Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paranormal romance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 listopada 2017

„Ja, Diablica” – Katarzyna Berenika Miszczuk

 

To było moje kolejne podejście to tej powieści. Od lat przerywałam jej czytanie, nie dochodząc nawet do połowy. Twierdziłam, że to jednak nie dla mnie, choć znajomi ponoć tak się dobrze przy niej bawili. Tłumaczyli mi, jaka jest zabawna – ja tego nie widziałam. Przyszedł jednak ten czas najwyraźniej odpowiedni, aż przeczytałam książkę i to w dodatku nareszcie w całości. Pochłonęła mnie. Ale zacznijmy od początku…

Poznajemy Wiktorię, studentkę kochającą życie na Ziemi, która z jakiegoś powodu trafia do imprezowego Piekła. O nie, nie smaży się, nie jest torturowana, wręcz przeciwnie – bawi się jak na niekończącej się imprezie. Za to Niebo pełne jest sztywniaków w sandałkach ze skarpetkami. Dlaczego trafiła akurat do Lucyfera? Nie do końca wiadomo, zwłaszcza z jej zasadami moralnymi, sumieniem i ogólnym prowadzeniem. Ale już za późno – trafiła tam i koniec. Poznajemy jej „przyjaciółkę”, prawdziwą Kleopatrę, która podsuwa Wiki doskonały pomysł. I nagle BUM, bohaterka prowadzi podwójne życie: jako nadal studentka i wzdychająca do pewnego Piotra oraz jako diablica z całkiem przyjemnymi mocami i walcząca o dusze właśnie zmarłych. Do każdego przekrętu, każdego bałaganu motywują ją dwa jakże przystojne diabły: Azazel i Beleth. Co sprawia, że w Piekle dzieje się… nigdy jeszcze tak się nie działo, a sam Lucyfer w połączeniu z Archaniołem Gabrielem chcą się jak najszybciej pozbyć niewygodnej Diablicy. Zaczyna się polowanie. Kto wygra?

Podsumowując: Naprawdę bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Powieść rozbawiała mnie wielokrotnie. Nie mogłam uwierzyć wręcz w ślepotę Wiktorii i jej naiwności. I ten cały Piotruś bardziej mnie denerwujący, niż jakikolwiek inny bohater powieści. Poznałam już literaturę autorki i naprawdę teraz widzę, jak bardzo rozwinęła swój warsztat od czasów serii o Diablicy. Świetny pomysł, dobrze opisany. Nieco przewidywalna, ale jaka przyjemność z jej czytania. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale na zimne wieczory dla odstresowania po ciężkim dniu będzie idealna.  I bardzo liczę, że Wydawnictwo WAB jednak zdecyduje się na dalsze części w wersji kieszonkowej, jaką aktualnie posiadam. Bardzo na to liczę :)

Ocena końcowa: 5/10

Okładka książki Ja, diablica

 

Tytuł: Ja, Diablica

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera:  2010-10-06

Ilość stron: 511

Cykl: Wiktoria Biankowska

Tom:  1

sobota, 27 maja 2017

„Żerca” – Katarzyna Berenika Miszczuk

 

„Słowiański ślub, lato w rozkwicie i magia miłości.”

 

To książka, której doczekać się nie mogłam. „Szeptucha” mnie uwiodła. „Noc Kupały” zaintrygowała. Obawiałam się, by „Żerca” nie okazał się tylko ciekawą powieścią.

Miało być już pięknie, prawda? No miało! Ale przecież być tak nie mogło – za prosto. Co zrobić, gdy wszystko nagle jest nie tak, jak powinno? Wieszcze zdolności zanikają, a i trzeba wraz Babą Jagą przygotować się do kolejnego święta. Należy także się otrząsnąć po tragicznych wydarzeniach z Nocy Kupały. A jest po czym, prawda? A gdy ukochany znika, nagle pojawia się ktoś nowy – Witek, gotów na wszystko, zwłaszcza na naszą Gosławę. O sobie przypomina także Swarożyc, przecież jest przysługa do wykonania. I gdzieś tam krąży myśliwy boginek i demonów. A do tego bogowie się obrażają, a i demony pragną zemsty. I znów Gosława w samym środku wydarzeń, choć miało być przecież tak pięknie i spokojnie na tym nowym początku. I ten Witek…

Podsumowując: Powieść rewelacyjnie napisana. Dla mnie mistrzostwo pióra. Pomieszanie współczesności z folklorem. Wierzenia i obrzędy, a w to wplątane nasze współczesne życie, rozwój technologiczny i wszystkie „ułatwiacze życia”. Uwielbiam! I ta oprawa graficzna, na którą nie mogę przestać patrzeć i podziwiać. Pierwszy tom był czerwony, drugi – żółty, trzeci – zielony, czyżby czwarty miał być fioletowy? Tylko dlaczego autorka tak zakończyła ten tom? Tak się nie robi, Pani Kasiu…. Poza końcówką, przy której łezka się kręci, reszta powieści nie pozwala na chwile wytchnienia, wciąga, rozśmiesza. Miało być spokojniej, ale to tylko pozory. Czyta się w skupieniu, ale nie męczy to czytelnika. Wręcz przeciwnie, odpręża. Gorąco polecam, a trzeci tom serii udowodnił, że naprawdę warto czekać na kolejny, a w międzyczasie warto docenić pióro autorki zawarte w innych powieściach.

Ocena końcowa: 10/10.

 

Tytuł: Żerca

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2017-05-10

Ilość stron: 495

Cykl: Kwiat Paproci

Tom: 3

 

“Tylko czar miłości może pokonać wszystkie smutki”

sobota, 13 maja 2017

„Kropla życia” - Oliwia Tybulewicz

 

Jakiś czas temu wspomniałam, że uwielbiam debiuty. Świeże powieści, nowi autorzy, inne spojrzenie na to, co do tej pory miałam w rękach. Takie przynajmniej zawsze mam marzenie – sięgam po coś świeżego, innego. Nie jeden raz żałowałam zakupu, a powieść wydawała się rozczarowaniem, dziwiły mnie także kontynuacje. Jedna myśl – kto to w ogóle czyta? Każdy jednak ma swój gust i o tym rozmawiać nie należy. A jak było z „Kroplą życia”? Z pewnością była to przygoda.

Luna, pub odwiedzany głównie przez istoty wyjęte ze świata baśni. I Wioletta, kelnerka, doskonale znająca się na zwyczajach danego gatunku, słabościach i tym, czego może się po nich spodziewać. Miejsce, o którym ludzie wiedzieć nie powinni, a może po prostu nie chcą wiedzieć. I nagle wydarza się COŚ. W ręce Wioli wpada eliksir należący do samej Hrabiny, ponoć pilnie strzeżony. Nie jeden chciałby mieć tę małą fiolkę. Kto by się nie skusił, by go wypróbować? I tak oto nasza kelnerka budzi się rano, nie pamiętając niczego z całej nocy. Ktoś ją gdzieś widział, coś ponoć mówiła, robiła, skądś miała koronę. Wioletta nie tylko musi przypomnieć sobie całą noc, ale unikać wampirów Hrabiny i innych, którzy chcą to, co posiada. Akcja się zagęszcza. Komu można ufać? Kim naprawdę jest Artur i jaki wpływ miał na całą sytuację?

Podsumowując: Ciekawa powieść fantasy, pełna akcji, magii i fantastycznych stworzeń. Wciągająca. Napisana prostym językiem. Brakowało mi tylko więcej opisów i charakterystyki danych gatunków – jak widziała ich autorka. Czy polecam? Owszem, intrygująca powieść, odświeżająca wręcz. Z pewnością ubawi nas podczas spędzania czasu w plenerze czy w podróży. Może kiedyś będzie mi dane do niej wrócić, choć w papierze, czego życzę autorce.

Ocena końcowa: 6/10.

 

 

Tytuł: Kropla życia

Autor: Oliwia Tybulewicz

Wydawca: E-Bookowo.pl

Premiera: 2017-01-27

Ilość stron: 294

sobota, 15 kwietnia 2017

„Za garść amuletów” – Kim Harrison

 

Zapadlisko wróciło! Tyle lat wyczekiwania na kolejny tom i nareszcie jest. Brawo, Wydawnictwo MAG, że nareszcie wysłuchaliście próśb czytelników i daliście nam to, na co tak długo czekaliśmy. Okładka – nadal w tej samej tematyce i stylu. Objętościowo – rozpusta. Ale najważniejsze jest jednak to, co zastałam w środku.

Czwarte spotkanie w Zapadlisku jest znacznie lepsze od poprzedniego. Rachel Morgan znów w centrum niebezpieczeństw. Demony i zastępy złych mocy , grasujące po Cincinnati, chcą dopaść czarownicę. Ale nie tylko dopaść, o nie – chcą także zawładnąć jej ciałem i duszą. Rachel jednak nie da im się tak łatwo. Na dodatek wraca Nick i wpędza ją w coraz to większe kłopoty. Takie to są spotkania z byłymi. Ale gdyby chodziło tylko o samą czarownicę… a tu całe miasto grozi rychła zagłada. Nadciąga krwiożercza bestia, okrutny demon i jego poplecznicy, siejący zamęt i zniszczenie. Czy Morgan to przetrwa? Tym razem postawione przed nią zadanie może okazać się tym ostatnim.

Podsumowując: Knowania i intrygi. Magia. Demony. Będzie sporo akcji, zawirowań, zaskoczenia dla czytelnika. Wciągająca, niesamowita. Jak dla mnie – idealna Urban fantasy. Takiej lektury mi właśnie brakowało. Zaskakująca. A i uda nam się poznać główną bohaterkę od zupełnie innej strony. Chylę czoła przed Kim Harrison za jej bujną wyobraźnię, stworzony świat i bohaterów, lekki język i za całe to Zapadlisko. A i humoru znajdzie się tu troszeczkę, który rozbawi do łez. Znajdziemy tu także wiele scen, przy których łezki wzruszenia płynęły nieprzerwanie po moich policzkach. Dlatego tym bardziej polecam powieść, całą serię. Każda książka, która doprowadza czytelnika do takiego stanu, jest warta przeczytania. Dziękuję Wydawnictwu MAG za podarowanie nam czwartego tomu i błagam – nie każcie czekać kolejnych lat na kontynuację.

Ocena końcowa: 9/10.

 

Tytuł: Za garść amuletów

Autor: Kim Harrison

Wydawca: Wydawnictwo MAG

Premiera: 2017-02-17

Ilość stron: 640

Cykl: Zapadlisko

Tom: 4

czwartek, 13 października 2016

To, na co czekamy….

 

Na rynku wydawniczym sporo się dzieje, tak wiele książek, a mamy tak mało czasu. Często wchodząc do księgarni, gubimy się w tych premierach, wznowieniach. I co tu wybrać? Jak trafić na tą właściwą powieść, która nas uwiedzie i nie będziemy żałować wydanych na nią pieniędzy? Macie jakieś swoje sposoby?

Ale są powieści, na które czekam i wiem, że będę się z nimi dobrze bawić. Powieści, które zaznaczone są w każdej mojej rozpisce na czerwono. Moje cukiereczki… To, na co czekam, aż trafi w moje rączki…

 

Okładka książki Noc Kupały Za garsć amuletów - Harrison Kim Inni. Tom 4. Naznaczona - Bishop Anne Okładka książki Shadow
Księgarenka przy ulicy Wiśniowej - Opracowanie zbiorowe Obsesja - Roberts Nora Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym - Czarnecki Maciej Żyj szybko, kochaj głęboko - Young Samantha

 

A na co Wy czekacie?

poniedziałek, 11 lipca 2016

„Dotyk północy” – Adelina Tulińska

 

“… niektóre tajemnice nie powinny nigdy zostać odkryte.”

Zawsze uważałam, że ważnym jest dbać przede wszystkim o debiutantów. Wspierać ich pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Oni przecież dopiero wyrabiają sobie nazwisko, jakąś pozycję. W dodatku tak trudno przecież się przebić i w ogóle wydać swoją powieść. Dlatego tak chętnie kupuję debiutantów wierząc, że w ten sposób im właśnie pomagam. Niestety wielokrotnie była to marna inwestycja, strata pieniędzy. Jak było tym razem? Wszak reklamy, opisy samej autorki niesamowicie zachęcały.

Poznałam Laurę. Studentkę, która właśnie skończyła studia i... no właśnie, nie do końca miała plan, co ze sobą zrobić. I ten jeden, dziwny sen. Nagle po nim zaczyna być ogrom jeszcze dziwniejszych zbiegów okoliczności. Tajemniczy rozbitek cudem ocalony. Grupa studentów, których Laura widuje niesamowicie często, choć Łódź przecież jest na tyle duża. Zbyt dużo tych zbiegów okoliczności? To dopiero początek. Nagły wyjazd. Wszystko zaczyna się dziać tak bardzo szybko. Tajemniczy kierowca, ucieczki, porwania, trolle. Ale jeszcze bardziej wyspa z zamkiem, gdzie każdy dba o jej tajemnicę istnienia, a mimo to wiele osób o niej wie. Tajemnicza rasa, o której także sporo osób wie. Ktoś przestał być uważny i zostawia po sobie zbyt wiele śladów? Przygoda życia nie ma końca i staje się tą ostatnią – tą już na całe życie, a raczej powiedziałabym na resztę już jej życia.

Podsumowując: Intrygująca. Owiana tajemnicą. Wciągająca. Książkę polubiłam już za reklamę samej autorki oraz za wydanie – nareszcie biały papier, czcionka nie rozmazująca się pod palcami i ta boska okładka. Treść mnie wciągnęła, przez co zawaliłam noc. Ale było warto. Nieco przewidywalna, ale i tak do samego końca nie byłam pewna, czy winny zostanie ukarany. I czy tylko on był winien? Jest to koniec części pierwszej – i tu zaczynam się zastanawiać, czy autorka chce dalej pociągnąć losy Laury, czy może tom drugi będzie o innych bohaterach? Chyba wolałabym ten drugi wariant. Czy polecam? Owszem. Warto ją przeczytać. Dobrze się przy niej bawiłam. Co prawda miała wiele niedociągnięć, najważniejsze jednak, że emocje były i miło spędziłam z nią czas.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Dotyk północy

Autor: Adelina Tulińska

Wydawca: Wydawnictwo Biblioteka

Premira: 2016-05-28

Ilość stron: 288

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 47/2016

piątek, 29 kwietnia 2016

“Pacte de sang”–Cassandra O’Donnell

 

Po całkiem przyjemnie spędzonym czasie z tomem pierwszym, potocznie nazwanym “Ścigana”, natychmiast rozpoczęłam swoją przygodę z tomem drugim, potocznie nazwanym “Pakt krwi”. Czy bawiłam się przy nim równie dobrze, jak przy pierwszej części? Owszem! Mogę śmiało powiedzieć, że nawet lepiej.

Rebecca Kean ma wiele tajemnic. Stała się sądem i katem Rady swojego miasta. Nie to planowała, wszak z założenia miała się nie wychylać i żyć bezpiecznie gdzieś z boku wszystkiego i wszystkich. Niestety, nie jest to możliwe przy jej temperamencie i szczęściu do kłopotów. A i sytuacja staje się skomplikowana, gdy powraca koszmar z przeszłości – ex kochanek i ojciec jej córki. Byłoby to może i dobre, gdyby nie fakt, że ów mężczyzna jest wampirem, a przy okazji nie wiedział nic o dziecku i żył w przekonaniu, że jego ukochana została zabita przez swój klan. Na domiar wszystkiego jest także szalejący z zazdrości Raphael, swoje parę groszy dorzuca także Bruce i cała wataha wilków. Jeśli dorzucimy do tego wszystkiego strzelających snajperów i parę demonicznych morderców – mamy dokładny obraz intensywnego życia Rebecci.

Podsumowując: Drugi tom staje sie bardziej wciągający, nie pozwalający odpocząć czytelnikowi. Intensywność zdarzeń czasem nawet zaczyna męczyć. Za dużo tego spada w jednym czasie. Nagle okazuje się, że to, co inni mogliby przeżyć w tydzień, Rebecca doświadcza w ciągu jednego dnia. Zbyt wiele. Mimo wszystko akcja się zagęszcza. Pewne tajemnice wychodzą na jaw. Inne stają się jeszcze bardziej intrygujące. Wciąż nie wiemy, kim naprawdę jest Raphael. Nie wiadomo do końca nawet kim jest sama Rebecca. Czytelnik pozostaje z wieloma domysłami i ogromną chęcią sięgnięcia po kolejny tom. Intensywność tomu sprawia jednak, że pragnie się na chwilę odsapnąć. Czy polecam? Owszem. Bardzo. Miło jest bowiem wrócić do prawdziwej, dobrej fantastyki wampiryczno-zmienno-demoniczno-magicznej, bez udziwnień (w postaci błyszczących wampirów w świetle słonecznym).

Ocena końcowa: 7,5/10.

 

Tytuł: Pacte de Sang

Autor: Cassandra O’Donnell

Wydawca: J'ai Lu

Premiera: 2013-12-03

Ilość stron: 574

Cykl: Rebecca Kean

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 31/2016.

środa, 27 kwietnia 2016

“Traquée”–Cassandra O’Donnell

 

“Kiedy gdzieś panuje chaos, możesz być pewna, że Francuzi maczali w tym palce…”

Ostatnimi czasy nastał okres powrotu do starych, dobrych książek – pierwszych tomów serii, które potem porzuciłam (i do dziś nie wiem dlaczego to zrobiłam…). Tym razem sięgnęłam po literaturę francuską i to taką mroczną, wampiryczną, zmiennokształtną, magiczną i całą błogo z gatunktu urban fantasy i paranormal romance. Jak miło jest wrócić do wampirów bez udziwnień, zmiennych z zasadami i czystej magii. Takich książek już nie ma na naszym rynku wydawniczym. Teraz przecież mamy wampiry świecące w słońcu i takie mdłe, prawda? Dlatego dobrze odkryć na nowo stare serie, by zobaczyć, jak wiele teraz się traci.

Rebecca Keane, tajemnicza bohaterka i narrator, opowiada nam – czytelnikom – pewną intrygującą historię. Wiemy, że ucieka, ukrywa się, ale do końca nie wiemy przed czym dokładnie. Co prawda uchyla nam odrobinę kurtynę tajemnic swego życia, jednak nadal wiele pozostaje w sferze domysłów. A ich pojawia się sporo. Kobieta, która miała się ukrywać i uchodzić za człowieka, nagle przez jeden błąd, jedno zapomnienie, daje odkryć się nadprzyrodzonej części miasta. To pociąga, oczywiście, za sobą wiele konsekwencji, na które nie tylko ona jest narażona, ale także jej dziesięcioletnia córka, nie do końca rozumiejąca, co się naprawdę dzieje. Sama bohaterka także nie do końca zdaje sobie sprawę, kim naprawdę jest i co potrafi zdziałać. Może też dlatego popełnia drobne błędy, przez które uganiają się za nią wampir, demon i zmiennokształtni. A im dalej przyjdzie jej rozwiązać sprawę pewnych zbrodni i szalonego naukowca, tym bardziej relacje z nadprzyrodzonymi mieszkańcami stają się skomplikowane i zażyłe.

Podsumowując: Intrygujący i niesamowicie wciagający świat nadprzyrodzonych postaci, osadzony w naszym, współczesnym świecie. Mamy magię, mamy kły, ale także mamy broń. I choć bohaterowie czasem denerwowali, w pewnym momentach stawali się jak gdyby bez kręgosłupa, mdli i zupełnie nie pasujący do swych roli, nadal czytało się z zapartym tchem. A jest co polecać, skoro pierwszym razem sięgnęłam po tę powieść w roku 2012 i zachwyciła mnie. Wówczas dałam jej 8 gwiazdek na 10 możliwych. Teraz mamy rok 2016 i nadal jestem pod wrażeniem, choć widzę tym razem wiele niedociągnięć. Temat powieści świetny. Wykonanie troszeczkę gorzej. Co nie zmienia faktu, że gorąco polecam wszystkim prawdziwym fanom urban fantasy i paranormal romance, którzy mają ochotę wrócić do dobrej fantastyki pozbawionej udziwnień.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Traquée

Autor: Cassandra O’Donnell

Wydawca: J'Ai Lu

Premiera: 2011-03-01

Ilość stron: 480

Cykl: Rebecca Kean

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 30/2016.

wtorek, 19 kwietnia 2016

“Aden” – D. B. Reynolds

Ona, dziennikarka na tropie. I On – walczący o przywódco w mieście. Oboje spotkają się w interesach i oboje wplątany w sieć zbrodni pomiędzy ludźmi a wampirami. Tak oto w ogromnym skrócie mogłam opisać ten tom serii o Wampirach w Ameryce. Ale z pewnością ów opis nie jest w stanie oddać całego wachlarza emocji, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Swoją drogą nawet nie wiem, kto jest tu gorszym gatunkiem, bowiem w każdym można przecież znaleźć zarówno dużo dobra, jak i ogrom zła.

Powieść zaczyna się od pewnego zdarzenia, które tak naprawdę pozwala nam, czytelnikom, zrozumieć, dlaczego główna bohaterka zachowuje się właśnie tak, a nie inaczej. Dlaczego jest ważne dla niej rozwiązanie ostateczne historii i zakończenie terroru kobiet, jaki wprowadził poprzedni Pan Miasta. Ale Sid ma pecha – poza handlem żywym towarem, zamieszanie jest też w wampirzym świecie, w który się wplątuje. Ktoś, kto ma udzielić jej pomocy, komplikuje wszystko jeszcze bardziej, narażając Sideonie na coraz to większe trudności, niebezpieczeństwa.

Podsumowując: Książka z pewnością intrygująca i mająca potencjał. Dobrze czasem wrócić do starego, dobrego tematu wampiryzmu i przekonać się, dlaczego niegdyś się je uwielbiało. Emocjonalna i trzymająca w napięciu. Z pewnością jedna z tych historii, które umilą nam zimny, deszczowy dzień czy wieczór. Polecam

Ocena końcowa: 5,5/10.

 

 Tytuł: Aden

Autor: D.B.Reynolds

Wydawca: ImaJinn Books

Premiera: 2013-11-26

Ilość stron: 260

Cykl: Vampires in America

Tom: 7

 

Wyzwanie czytelnicze: 26/2016.

niedziela, 6 września 2015

“Pod skrzydłami matki mroku”–Kathrin Szczepanik

 

Długo wyczekiwałam na możliwość przeczytania tej pozycji. Choć nie lubię za bardzo książek historycznych, nawet beletrystyki osadzonej gdzieś w przeszłości, na tę pozycję wręcz się uparłam. Odeszłam od wampirycznych książek, ale tu przecież był jeszcze Kuba Rozpruwacz. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie.

Okładka mnie uwiodła. Niby taka normalna, ale ma w sobie magnetyzm. Mroczna, a jednak białe piórko sprawia, że zaczynałam się zastanawiać kto w tym wszystkim jest mroczny, a kto anielski. Mamy zatem łowców wampirów, którzy mają jakąś dziwną umowę z wampirami i zaprzestali swych polowań. Ba, nawet chodzą na swoje przyjęcia, a same wampiry pracują jako lokaje w domu Łowców. Brzmi skomplikowanie? To dopiero początek. Nasza główna bohaterka jest kobietą czynu, nie potrafi wysiedzieć w miejscu, ciągnie ją w kłopoty, morderstwa. A tych tu nie zabraknie. Wszystko owiane tajemnicą. Kuba Rozpruwacz sieje spustoszenie na ulicach, wampiry drżą w obawie przed tajemniczym panem z legend, który wprowadzi chaos i mrok w ich skomplikowane życia. A pomiędzy tym wszystkim pewien trójkąt – Łowczyni, Łowcy i Lokaja. Im dalej w książkę, tym bardziej skomplikowane to się wydaje. Losy dziwnie przeplatane. Uczucia nie tam, gdzie być powinny. I te zakończenie – zaskakujące, choć jak dla mnie zbyteczne komplikowanie i tak już dziwnych losów.

Podsumowując – książka z pewnością warta przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii. Wciąga i zaskakuje. Czasami na siłę komplikowane losy bohaterów, wplątanie w to legend, magii, dziwnych stworów, wampirów, łowców i na samym końcu zwykłych ludzi. Zamysł świetny. Trzeba przyznać autorce, że wyobraźnię posiada przebogatą i starała się stworzyć nie tylko coś w rodzaju klasyki, ale dodała także coś od siebie. Naturalnie to nie wyszło, ale liczy się potencjał. Z pewnością spodoba się osobom lubującym się w “starym, dobrym wampiryzmie” z dodatkami, wszak to jak odświeżające cofnięcie się do klasyki tego gatunku.

Ocena końcowa: 6/10

 

 

Tytuł: Pod skrzydłami matki mroku

Autor: Kathrin Szczepanik

Wydawca: Warszawska Firma Wydawnicza

Premiera: kwiecień 2015

Ilość stron: 358

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 68/2015.

sobota, 9 maja 2015

“Zniewolenie”–Sylvia Day

 

“Pragnienie, by się podporządkować, by nie mieć wyboru i tylko czuć.”

 

Nowa książka autorki znanej z erotycznego romansu o Crossie, czy wojownikach snów, tym razem w odsłonie zniewolenia, okiełznania, posłuszeństwa i dominacji. Nie do końca wiedziałam, z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Nigdzie w opisie nie zawarto informacji, czy będzie to współczesna książka, czy może historyczna. Pierwszym rozczarowaniem, jakie miałam po rozpakowaniu paczki, była objętość lektury. Dałam jej jednak szansę. Czy było warto?

Wydawnictwo Mira, po raz kolejny zresztą, zabłysnęło wypuszczając książkę będącą zbiorem paru opowiadań. Dotąd miałam tak w przypadku romansów, nie spodziewałam się jednak, że popełnią ten błąd przy książce Sylvii Day.

Pozycja ta jest trzema odrębnymi opowiadaniami o przygodach pewnej pary. W pierwszej części, zatytuowanej “Mag i chowaniec” poznajemy Victorię czekającą na swego łowcę. Dowiadujemy się, że złamała prawo i z dziwną radością wita kolejnego mężczyznę z rozkazem przyprowadzenia jej przed oblicze Rady, bądź też zgładzenia. I tak oto poznaje naszego bohatera – Maxa. Od pierwszej chwili czują ogrom pożądania, któremu zresztą z przyjemnością się oddają. Okazuje się, że Łowca nie chce zgładzić zmiennej Victorii, a chce ją okiełznać. Przez większość jednak opowiadania mamy sceny erotyczne.

Drugie opowiadanie – “Czarna magia”, to inna przygoda Maxa i Vicky. Nie do końca wiemy, czy jest to tuż po pierwszej części, czy może odłożone bardziej w czasie. Wiemy tylko, że dzieje się w Wigilię i dotyczy tak naprawdę zemsty na trzech potężnych magach.

“Skażeni” to ostatnie opowiadanie w książce. Tym razem Łowca dostaje poważne zadanie schwytania dwóch zbiegów, otoczonych czarną magią. Ma to spory wpływ na relacje bohaterów, a także na ich więź i przepływ czarów. Dodatkowo pojawia się ex kochanka Maxa, co tylko jeszcze bardziej komplikuje relacje.

Podsumowując – odnosiłam wrażenie, że trafiłam na książkę gdzieś w połowie serii, albo też owe opowiadania są wyrwane z kontekstów. Mowa była o Radzie, o przeniesieniu do pewnej krainy, a także o bohaterach pobocznych, znaczących dla danych misji Łowcy, jednakże czytelnik nie wiedział kim są, nie wiedział nic. Już na początku pierwszego opowiadania zaczęłam czytać dokładnie opis i poszukując informacji, czy czasem nie było czegoś przed tą książką. Co prawda czyta się dobrze, szybko i przyjemnie. Mamy sporo magii, silnego Łowcę, który jest oparciem dla naszej bohaterki – chowańca, zmiennej kotki. Oj, mruczała wielokrotnie w tej powieści. Szkoda tylko, że czytelnik nie mógł sobie pomruczeć z przyjemności przewracając kolejną kartkę. Sporo erotyki, nawet dobrze opisanej, z barwnymi scenami dominacji i uległości. Jednak wiele osób może poczuć się oszukane i rozczarowane tą pozycją. Ja po trochu z pewnością jestem.

Ocena końcowa: 4/10.

 

 

Tytuł: Zniewolenie

Autor: Sylvia Day

Wydawca: Wydawnictwo Mira

Premiera: 2015-04-22

Ilość stron: 160

 

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 40/2015.

sobota, 11 kwietnia 2015

“Żar nocy”–Sylvia Day

 

“… gen odpowiedzialny za zajebisty wygląd powodował również zajebiste ubytki w strukturze szarych komórek.”

 

Dość długo zwlekałam z drugim tomem Strażników snów. Pierwszy bardzo przypadł mi do gustu, choć nieco mylne było użycie nazwiska Cross przez autorkę do tak różnych pozycji. Wydawnictwo też się popisało, tworząc okładkę zbliżoną do romansów erotycznych o biznesmenie Crossie, przez co wiele osób zakupiło tom pierwszy nowej serii myląc ją po prostu z tamtym, dobrze znanym Crossie i wręcz następcy jeszcze bardziej słynnego Greya.

Wracając jednak do “Żaru nocy”. Miałam do niego wiele podejść. Za każdym razem jednak zatrzymywałam się gdzieś po pierwszym rozdziale i po prostu zamykając książkę na rzecz innych pozycji. Dlaczego? Sama nie wiem. Chyba musiała swoje odleżeć na półeczce i grzecznie, cierpliwie poczekać na swoją kolej. Spodziewałam się tu z pewnością kolejnych tajemnic, zbrodni, walki Mistrzów Miecza z Koszmarami. A zastałam połowę książki o staraniach Connora o Stacey. Ich całkiem przyjemne w odbiorze przygody. I denerwowało mnie, że coraz bardziej zbliżam się do końca i nic – ot, dwie zbrodnie z początku książki. Stawałam się coraz bardziej rozczarowana. I nagle bum – tajemnice i zbrodnie się posypały. A także liczne pytania – skoro z Wagnerem stało się to, co się stało, to kto przysłał przez sen wiadomość Stacey? Co ona właściwie ma w głowie? Czy wie, kim naprawdę jest jej ojciec i jakie to niesie za sobą konsekwencje? Czy Rachel, jej mała armia i plany Schoena są przeciwko Crossowi i Connorowi, czy może mają im ułatwić zadanie? A może wszyscy są jedynie pionkami w grze Stworzyciela ze Starszych? No i na koniec – kim jest naprawdę szef Aidana? Czyżby był Koszmarem, czy Starszym, działając z ukrycia?

Mnóstwo pytań i na odpowiedzi trzeba czekać na kolejny tom. Przyznać jednak należy, że autorka może i płodna twórczo jest, ale przerwy pomiędzy tomami są znaczne. Kiedy będzie kolejny tom i o kim będzie – pozostaje dla mnie wciąż tajemnicą. Wiem, że z pewnością sięgnę po następne części. Bowiem z tomu na tom sprawy coraz bardziej się komplikują, a czytelnik pomalutku odkrywa kolejne karty.

Podsumowując – spora dawka erotyki, dobrze i przyjemnie opisanej. Czyta się lekko. A że już przywykłam do licznych literówek w książkach, to nie będę tu opisywać tych wszystkich stron, gdzie występowały. Polecam w szczególności osobom lubującym się w delikatnych paranormalnych romansach, gdzie tej fantastyki jest bardzo malutko, które pragną odprężenia po ciężkim dniu. Okładka także przyjemna w odbiorze, choć nie do końca wiem, co ma wspólnego z treścią.

Ocena końcowa: 6/10.

IMG_4647

 

Tytuł: Żar nocy

Autor: Sylvia Day

Wydawca: Wydawnictwo Akurat

Premiera: 05-02-2014

Ilość stron: 320

Seria: Strażnicy snów

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 25/2015.

środa, 26 listopada 2014

Wioletta Szulc - "Rysunek w sercu"

Ostatnio wróciłam do odkrywania debiutów. To właśnie im powinno się poświęcić najwięcej czasu. Znani dobrze nam autorzy sami się obronią - siebie i swoje dzieła. Debiutant nie ma siły przebicia i potrzebuje czytelników chcących wypowiedzieć się szczerze o swym dziele. I tu kwestia, która najbardziej mnie przeraża. Niedawno wyszłam wręcz zniesmaczona z mojej ulubionej strony Lubimy Czytać. Dotąd sądziłam, że jest to strona dla pasjonatów czytania, którzy chętnie podzielą się tym, co odkryli, co lubią, a po co nie warto sięgać. I faktycznie, tak było i tym razem. Ale... sięgając po opinię o debiucie Wioletty Szulc, spotkałam się z  niesamowitym "pluciem jadem" od czytelników wspierających inną debiutantkę. Nie wiem, czy jest to pomysł na "wykończenie konkurencji", czy też może jakiś dziwny zabieg marketingowy. Efekt jednak jest dla mnie odwrotny i niechętnie spojrzę na książkę, którą te osoby tak zachwalają. Zgodziłabym się owszem, gdyby ich opinie były konstruktywne. Jednak ubliżanie samej autorce, ubliżanie użytkownikom oceniającym ową pozycję zupełnie inaczej, czy też - o zgrozo - traktowanie każdego czytelnika tego dzieła jak kompletnego idioty, bezmyślnej istoty, czy grafomana - jest nie dla mnie nie do przyjęcia. I piszą takie rzeczy osoby szczycące się swym oczytaniem, uznające się za recenzentów. 

Jestem także oburzona nie tylko ich zachowaniem, ale także pełnym poparciem ze strony drugiej debiutantki. Nie spotkałam się z takim zachowaniem do tej pory i mam nadzieję, że sytuacja zostanie rozwiązana bardzo szybko, bowiem to bardziej zniechęca do sięgania po literaturę, niż ją promuje. 


A co do samej książki - okazała się niesamowicie sympatyczna. Lekka i przyjemna. Wciągająca. I choć Pani Szulc nie udało się stworzyć czegoś nowego, a jedynie pracowała na już utartych ścieżkach - wyszło jej to całkiem pozytywnie. Powieść jest prosta, ale nie prostacka. Bez udziwnień językowych. I chyba właśnie w tej prostocie jest jej urok. Choć czasem odnosiłam wrażenie, że gdzieś się autorka spieszyła - zupełnie jak gdyby jak najszybciej chciała już dotrzeć wraz z czytelnikiem do głównej sceny, do konkretnej sytuacji. Czasem brakowało mi także zatrzymania się i skupienia bardziej na bohaterach. Trzeba jednak przyznać, że nie spodziewałam się aż tylu emocji, zarówno wśród bohaterów, jak i w odczuciu czytelnika. 

Okładka również jest prosta, ale oddająca w pełni charakter powieści. Tajemnicza. Uwodzicielska. 

Trzeba przyznać jedno - nie jest to literatura wysokich lotów. Nie okrywa niczego nowego. Nie wprowadza dotąd niespotykanych, bądź rzadko spotykanych rozwiązań w całym tym wampiryzmie. A mimo to książka jest sympatycznym poczytadłem na wieczór, z kieliszkiem wina w drugiej dłoni. Emocjonalna. Ciepła. To ten typ książki, po przeczytaniu której przytulamy ją do piersi i oddajemy się marzeniom.

Uznaję ją za całkiem dobry debiut na scenie polskiej urban fantasy i paranormal romance. I dopisuję kolejną dobrą pozycję wychodzącą spod skrzydeł Novae Res. 

Ocena końcowa:  5,5/10.




Tytuł: Rysunek w sercu


Autor: Wioletta Szulc


Wydawca: Novae Res


Premiera: 2013-10-23


Ilość stron: 340

niedziela, 28 września 2014

Gena Showalter - "Mroczne kłamstwa"

                                                          "...Rozdzielić się, znaczy umrzeć..."

Kolejny tom, szósty już, o wspaniałych Lordach Podziemia. Nie rozumiem jednak niechęci do wydania owej pozycji w wersji papierowej przez Wydawnictwo. A także nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego tak tłumaczą owy tytuł. W celach wyjaśnienia - każdy tom jest o zupełnie innym wojowniku. Tytuł powieści ma oznaczać demona, o którym będziemy czytać. Zresztą na ile znam angielski "The Darkest Lie" oznacza liczbę pojedynczą. Niby tylko ostatnia literka pomylona, zmienia jednak przesłanie - nie dotyczy bowiem już demona kłamstwa, a dotyczy kłamstw udzielanych przez owego Lorda. A to niestety zmienia zamysł autorki. Najwyraźniej nikt z Wydawnictwa nie zagłębiał się w treść ani plany Geny Showalter, nie rozumiejąc jak ważne jest przesłanie samego tytułu. No ale dobrze, nie czepiajmy się aż tak szczegółów :)

Spotykamy się z kolejnym nieśmiertelnym wojownikiem. I kolejnym demonem, który żyje dzięki swemu nosicielowi. Gideon i jego Kłamstwo. I tu pojawia się pewna trudność z przeczytaniem tej części - bowiem wszystko, co mówi główny bohater, trzeba tłumaczyć odwrotnie. Nie jeden raz zastanawiałam się, o co mu faktycznie chodzi. Brałam jednak większość na domysły. Ale - jak to zwykle bywa w całej serii - nie tylko Kłamstwo było tu głównym bohaterem. Był jeszcze jeden demon - Koszmary. A co może się wydarzyć, gdy Kłamstwo i Koszmary zaczną współpracować? Z pewnością wiele zamieszania, bólu, przelanych łez. Jednak w niesamowity sposób autorka nadała nawet demonom odrobinę ludzkich emocji - takich jak pożądanie i miłość. Ciężko sobie wyobrazić? Hmm... wyobraźmy sobie dwa demony z rogami, licznymi kończynami i łuskami, które próbują się całować i współżyć...

Jednak wiele spraw przedstawionych na dalszym planie sprawiło, że z prawdziwą przyjemnością i ogromną ciekawością sięgnę po następne tomy. Coś bardzo niedobrego stało się z Amunem, moim ulubieńcem. I kim naprawdę jest William oraz dlaczego tak sam Lucyfer się go obawia? I co strzeliło do łba Striderowi, że pozbył się tak ważnego artefaktu na rzecz kobiety? Oj, Kronos będzie wściekły. I to za mało powiedziane. Z pewnością także sprawa z Galonem także się wyjaśni w kolejnych tomach. Czyżby zwariował? Powrót cudownej Legion z pewnością przysporzy kłopotów i jeszcze sporo zdąży namieszać bohaterom.

Podsumowując - za co warto kochać nie tyle tą powieść, co całą serię? Z pewnością za tych cudownych mężczyzn, którzy potrafią spełniać nasze, kobiece, marzenia pomimo swych demonów. Za ich wyjątkowość. Piękno. Bezpieczeństwo. Ochronę słabszych. A także waleczność. I te emocje, które towarzyszą czytelnikowi w poznawaniu ich kolejnych przygód. 

Ocena końcowa: 9/10 !






Tytuł: Mroczne kłamstwa

Autor: Gena Showalter

Wydawca: Harlequin Enterprices

Seria: Władcy Podziemia (Lord of the Underworld)

Tom: 6

środa, 24 września 2014

Gena Showalter - "Mroczna namiętność"


Kiedyś byłam zakochana w Lordach. Władcy Podziemia, którzy nosili swoje demony, chociaż zachowywali się z nimi o wiele lepiej, niż niejeden człowiek. Przeżywali katusze, ale potrafili bronić słabszych. Znali nie tylko nienawiść i negatywne strony życia. Znali i dawali przyjaźń, bezpieczeństwo, opiekę i miłość. A każdy z Lordów miał swego odrębnego demona i ponosił wraz z nim karę każdego jednego dnia.

W Polsce wyszły trzy pierwsze tomy, nazwane błędnie przez Wydawnictwo Mira - trylogią. Co wskazywało, że to jedynie trzy tomy składają się na całą serię. Niestety w owych pozycjach nic nie zostało nigdy do końca rozwiązane, przez co czytelnik doskonale zdawał sobie sprawę, iż czegoś mu brakuje - że to nie jest koniec. Następnie Wydawnictwo wypuściło tom czwarty, otwierając na nowo serię. Jednakże - ku rozczarowaniu czytelnikow, Mira zdecydowała wydać resztę jedynie jako ebook, czyli wersję elektroniczną. I dzięki temu na rynku polskim mamy dostępne sześć pierwszych tomów, choć jedynie tylko cztery z nich są w wersji papierowej. 

Nie pamiętam, dlaczego po przeczytaniu czterech tomów, odłożyłam tą serię. Teraz jednak chwyciłam piąty tom i dałam się jemu porwać. I żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. A może dzięki temu po prostu doceniam to teraz bardziej? Zdecydowanie na ogromny plus także trzeba zaliczyć fakt, że każdy jeden tom jest o zupełnie kimś innym, choć poszczególne części łączą się zgrabnie w całość. Tym razem spotkać mi przyszło głównie Aerona - niesamowicie sprawiedliwego demona. Choć nosił w sobie Gniew, tak naprawdę był sprawiedliwym sędziom. Krzywdził tych, którzy na to zasłużyli. I ponosili z jego rąk taką samą karę, jakich dopuścili się grzechów. Mężczyzna lubiący znęcać się nad kobietami? Nic prostszego - Aeron znęcał się nad nim, katując go i słuchając jego skomlenia i błagania. Mężczyzna podpalał swoje ofiary? Sam także spłonął. Czyż to nie dowód na to, że choć Gniew i jego nosiciel mieli krew na rękach, była to zbrodnia sprawiedliwa? Ale to, co podobało mi się najbardziej, to nie tylko ukazane losy samego Aerona, jako głównego w tym tomie bohatera. Towarzyszę, jako czytelnik, także dalszym przygodom i rozterkom postaci poznanych już w poprzednich tomach lub o których przyjdzie nam czytać dokładniej.

Podsumowując. Tom zdecydowanie, jak i cała seria, godna polecenia. Mamy genialne urban fantasy oraz idealne paranormal romance w przepięknej oprawie graficznej. Doświadczamy, wraz z bohaterami, całego wachlarza emocji. Już nauczona doświadczeniem - mam ze sobą chusteczki :) Wciągająca. Niesamowita. Przepełniona dobrze skonstruowaną akcją. To idealna seria/pozycja by zapomnieć przy niej o całym otaczającym nas świecie.

Ocena końcowa: 9/10 !!!




Tytuł: Mroczna namiętność

Autor: Gena Showalter

Wydawca: Harlequin Enterprises

Ilość stron: 336

Seria: Lords of the Underworld

Tom: 5

piątek, 12 września 2014

Keri Arthur - "Wschodzący księżyc"

Czasem warto jest wrócić do wcześniej przeczytanych powieści, by docenić to - co wtedy się zgubiło. Tak zrobiłam i w tym przypadku. Pierwszy raz owa pozycja trafiła w moje rączki jakoś pod koniec stycznia 2011 roku, jako przedpremierowa pozycja do zapoznania się z tematem. Nie oceniłam jej zbyt wysoko. Zastanawiałam się wówczas, czy ocenić ją jako dobrą, czy bardzo dobrą. Świetnie mi się ją czytało, bardzo szybko. Ale przeszkadzały mi liczne sceny erotyczne. praktycznie większość książki dotyczyła ogromnej chcicy głównej bohaterki. Stwierdziłam także, że pomimo swych zalet, porywająca nie jest i liczyłam na więcej dopracowania emocjonalnego bohaterki.

A jak jest teraz? Wciąż uważam, że szybko się ją czyta. Jest niesamowicie wciągająca. Nie wiadomo do samego końca, kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Niesamowicie dużo akcji. Praktycznie cały czas coś się dzieje, ale nie czuje się przy tym znużenia, czy wręcz przemęczenia. Tym razem doceniłam erotyzm książki. Jest nim przesiąknięta. Ale chyba się znieczuliłam już tymi wszystkimi erotykami, skoro już mnie nie raziło. Seks na parkiecie w klubie pomiędzy innymi parami robiącymi dokładnie to samo? Phi... Jedyne, co denerwowało mnie podobnie, jak w przeszłości - to fakt, że bohaterka dochodzi niesamowicie szybko do siebie po okryciu ogromu zdrady bliskich jej osób. Dotknęło ją to, ale prawie natychmiast przeszła z tym do porządku dziennego. Podobnie jak krzywda wyrządzona przez jednego z jej kochanków, którą ja porównywałam do gwałtu. Po prostu uwolniła się i była nań zła. Ale to wszystko. Może po prostu oczekiwałam od niej więcej kobiecego podejścia do sprawy?

Podsumowując. Książka niesamowita. Wciągająca. Trzymająca w napięciu. Przesączona dobrym erotyzmem, a opisy seksu wręcz palą kobiece policzki (choć moje znieczulenie sprawiło, że poczułam delikatny rumieniec). Bardzo dobrze napisane urban fantasy zmieszane z odpowiednia dawką paranormal romance. Odkryta na nowo sprawiła, że chcę poznać kolejne tomy. 

Końcowa ocena:  7/10 :)




Tytuł: Wschodzący Księżyc

Autor: Keri Arthur

Wydawca: EPICA Instytut Wydawniczy

Premiera: 2011-03-09

Ilość stron: 400

Cykl: Zew nocy

Tom: 1

poniedziałek, 14 lipca 2014

Kerrelyn Sparks - "Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)"

To już piętnaste spotkanie z serią Love At Stake. I nieco obawiałam się tego, co tam zastanę. Wszak już jakiś czas temu było wiadomo, że wszystko, co autorka mogła już napisać, stworzyła w poprzednich tomach. Spodziewałam się, że albo wymyśli coś super nowego, czym zaskoczy wszystkich, albo pozostanie przy utartym szlaku i oby nie kombinowała zbyt mocno z losami bohaterów. Jak się stało? 

Książka miała naprawdę dobre recenzje. I z tym się zgadzam. Czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nazwałabym to wręcz takim nadprzyrodzonym mózgotrzepem. Ot, zwykły romans z paranormalnymi elementami. Trochę erotyki, na szczęście niezbyt dużo, dzięki czemu można spokojnie skupić się nad bohaterami. A tym razem mieliśmy dzielnego Zoltana wprost z zamku w Transylwanii... trzymającego swą matkę mumię w szklanej gablocie i pozwalającego zwiedzać turystom własny zamek. Oj, biedny był Howard, niedźwiedziołak, który stał się jego szefem ochrony. Że też nie osiwiał, to się dziwię. Jednak autorka pozostając w temacie, nieco za daleko poszła. Czyżby jednak pomysły się skończyły? A może inaczej - pomysł miała, tylko że nie do końca przypadł mi do gustu. Z tomu na tom staje się to wszystko zbyt naciągane. Tym razem mieliśmy tajemnicze źródło młodości. Powrót demona, byśmy jako czytelnicy, nie znudzili się za bardzo. Najwidoczniej ów demon nie narozrabiał jeszcze tak w poprzednich tomach, by jego wygnanie skończyło się definitywnie. Kto wie, może za dwa kolejne tomy będzie wielki powrót Malkontentów? Ale smoki? Naprawdę musieliśmy aż tak daleko iść w stronę zmiennokształtnych? Może w przyszłych tomach będą zmienne ryby, albo kosmici? A do tego tybetańska amazonka niczym Xena w zbroi starożytnej Grecji. No naprawdę - czytając początek książki ręce mi opadały z bezsilności. Przemogłam się jednak do dalszego czytania pozwalając wciągnąć się przygodzie.

Podsumowując. Książka ciekawa. Wciągająca. Z pewnością relaksująca. Dla niewymagającego czytelnika. Utrzymana w tym samym klimacie cudownych nieśmiertelnych i niewiast do uratowania. Nie jestem pewna, czy książka warta jest zakupu i trzymania na półce, ale z pewnością dobrze spędziłam z nią czas. Ot, przeczytać i iść dalej. Niewiele po niej zostaje w naszych głowach i sercach. Dobra lektura po ciężkim dniu. I błędy... tym razem zostałam mile zaskoczona - tylko dwie literówki znalazłam na stronach 32 i 76. To ogromny postęp w przypadku tego Wydawnictwa. Mile mnie zaskoczono.




Tytuł: Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)

Autor: Kerrelyn Sparks

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-07-03

Ilość stron: 350

Seria: Love At Stake

Tom: 15

sobota, 31 maja 2014

Lara Adrian - "Edge of Dawn"

Kolejny tom serii Rasy Środka Nocy. Zdecydowanie dla miłośników paranormal romance i urban fantasy. Ciężko ocenić, czy owe dzieło jest rewelacyjne, czy po prostu bardzo dobre. Jest przewidywalne, jeśli chodzi o głównych bohaterów - życie Kellan'a i Miry. Od samego początku wiadomo, jak to wszystko się zakończy. Niespodzianką jednak jest pojawienie się nowego wroga. Tu trzeba przyznać autorce ogromny plus za jej kreatywność tworzenia i nową wizję. Wprowadza bowiem swoich bohaterów, całą Rasę, Zakon i ludzkość w Nowy Świat. Pojawia się nowa broń. Nowy gatunek. Równie niebezpieczny, może nawet i bardziej niebezpieczny niż Starożytni, z którymi dotąd Zakon musiał walczyć. 

Poprzedni tom "Darker of Midnight" zakończył pewien etap w życiu Rasy. Zastanawiałam się, co teraz się stanie. A skoro ich życie wyszło na jaw, spodziewałam się wojny z ludźmi, prowadzenie negocjacji i być może walka z niedobitkami Starożytnych. Ku mojemu zaskoczeniu, "Edge of Dawn" przeskoczył pewien etap. Jest o nim wspomniane w krótkiej notce, od której zaczyna się książka. Pierwszy rozdział staje się zatem pełen zdziwienia, zaskoczenia i ma się niestety poczucie, że coś nas, czytelników ominęło. Nagle maleństwa, które poznawaliśmy w poprzednich tomach, teraz są wyćwiczoną kadrą Zakonu. Zabijają. Są osobnikami dorosłymi. Kolejnym pokoleniem walczącym w obronie swojej rasy, jak i ludzkości. Jednak już od kolejnego rozdziału, szybko przyzwyczaiłam się do owego przeskoku i dałam się pochłonąć historii Miry. A było o czym czytać. 

Książka wciągająca. Zaskakująca. Pełna akcji. Ale i delikatnego erotyzmu. Pomimo tego przeskoku w akcji, straceniu w oczach czytelnika tych wielu lat, które opisane jest jedynie w paru zdaniach, pozycję warto przeczytać i dać się jej porwać. Obowiązkowa dla miłośników serii. Polecana dla osób, które mają ochotę na paranormalny romans wypełniony nie tylko flirtem i erotyzmem, ale i porządną dawką akcji. Nie sposób się od niej oderwać. I już nie mogę się doczekać kolejnego tomu, nie tylko ze względu na Jordan i Nathana, ale także nowej Rasy, nowego wroga Zakonu. 





Tytuł: Edge of Dawn

Autor: Lara Adrian

Wydawca: Constable & Robinson Ltd.

Premiera: 2013-02-01

Ilość stron: 340

Cykl: Rasa Środka Nocy


niedziela, 25 maja 2014

Darynda Jones - "Pierwszy grób po prawej"


Zabawna historia prywatnego detektywa i przy okazji Żniwiarza. Wprowadza nas w świat kryminalnych dochodzeń, zbrodni i wszem obecnych duchów. Kto bowiem jest lepszym świadkiem, niż sam zamordowany? I jak wpleść zeznania ducha w pełni realne śledztwo? Dodatkowo nietypowi bohaterowie gwałtowni, z ciętą ripostą i charakterem sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Powieść przepełniona zmysłową erotyką, odrobiną magii, sporą dawką niespodzianek i dynamiczną akcją trzymającą w napięciu do ostatnich stron. Pikanterii dodaje także szczypta romansu i tajemniczy obrońca. Czy jest on jednak pozytywną postacią, czy wrogiem?

Świetna. Zaskakująca. Uprzyjemni spędzony z nią czas. Dobrze napisana paranormal romance. Zdecydowanie dla miłośników urban fantasy. A i okładka niesamowicie przyjemna. Ciekawe, co przyniesie kolejny tom. Oby był na równi wysokim poziomie, jak ta pozycja. 




Tytuł: Pierwszy grób po prawej

Autor: Darynda Jones

Wydawca: Papierowy Księżyc

Premiera: 2012-09-10

Ilość stron: 372

Seria: Charley Davidson

Tom: 1







sobota, 24 maja 2014

Alexandra Ivy - "Zachłanna ciemność"


Seria Strażnicy Wieczności z pewnością spodoba się wszystkim miłośnikom wampirów, paranormal romance oraz dobrego i jakże kobiecego urban fantasy. Mamy tu wspaniałych, silnych i nieśmiertelnych wojowników, obrońców ludzkości z zamiłowaniem do picia krwi. Mamy także ich wrogów, złe elfy, dżiny, Morganę i Avalon. Jednak to także powieść o sztuce wyboru, życiu wiekami i patrzenie na przemijający świat. Borykanie się z jakże ludzkimi problemami przemijania, walki o lepsze jutro i przełamywania własnych barier, problemów. To także próba znalezienia swojego miejsca w otaczającej rzeczywistości i próba pogodzenia się z przeszłością.

W siódmym tomie mamy także trudne wybory. Walkę Tane'a pomiędzy rozsądkiem i rozkazami, własnym dziedzictwem, a głosem serca i żarem, pasją oraz fantazją. To historia zbrodni zmienionej w namiętność. Historia rodziny zmienionej w największych wrogów. A wszystko to otulone tajemnicą, magią i erotyzmem. 




Tytuł: Zachłanna ciemność

Autor: Alexandra Ivy

Wydawca: Amber

Premiera: 2012-09-25

Ilość stron: 320

Seria: Strażnicy Wieczności

Tom: 7