzony rytm. Z pewnością nie sięgnę ani po kolejne tomy tej serii, nawet z czystej ciekawości, ani tym bardziej po inne serie tej autorki. Lubię romanse, ale nie aż takie. To ten typ lektury, który czytamy, nie myśląc za wiele. Czytamy dla zabicia czasu w jeden wieczór z kieliszkiem wina. Ot, przeczytać i zapomnieć.

Ocena końcowa: 3/10.

 

Tytuł: Miłość po miłości

Autor: Sandi Lynn

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-07-23

Ilość stron: 304

Cykl: Love

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 70/2015.

czwartek, 30 kwietnia 2015

“Przytul się do mnie”–Sandi Lynn

 

Nadszedł wieczór przed długim weekendem majowym, postanowiłam więc zabrać się za ciekawy romans z erotyką. Idealnie by pasował do kieliszka wina w mojej dłoni. I tak oto trafiłam na nową serię Miłość milionera. Spodziewałam się oczywiście gorącego romansu, czegoś na wzór znanego Greya. I faktycznie, autorka tym mnie nie zawiodła. Było to bardzo, a to bardzo tworzone pod literaturę E.L.James. Pokój zabaw, jego dystans i dominacja w każdej dziedzinie życia. Nie mamy tu jednak naiwnej, słodziutkiej Any. Poznajemy naiwną, ale i skrzywdzoną przez życie Rory. Oraz równie niedostępnego i skrzywdzonego milionera. A jaka jest sama książka?

Znajoma nazwała ją torpedą. I w pełni się z nią zgadzam. Wszystko w tej książce dzieje się na najwyższych obrotach, jak gdyby sama autorka nie miała cierpliwości albo pomysłu na rozbudowanie tej treści. To jest ogromny minus tej pozycji, przez który chciałam ją odłożyć już po paru pierwszych rozdziałach. Wszystko koszmarnie nierealne, działanie w pośpiechu. Przypominało mi to niesamowicie te czerwone harlequiny. Nagłe wybuchy uczuć, a chwilę potem złość na wszystko i wszystkich. Rory kochająca, a chwilę potem robiąca sceny. Nawet normalny mężczyzna nie wytrzymałby z taką kobietą i sam chętnie wykopałby ją z domu, a co dopiero Ian. I jego przyjaciele – albo otwarcie mówiący o chęci seksu z bohaterką i to tuż pod nosem pana domu, albo stający po jej stronie przeciwko Ianowi. Co to za przyjaciele? Nie rozumiałam większości relacji bohaterów i omijałam wiele ich dialogów, scen. Kręciłam oczami czytając i patrzyłam tylko co parę stron, ile jeszcze zostało mi do końca. Uparłam się po prostu, że to przeczytam. Zatem albo ta pozycja autorki jest tak beznadziejna, albo zostało skopany przekład tej książki. Nie sięgnę po kolejny tom. I zdecydowanie nie polecam.

Ocena końcowa: 2/10.

 

Tytuł: Przytul się do mnie

Autor: Sandi Lynn

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-04-15

Ilość stron: 288

Seria: Miłość milionera

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 34/2015

środa, 29 kwietnia 2015

“Zagraj ze mną”–Kristen Proby

 

Ostatnimi czasy do moich rączek trafiały albo literatura dla młodych dorosłych, albo powieści autorskie jeszcze nie publikowane, dostępne w Internecie (chomikuj, wattpad). Kiedy zatem tuż przed moim noskiem pojawiła się powieść skierowana do dorosłego czytelnika, w dodatku romans z erotyką – wiedziałam, że będzie to miła odskocznia. I tak faktycznie było :)

Jest to trzeci tom z serii Ze mną, choć dotąd przeczytałam tylko drugi. Pierwszy odłożyłam prawie na początku. Na szczęście każdy tom jest o zupełnie innych bohaterach, choć łączą się ze sobą postaciami w tle. Wszak cała seria dotyczy grupy jednej rodziny i ich przyjaciół. Tym razem spotkałam Willa, cudnego, dużego futbolistę oraz Meg – pielęgniarkę, rockmenkę. Ich relacje od samego początku były napięte, iskrzące i wiadome było, że i tak wylądują w łóżku. Ten męski, popularny człowiek okazał się ciepłym, romantycznym typem, który uwielbiał się przytulać i w ogóle wszystko robić “na słodko”. Nie rozumiałam za bardzo Megan. Autorka przedstawiła ją jako kobietę po przejściach, z problemami do mężczyzn. Przewijała się jakaś historia ze zdradą nijakiego Leo, wykorzystującą matką (która nawet nie zasługiwała na takie miano). Nie za bardzo rozumiałam jednak, gdzie jest jej problem. Dla mnie było to wyolbrzymione za bardzo. Rozumiem problem z zaufaniem komukolwiek, ale… Megan bała się miłości, bo wszyscy ją opuszczają. Tylko, że w dalszej części powieści dowiadujemy się, że w sumie to nikt jej nie opuścił, a straciła kontakt z ważną sobie osobą przez zwykłą dumę i nieporozumienie. Jak wspomniałam – za bardzo rozdmuchane problemy.

Podsumowując – powieść zdecydowanie należąca do umilaczy wieczorów, natomiast nie jest wysokich lotów. Wciąga, ale równie szybko się o niej zapomina i idzie dalej. Spełnia swoje zadanie – relaksuje, umila czas z nią spędzony. Ot, zwykłe poczytadło. Sielankowa i przesłodka. Problemy bohaterów za bardzo rozdmuchane, nie do końca dopracowane. Podczas czytania omijałam już kolejne sceny erotyczne, chcąc poznać dalsze przygody bohaterów, ich relacje. Nie jest to pozycja rozczarowująca, ale też nie powalająca. Ot, przeczytać, odłożyć, iść dalej. Przeciętny romans, dobrze opisana erotyka, sztuczność problemów bohaterów.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Zagraj ze mną

Autor: Kristen Proby

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-01-15

Ilość stron: 296

Seria: Ze mną

Tom: 3

 

Wyzwanie czytelnicze: 33/2015.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Kerrelyn Sparks - "Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)"

To już piętnaste spotkanie z serią Love At Stake. I nieco obawiałam się tego, co tam zastanę. Wszak już jakiś czas temu było wiadomo, że wszystko, co autorka mogła już napisać, stworzyła w poprzednich tomach. Spodziewałam się, że albo wymyśli coś super nowego, czym zaskoczy wszystkich, albo pozostanie przy utartym szlaku i oby nie kombinowała zbyt mocno z losami bohaterów. Jak się stało? 

Książka miała naprawdę dobre recenzje. I z tym się zgadzam. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nazwałabym to wręcz takim nadprzyrodzonym mózgotrzepem. Ot, zwykły romans z paranormalnymi elementami. Trochę erotyki, na szczęście niezbyt dużo, dzięki czemu można spokojnie skupić się nad bohaterami. A tym razem mieliśmy dzielnego Zoltana wprost z zamku w Transylwanii... trzymającego swą matkę mumię w szklanej gablocie i pozwalającego zwiedzać turystom własny zamek. Oj, biedny był Howard, niedźwiedziołak, który stał się jego szefem ochrony. Że też nie osiwiał, to się dziwię. Jednak autorka pozostając w temacie, nieco za daleko poszła. Czyżby jednak pomysły się skończyły? A może inaczej - pomysł miała, tylko że nie do końca przypadł mi do gustu. Z tomu na tom staje się to wszystko zbyt naciągane. Tym razem mieliśmy tajemnicze źródło młodości. Powrót demona, byśmy jako czytelnicy, nie znudzili się za bardzo. Najwidoczniej ów demon nie narozrabiał jeszcze tak w poprzednich tomach, by jego wygnanie skończyło się definitywnie. Kto wie, może za dwa kolejne tomy będzie wielki powrót Malkontentów? Ale smoki? Naprawdę musieliśmy aż tak daleko iść w stronę zmiennokształtnych? Może w przyszłych tomach będą zmienne ryby, albo kosmici? A do tego tybetańska amazonka niczym Xena w zbroi starożytnej Grecji. No naprawdę - czytając początek książki ręce mi opadały z bezsilności. Przemogłam się jednak do dalszego czytania pozwalając wciągnąć się przygodzie.

Podsumowując. Książka ciekawa. Wciągająca. Z pewnością relaksująca. Dla niewymagającego czytelnika. Utrzymana w tym samym klimacie cudownych nieśmiertelnych i niewiast do uratowania. Nie jestem pewna, czy książka warta jest zakupu i trzymania na półce, ale z pewnością dobrze spędziłam z nią czas. Ot, przeczytać i iść dalej. Niewiele po niej zostaje w naszych głowach i sercach. Dobra lektura po ciężkim dniu. I błędy... tym razem zostałam mile zaskoczona - tylko dwie literówki znalazłam na stronach 32 i 76. To ogromny postęp w przypadku tego Wydawnictwa. Mile mnie zaskoczono.




Tytuł: Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)

Autor: Kerrelyn Sparks

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-07-03

Ilość stron: 350

Seria: Love At Stake

Tom: 15

środa, 4 czerwca 2014

Gina L. Maxwell - "Edukacja kopciuszka"

Tak, wiem - kolejny erotyk na rynku polskim. Ale wciąż mam nadzieję, że znajdę coś w nim innego. Coś, co sprawi, że zakocham się w nim. I tym razem także sięgnęłam po książkę z odrobiną nadziei. Sam już opis wydawał się kuszący. Niestety okładka już nie koniecznie. Okropny but i jeszcze ta kłódka "Dior". Obrzydlistwo. Kto w ogóle wymyślił coś takiego? Nie można było wstawić jakąś elegancką czarną szpilkę? W dodatku to wieczne porównywanie do Greya. Dlaczego mi to robią? To wcale nie sprawia, że chętnie po nią sięgam. Wręcz przeciwnie - mnie akurat zniechęca. 

Ale wracając do samej książki - spotkała mnie niespodzianka. Erotyki tutaj jako takiej nie znalazłam, ale za to jakże cudny romans. Idealna pozycja na zimne wieczory z ulubionym trunkiem.

Lekka, przyjemna i budząca uśmiech na twarzy czytelnika. A główny bohater sprawia, że inaczej teraz patrzę na sportowców, mając nadzieję, że których z nich okaże się takim Reid'em.

Tą pozycję można w sumie potraktować jako poradnik. Taki dodatkowy plus tej historii. Zasady dla kobiet - jak poderwać nowoczesnego mężczyznę. Zatem do dzieła, Kobitki. Czytajcie. Uczcie się. I wprowadzajcie owe zasady w życie. 





Tytuł: Edukacja Kopciuszka

Autor: Gina L. Maxwell

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-05-15 (wznowienie)

Ilość stron: 256

sobota, 31 maja 2014

Megan Maxwell - "Proś mnie, o co chcesz. Dopóki jestem"


I znów choroba położyła mnie do łóżka. Co jest lepszego na drżące z zimna w gorączce ciało, jak grzeszny Eric? Wiedziałam, że spędzę z nim całkiem udany czas. I nie pomyliłam się. Choć na rynku istnieje wiele już erotyków i tematyka sama w sobie już mi się znudziła - ta książka, a raczej seria, przykuła moją uwagę. Nareszcie bohaterka z charakterkiem, a nie cicha myszka posłuszna na każde skinienie. No dobrze, Jud bywa niesamowicie impulsywna i wielokrotnie miałam ochotę nią ostro potrząsnąć, albo stuknąć bohaterów głowami, by wbić nieco rozumu. Co nie zmienia faktu, że aż miło patrzeć na to całe ich iskrzenie. Chociaż nie byłam pewna - po pierwszym tomie - do samego Eryc'a. Czy był on w pełni dominującym, czy jedynie chciał za takiego uchodzić i lubił swoje drobne perwersje? Z pewnością drugi tom wiele wyjaśnia.

I właśnie z takiej czystej ciekawości sięgnęłam po tom drugi "Dopóki jesteś". Czytałam z zapartym tchem. Z wypiekami na twarzy i uśmiechem w kąciku. A wszystko to w reakcji na kreatywność głównego bohatera. Kłopoty wciąż wiszą nad głowami bohaterów. Niektóre sprawy zostają rozwiązane. Inne jeszcze bardziej się komplikują. Pojawiają się także nowe osoby, które nieźle nam namieszają. Jud wpadnie w pułapkę wydawałoby się bez wyjścia. Jednak sama końcówka... płakałam, i rzucałam przekleństwami w stronę autorki. Jak można tak zakończyć? Tak się po prostu nie robi! Ja wiem, to sprawia, że czytelnik wyczekuje kolejnego tomu. Ale ja do cierpliwych nie należę. Ja chcę poznać ich dalsze losy i to już! 

Grzeszna i niezapomniana. Niesamowicie wciąga, choć nie należy do literatury wysokich lotów. Ale czyta się ją z przyjemnością i o to właśnie w tym wszystkim chodzi. Ma sprawiać przyjemność. Ma odprężać i zniewalać. A być może nawet dla niektórych będzie ona wręcz instruktarzem? Emocjonalna i pełna akcji - nie tylko łóżkowych. Ot, kobieca literatura, w którą Panowie zdecydowanie powinni zaopatrzyć swoje Damy.





Tytuł: Proś mnie, o co chcesz. Dopóki jestem.

Autor: Megan Maxwell

Wydawca: Amber

Premiera: 2014-04-15

Ilość stron: 288

Seria: Proś mnie, o co chcesz

Tom: 2

sobota, 24 maja 2014

Alexandra Ivy - "Zachłanna ciemność"


Seria Strażnicy Wieczności z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom wampirów, paranormal romance oraz dobrego i jakże kobiecego urban fantasy. Mamy tu wspaniałych, silnych i nieśmiertelnych wojowników, obrońców ludzkości z zamiłowaniem do picia krwi. Mamy także ich wrogów, złe elfy, dżiny, Morganę i Avalon. Jednak to także powieść o sztuce wyboru, życiu wiekami i patrzenie na przemijający świat. Borykanie się z jakże ludzkimi problemami przemijania, walki o lepsze jutro i przełamywania własnych barier, problemów. To także próba znalezienia swojego miejsca w otaczającej rzeczywistości i próba pogodzenia się z przeszłością.

W siódmym tomie mamy także trudne wybory. Walkę Tane'a pomiędzy rozsądkiem i rozkazami, własnym dziedzictwem, a głosem serca i żarem, pasją oraz fantazją. To historia zbrodni zmienionej w namiętność. Historia rodziny zmienionej w największych wrogów. A wszystko to otulone tajemnicą, magią i erotyzmem. 




Tytuł: Zachłanna ciemność

Autor: Alexandra Ivy

Wydawca: Amber

Premiera: 2012-09-25

Ilość stron: 320

Seria: Strażnicy Wieczności

Tom: 7




wtorek, 20 maja 2014

Vina Jackson - "Osiemdziesiąt dni żółtych"

To nie jest romans z pieprzykiem - to sam pieprz z odrobiną romansu. Książka zdecydowanie NIE dla wielbicieli całego Greya i jego pięćdziesięciu twarzy. To prawdziwy świat BDSM. 

Co ma zatem wspólnego Vivaldi, skrzypaczka, nimfomanka i świat londyńskiego mocnego erotyzmu? Takie książki jeszcze na polskim rynku nie było. Lekka nutka romansu, praktycznie marginalnie jedynie pociągnięta. Odpowiednio wyważony erotyk z dobrymi elementami BDSM. I bohaterowie - idealnie wykreowani, wiedzący czego i jak chcą. Dodatkowym plusem są zdecydowanie podane w książce faktycznie istniejące strony internetowe, miejsca i kluby. Wszystko dla znawców tematu. Wszak pisany przez duet autorów, którzy znani są w Londynie w świecie wyuzdanego seksu.

Wciąga. Zniewala. Wręcz uzależnia. Jeśli spodoba Ci się ten tom, nie załamuj się - masz przed sobą jeszcze pięć kolejnym pozycji napisanych przez ów duet i utrzymanych w tym samym klimacie. Zdecydowanie książka dla osób chcących czegoś więcej niż klapsa dawanego przez mężczyznę w garniturku. To książka bowiem o pełnym wyzwoleniu, pełnym poddaństwu i niesamowitej kreatywności.

Gorąco polecam.

Tytuł:              Osiemdziesiąt dni żółtych
Autor:              Vina Jackson
Wydawca:       Wydawnictwo Amber
Premiera:            2012-10-02
Ilość stron:       320
Seria:               Osiemdziesiąt dni
Tom:                  1

piątek, 28 marca 2014

Kerrelyn Sparks - "Szaleję za Tobą, Misiu"

Zdecydowanie seria dla wielbicieli istot nadprzyrodzonych - wampirów i zmiennokształtnych, o wiele inteligentniejszych, od postaci Zmierzchu. Autorka w cudowny sposób łączy świat nasz, współczesny, ludzki wraz ze światem wypełnionym magią, krwią, istotami nadludzkimi. Niesamowicie napisana seria dobrego urban fantasy. Idealny paranormal romance.

Niestety ciężko dojść, który to naprawdę tom. Według wydawnictwa jest to część 13. Według jednak czytelników i autorki - tom 15. Co nie zmienia faktu, że Pani Sparks napisała ponad dziesięć książek, każda jedna lepsza od poprzedniej. Nie wypala się. Nie nudzi czytelnika. Co parę tomów wprowadzając coś nowego do relacji bohaterów i ich świata. Zmieniając podejście ich do życia, jak i ich rzeczywistości. I nie mogę się doczekać kolejnych części z ciekawości, co tym razem wymyśli dla nich autorka.

Wciąga. Dobrze się czyta. Szybko, łatwo i bardzo przyjemnie. Autorka nie tylko przedstawia nam, czytelnikom, nowych bohaterów i ich przygody, ale również rozwiązuje problemy bohaterów z poprzednich części. Dzięki temu książka wydaje się jeszcze ciekawsza, a my nie zdążymy aż tak tęsknić za wcześniej pokochanymi bohaterami. Nie można się od niej oderwać. Gdzieś tam jest jednak we mnie ten maleńki głosik dający minusy - i twierdzi on, że autorka przyspiesza za bardzo ze wszystkim. Bohaterowie coraz szybciej dochodzą do pewnych wniosków. W pierwszym tomach serii zajmowało im to prawie całą książkę - teraz, parę rozdziałów. Rozwiązują swoje problemy zbyt szybko. Czuję się niedosyt. Chciałabym, by powoli dochodzili do pewnych wniosków, rozwiązań czy decyzji. Brakuje mi także tej całej gry dwojga zakochanych, ich 'podchodów'. Im dalsze tomy, tym bohaterowie podają siebie praktycznie na tacy. Zbyt łatwo. Zbyt mało skomplikowane. Może jednak Pani Sparks skończyły się pomysły na kreatywny flirt między bohaterami?

Mimo wszystko polecam gorąco całą serię. Warto zapoznać się z nadprzyrodzonymi i ludźmi. Nad walką dobra ze złem, przedstawioną przez Kerrelyn Sparks. Miłośnicy dobrego paranormal romanse docenią z pewnością serię Love at Stake.

Tytuł:   Szaleję za Tobą, Misiu
Autor: Kerrelyn Sparks
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Premiera: 2014-03-13
Ilość stron: 320
Seria: Love at Stake
Tom: 13/15


niedziela, 23 marca 2014

Megan Maxwell - "Proś mnie o co chcesz"

Ostatnimi czasy mamy wręcz wysyp literatury erotycznej. Czuję się czasem nieco zbyt przytłoczona tymi książkami. Tym bardziej, że wszystkie utrzymane są w tym samym tonie. I choć na zachodzie są one od dawna już na rynku, do nas weszły dopiero teraz i sprawiają, że po prostu mamy już trochę przesyt. I te dopiski - lepsze od Greya, intensywniejsze od Greya itd. Porównywanie takie sprawia, że nie mam wcale ochoty po nie sięgnąć. Dlaczego? Dla mnie seria "Pięćdziesiąt twarzy..." była przereklamowanym tanim romansem z paroma klapsami, więc porównywanie innych dzieł to tej właśnie serii jest zniechęcające.

Z czystej ciekawości więc i ja chwyciłam za kolejną pozycję. Nie wiem, czy liczyłam na powiew kreatywności i świeżości, czy może na zwykłe czytadło do odstresowania. Prawda jest taka, że ciężko mi cokolwiek o niej powiedzieć. Ot, fajny romans z dużą dozą erotyki. Trudno mi było się zdecydować, co do samego Erica - czy był w pełni dominującym, czy jedynie chciał za takiego uchodzić i lubił swoje drobne perwersje. Nie mogłam go zaszufladkować i być może to sprawia, że z chęcią sięgnę po kolejny tom, by tylko się dowiedzieć - jakim jest on naprawdę mężczyznom.

Czyta się całkiem dobrze. Nieco wciągająca. Nie powala na kolana, ale przyjemnie spędza się z nią czas. Relaksuje po ciężkim dniu. A to chyba podstawowe zadanie. Czy działa na fantazję? Nie do końca. Na mnie nie działają takie książki, ale może ktoś z niej coś wyniesie. Przede wszystkim - nie jest to książka, nad którą człowiek myśli, przeżywa, czy pozostaje w jej świecie. To raczej rodzaj lekturki do przeczytania i odłożenia. Taka na jedno popołudnie. 

Tytuł: Proś Mnie, o co Chcesz
Autor: Megan Maxwell
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Premiera: 2014-02-04
Ilość stron: 264
Tom: 1