Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young Adult. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 lipca 2019

“Opal” - Jennifer L. Armentrout


“Nie ufaj nikomu, kto ma coś do zyskania lub stracenia.”


Trzeci tom, a jakże inny od pozostałych. On wrócił. Zaginiony brat, który miał umrzeć – jednak wrócił do rodziny. Czy jednak to jest on, czy ktoś wyglądający na Dawsona? Zbyt odmieniony, by mieć pewność. Nie tylko on wrócił. Blake także nic nie robi sobie z gróźb Deamona. Ma propozycję nie do odrzucenia. Wie o rzeczach, które miały nigdy nie zostać odkryte. Katy ma trudne decyzje do podjęcia. Ale i ona nie jest już tą samą osobą, którą była. Nie po tym, przez co przeszła. I choć się stara, wie doskonale, że Dee nigdy jej nie wybaczy. Są coraz bliżej odkrycia prawdy o tajemniczej organizacji, która testuje i torturuje hybrydy. Przyjaciele, którzy muszą być chronieni. Wrogowie, którzy stają się przyjaciółmi. A gdzieś w tym wszystkim, pierwsze uniesienia miłosne, udawanie zwykłej nastolatki, a także żałoba bo wciąż świeżej śmierci bliskiej osoby. Czy uda im się to wszystko przetrwać. Działając razem, są tacy silni – tylko, że Organizacja właśnie na to liczy.

Podsumowując: Ten tom jest taki inny od poprzednich. Mamy znacznie więcej emocji. Zarówno pozytywynych, jak i tych negatywnych. Z jednej strony mamy na pozór zwykłych nastolatków, którzy mieliby być cwańsi od organizacji rządowej, z drugiej strony mamy coraz silniejsze moce kosmitów i hybryd. Powrót bohaterów jest także dobrym zabiegiem, wprowadzającym chaos. Zdaje się, jakby tylko Katy była w stanie zrozumieć Dawsona i dlatego są tak blisko siebie. Wszak oboje byli torturowani i wiedzą, co to znaczy być w rękach Organizacji. Mamy też Dee – dotąd bardzo wesoła, energiczna, kojarzyła mi się ze słoneczkiem, mega optymistycznie nastawiona do świata i ludzi. Nagle staje się pełna gniewu i żalu po stracie ukochanego. Mam wrażenie, że na moich oczach bohaterowie po prostu dojrzewają. Przestają być nastolatkami, a wchodzą w dorosłe życie – choć nieco za wcześnie zdecydowanie. Sporo się dzieje, zwłaszcza końcówka, która sprawia, że trzeba sięgnąć po kolejny tom. Bardzo dużo emocji. Rewelacja. I choć wydaje się, jakby napięcie minęło, mnie bardziej pochłonęła niż poprzednie. Gorąco polecam i lecę po kolejny tom.

Ocena końcowa: 7/10.


Tytuł:               Opal

Autor:              Jennifer L. Armentrout

Wydawca:     Wydawnictwo Filia

Premiera:       2019-04-17

Ilość stron:     500

Cykl:               Lux

Tom:               3

sobota, 9 lutego 2019

„Addicted. Podwójna pokusa” – Krista & Becca Ritchie


… człowiek jest tym, co ukrywa….

Byłam ogromnie ciekawa, co dalej będzie działo się z Lily i Lorenem. Jak poradzą sobie po rozłoce, gdzie każdy musi sam stawić czoła swoim demonom. Ponownie także powieść mile mnie zaskoczyła swoją obszernością i grzeszną okładką wskazującą na kolejny erotyk na naszym rynku wydawniczym. Nic bardziej mylnego.

Loren wychodzi z odwyku, niemal jak nowonarodzony. Lily w tym czasie jakoś radziła sobie ze swoim uzależnieniem. Już nie muszą ukrywać swojego związku – po prostu są razem i razem stawiają czoła kolejnym problemom. Te niestety nie chcą ich opuszczać. Tym razem poprzez anonimowego szantażystę, który chce ujawnić sekret Lily. Prawda, która zniszczyć może wszystko, co dotąd bohaterka budowała. Czy uda im się przezwyciężyć przeciwności losu i odnaleźć ze sobą prawdziwe wyzwolenie?

Podsumowując: Pamiętam swoje emocje po przeczytaniu pierwszego tomu. Spodziewałam się lekkiej lektury, romansu erotycznego – czegoś, co przeczytam i zapomnę. I jakże mile mnie zaskoczono, gdy powieść okazała się znacznie głębsza. To właśnie sprawiło, że chciałam i sięgnęłam po tom drugi. Tu również skupiłam się na problemie Lily. Jej świat nadal się mocno chwieje, a kolejne kłamstwa jedynie przysparzają jej problemów. W dodatku pojawienie się na nowo Lo pogłębia jej zły stan, wprowadza na nowo chaos w jej życie. Jednak tak naprawdę powieść jest o radzeniu sobie z nałogami, własnymi demonami, o wsparciu i ogromnej miłości, oddaniu. Czy polecam? Oczywiście. Emocji tutaj jest sporo, a i czas spędzony z lekturą powinien należeć do przyjemności. Dla mnie był, choć czasem czułam znużenie już całą tą erotyką, jednak rozumiem, że jest ona konieczna.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Addicted. Podwójna pokusa

Autor: Krista Ritchie, Becca Ritchie

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2019-01-30

Ilość stron: 560

Cykl: Addicted

Tom: 2


… nic nie ciąży tak, jak sekret …

poniedziałek, 1 października 2018

„Addicted. Podwójna namiętność” – K.&B. Ritchie


On jest tutaj. Ja jestem tutaj. Niczego więcej nam nie trzeba.

I to jest nasze największe kłamstwo.”


Dwójka ludzi. On i Ona. Oboje z problemami. Uzależnieni. I chowający swoje prawdziwe oblicze przed światem. Ona potrzebuje seksu do przeżycia, jest to dla niej konieczność, przymus, uzależnienie. Jego zgubą jest alkohol, bo tylko dzięki niemu może funkcjonować. Lilly i Loren podejmują decyzję, by poradzić sobie ze światem, udają swój związek. Z jakim skutkiem? I jak długo można kłamać, zwłaszcza tym najbliższym?

Podsumowując: Książka bardzo mnie zaskoczyła. I to pozytywnie. Obawiałam się, że zostanie to wszystko sprowadzone do płaskiego erotyku i większość książki będzie do ominięcia. I tu spotkała mnie niespodzianka. Książka, choć jest gorąca i grzeszna, daje także do myślenia. Najważniejsze było dla mnie radzenie sobie bohaterów z każdą kolejną sytuacją. W dodatku autorki mają lekkie pióro, dlatego czyta się po prostu w mig. Powieść ciekawa i wciągająca. Na tyle, że czytelnik zastanawia się, co będzie dalej, czym zaskoczą mnie jeszcze w kolejnym tomie. Czy polecam? Z pewnością umili czas w jesiennie wieczory. Powieść dobra, choć nie powaliła mnie, a jedynie zaintrygowała i mile zaskoczyła.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Addicted. Podwójna namiętność

Autor: K. Ritchie, B. Ritchie

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2018-09-18

Ilość stron: 384

Cykl: Addicted

Tom: 1

czwartek, 26 kwietnia 2018

„This Girl” – Colleen Hoover


“Miłość i nienawiść mimo swojej przeciwstawnej natury, są uczuciami wypływającymi z namiętności.”


Po przeczytaniu dwóch poprzednich tomów serii: „Slammed” i „Point of Retreat”, w jakże słodkich wersjach okładkowych – wiadome było, że sięgnę po tom trzeci. Przecież to uzupełnienie losów Lake i Willa. Kto by nie chciał poznać tego, co stało się dalej, wkroczyć do ich życia po raz kolejny, prawda?

Minęły dla nich dwa lata. Bardzo długo od czasu poznania i tego wszystkiego, co stało im na drodze, a co udało się im obejść – bardziej lub mniej udanie. Wszyscy wiemy, jak zakończyły się losy głównych bohaterów, a teraz mają weekend. Nareszcie czas tylko dla siebie. Poza przyjemnościami, rozmawiają. Wspominają. Zwłaszcza Will opowiada swojej wybrance, jak i czytelnikom, jak to wszystko od początku wyglądało z jego strony. Poznanie, wszelkie problemy, cała ta droga do chwili, w której się znajdują. I nie ma tu tematów tabu, nie ma sekretów.

Podsumowując: NIE CZYTAJCIE TEGO ZARAZ PO DWÓCH POPRZEDNICH TOMACH! Dlaczego? Trzeci tom warto przeczytać później, gdy już się ochłonie z emocji, być może zapozna się z innymi powieściami i nieco się zapomni. Dopiero wówczas doceni się tak naprawdę to, co znajdziemy w „This Girl”. Może dlatego opinie są tak skrajne – sporo osób twierdzi, że „Tej Dziewczyny” nie powinno być w ogóle. I być może ja też miałabym takie zdanie, gdybym przeczytała od razu trzeci tom. Nie zrobiłam jednak tego – poczekałam chwilę, przeczytałam inne powieści i wróciłam. A to, co zastałam po powrocie, pomogło mi na nowo przeżyć emocje związane z życiem Lake i Willa. Polecam, jako uzupełnienie serii, a nie kolejny tom. Chociaż, żeby nie było – na tych trzystu czterdziestu czterech stronach nie znajdziemy tylko wspomnień i powtórzenia w większości pierwszego tomu. Autorka także i tutaj mogła nas zaskoczyć. Miło było powrócić do bohaterów, na nowo przeżywać te same emocje i cieszyć się tym, co było dalej. Musiał minąć tylko czas, by to docenić.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: This Girl

Autor: Colleen Hoover

Wydawca: Wydawnictwo YA!

Premiera: 2018-02-16

Ilość stron: 344

Seria: Slammed

Tom: 3

piątek, 13 kwietnia 2018

„Point of Retreat” – Colleen Hoover


“Miłość jest najpiękniejszą rzeczą na świecie. Niestety, jest także jedną z tych, które najtrudniej utrzymać, i jedną z tych, które najłatwiej utracić.”


Bardzo nie lubię serii, które kończą się nagle i muszę czekać na kolejny tom. W tym przypadku nie było tego problemu – to ogromny plus wznowień. Mogłam praktycznie kontynuować losy bohaterów, nie wychodząc z ich świata. Okładka ponownie sugeruje coś słodkiego, miłego i odprężającego. I znowu efekt mylny. Chociaż czy aby na pewno?

Znamy już tragedię, przez które przeszli Lake i Will. Ich rodzeństwo praktycznie wychowujące się razem, jak jedna wielka rodzina. Mają siebie i wydawałoby się, że to w zupełności wystarczy do dalszego życia. Layken i Will mają niesamowitą więź – przyjaciele, kochankowie, idealna para. Ale życie plata figle, a nad ich życie nadciągają ciemne chmury w postaci chociażby Vaughn, ex dziewczyny. I wszystko byłoby dobrze, gdyby to było przypadkowe spotkanie byłych partnerów. Ale nie – wspólne zajęcia, spotkania owiane są tajemnicą. Oczywiście w trosce o Lake. Gdy jednak dziewczyna dowiaduje się o wszystkim, nadciąga burza. Konsekwencje swoich działań są dla obojga bardzo bolesne, a skutkiem tajemnic jest rozstanie. Walka o odzyskanie tego, co się straciło jest bardzo trudna. Czy Willowi uda się odnowić więź z Layken? I czy dane im będzie na nowo zbudować swój związek?

Podsumowując: Spodziewałam się emocji i je dostałam. Chociaż pierwszy tom wydawał mi się odrobinę lepszy. Więcej łez, znacznie więcej napięcia. Przyzwyczaiłam się do prowadzonej narracji, stąd praktycznie pochłaniałam każdą kolejną stronę. Czasem dla dobra drugiej osoby, omijamy pewne fakty, nie mówimy wszystkiego – po co ją/jego denerwować, prawda? Will zrobił dokładnie to samo i musiał ponieść poważne konsekwencje. Polecam tę powieść, idealna na wyjście w plener – tylko nie zapomnijcie chusteczek.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Point of Retreat

Autor: Colleen Hoover

Wydawca: Wydawnictwo YA!

Premiera: 2018-02-16

Ilość stron: 282

Cykl: Slammed

Tom: 2



sobota, 7 kwietnia 2018

„Slammed” – Colleen Hoover

„… przesuwaj swoje granice. Od tego są.”

Czytałam już niektóre książki C. Hoover. Jedną z moich ulubionych jest „Ugly Love”. Wracam do niej co jakiś czas, przypominając sobie te wszystkie emocje. Tym razem powróciłam do samego początku – jednej z pierwszych książek wydanych przez autorkę, w cudownej przemianie okładkowej. „Pułapka uczuć”, bo taki tytuł miała ta powieść, jest pierwszym tomem trylogii, tym razem w słodkiej oprawie, choć nie do końca ze słodkim wnętrzem.

Layken, młoda dziewczyna, osiemnastoletnia, która z przyczyn rodzinnych i jakby się wydawało finansowych, przenosi się z rodziną do zupełnie innego miasta, innego stanu. Rozgrzany Teksas zostawiają za sobą, a wita ich śnieg, zimno i nowe miejsce. I choćby się wydawało, że dziewczyna przeżywa swój właśnie młodzieńczy bunt, wszystko komplikuje się jeszcze bardziej. Poznany przystojniak, Will, z którym miała nietypową randkę i w którym zdążyła się zauroczyć, a potem stopniowo zakochiwać, jest nikim innym jak jej nauczycielem. I tu pojawiają się kolejne problemy do rozwiązania. W międzyczasie na światło dzienne wychodzą tajemnice rodzinne z tragicznym zakończeniem. Lake nie tylko zmieniła miejsce zamieszkania, przyjaciół, ale świat sprawił, że musiała wydorośleć szybciej, niż się spodziewała.

Podsumowując: Słodka okładka, ale gorzka prawda w środku. I nie mówię tu o romansie z nauczycielem. Brakowało mi skupienia się bardziej na walce z chorobą. Tak samo jak o finale choroby zostało wspomniane przez jeden krótki moment pod koniec książki. Widać również, jak ogromną przemianę przeszła w swoich książkach sama autorka. Ciężko czytało mi się jej pierwsze dzieło, wiedząc jak świetnie pisze w kolejnych. Romans uczennicy z nauczycielem także nieco za mdły – spodziewałam się większych emocji, a tu zastałam zabawę w kotka i myszkę, dodatkowo uczestnicy gry stali się męczennikami swoich emocji. Drażniło, choć temat bardzo ciekawy. Czy polecam? Z pewnością jest to pozycja ciekawa, słodko-gorzka, idealna na ciepłe dni w plenerze. Warto przeczytać, choć nie jest to literatura wysokich lotów.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Slammed

Autor: Colleen Hoover

Wydawca: Wydawnictwo YA!

Premiera: 2018-02-15

Ilość stron: 286

Seria: Slammed

Tom: 1



sobota, 18 listopada 2017

„Ja, Diablica” – Katarzyna Berenika Miszczuk

 

To było moje kolejne podejście to tej powieści. Od lat przerywałam jej czytanie, nie dochodząc nawet do połowy. Twierdziłam, że to jednak nie dla mnie, choć znajomi ponoć tak się dobrze przy niej bawili. Tłumaczyli mi, jaka jest zabawna – ja tego nie widziałam. Przyszedł jednak ten czas najwyraźniej odpowiedni, aż przeczytałam książkę i to w dodatku nareszcie w całości. Pochłonęła mnie. Ale zacznijmy od początku…

Poznajemy Wiktorię, studentkę kochającą życie na Ziemi, która z jakiegoś powodu trafia do imprezowego Piekła. O nie, nie smaży się, nie jest torturowana, wręcz przeciwnie – bawi się jak na niekończącej się imprezie. Za to Niebo pełne jest sztywniaków w sandałkach ze skarpetkami. Dlaczego trafiła akurat do Lucyfera? Nie do końca wiadomo, zwłaszcza z jej zasadami moralnymi, sumieniem i ogólnym prowadzeniem. Ale już za późno – trafiła tam i koniec. Poznajemy jej „przyjaciółkę”, prawdziwą Kleopatrę, która podsuwa Wiki doskonały pomysł. I nagle BUM, bohaterka prowadzi podwójne życie: jako nadal studentka i wzdychająca do pewnego Piotra oraz jako diablica z całkiem przyjemnymi mocami i walcząca o dusze właśnie zmarłych. Do każdego przekrętu, każdego bałaganu motywują ją dwa jakże przystojne diabły: Azazel i Beleth. Co sprawia, że w Piekle dzieje się… nigdy jeszcze tak się nie działo, a sam Lucyfer w połączeniu z Archaniołem Gabrielem chcą się jak najszybciej pozbyć niewygodnej Diablicy. Zaczyna się polowanie. Kto wygra?

Podsumowując: Naprawdę bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Powieść rozbawiała mnie wielokrotnie. Nie mogłam uwierzyć wręcz w ślepotę Wiktorii i jej naiwności. I ten cały Piotruś bardziej mnie denerwujący, niż jakikolwiek inny bohater powieści. Poznałam już literaturę autorki i naprawdę teraz widzę, jak bardzo rozwinęła swój warsztat od czasów serii o Diablicy. Świetny pomysł, dobrze opisany. Nieco przewidywalna, ale jaka przyjemność z jej czytania. Nie jest to literatura wysokich lotów, ale na zimne wieczory dla odstresowania po ciężkim dniu będzie idealna.  I bardzo liczę, że Wydawnictwo WAB jednak zdecyduje się na dalsze części w wersji kieszonkowej, jaką aktualnie posiadam. Bardzo na to liczę :)

Ocena końcowa: 5/10

Okładka książki Ja, diablica

 

Tytuł: Ja, Diablica

Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera:  2010-10-06

Ilość stron: 511

Cykl: Wiktoria Biankowska

Tom:  1

sobota, 4 marca 2017

„Podbój” – Elle Kennedy

 

„Ucz się na błędach i ruszaj do przodu”

Elle Kennedy przyzwyczaiła mnie do literatury lekkiej, przyjemnej i przepełnionej emocjami, erotyzmem. Uwielbiałam, dzięki niej, przenieść się do czasów studenckich, gdzie są wieczne imprezy, gorący sportowcy i dopiero problemy wchodzenia w prawdziwą dorosłość. To już trzeci tom z serii Off-Campus, który na szczęście mnie nie zawiódł i mam coraz większą ochotę na spotkanie z kolejnymi bohaterami, hokeistami i ich wyborami wśród drogi życiowej, a przede wszystkim wśród otaczających ich kobiet.

I tak oto poznajemy Deana, kolejnego hokeistę, który używa życia ile się tylko da. Kolejna fanka, kolejna studentka, wszystko płytkie, proste i pozbawione jakichkolwiek problemów. Do czasu, oczywiście, bo w jego życie wkracza przypadkiem Allie. I to dość nietypowo, przecież Dean nie bywa niańką, zwłaszcza dla kobiet tuż po zerwaniu. A i Allie nie ma ochoty na nowe podboje, zwłaszcza że stara się walczyć o pozostanie wolną i nie dać się zmanipulować swojemu ex. Jedna noc, która zmienia ich życia na zawsze. Coś, co miało być chwilowe, okazuje się najlepsze, na jakie mogli dotąd trafić. A i otoczenie nie ułatwia im niczego. W dodatku koniec studiów zbliża się wielkimi krokami, plany na przyszłość zaczynają się klarować. Czy będzie w nich miejsce dla nich samych?

Podsumowując: Gorąca i grzeszna, a do tego zabawna i niesamowicie wciągająca. Lekka i przyjemna w odbiorze. To jedna z tych pozycji, które chcemy, by się nie kończyły. Skończyłam ją z łezką w oku i uśmiechem na twarzy, takim rozmarzonym, ciepłym. To książka, którą tulimy do piersi chcąc kolejnej, o nowych bohaterach, nowych sportowcach, nowych problemach, ale napisanej w takim samym, dobrym stylu. Uwielbiam książki Elle Kennedy i po raz kolejny udowodniła, że nie pożałowałam wydanych na nią pieniędzy. Gorąco polecam, bo to idealna literatura na coraz cieplejsze dni. Usiąść w plener i oddać się lekturze – brzmi jak plan na weekend idealny.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Podbój

Autor: Elle Kennedy

Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Premiera: 2017-02-13

Ilość stron: 448

Cykl: Off Campus

Tom: 3

piątek, 3 lutego 2017

„Żyj szybko, kochaj głęboko” – Samantha Young

 

Uwielbiałam dotąd wszystkie książki autorki. Co prawda pokochałam serię On Dublin Street i na jej podstawie oceniam inne. Jaka była dla mnie niespodzianka, gdy sięgnęłam po kolejną książkę, a ona okazała się skierowana do starszej młodzieży, młodych dorosłych, a nie – jak inne książki z serii – dla dorosłego czytelnika. Mimo wszystko postanowiłam się z nią zmierzyć i sprawdzić, jak autorka poradziła sobie z młodym czytelnikiem i młodymi bohaterami.

Charlotte i Jake. Dwa różne światy, które zderzyły się ze sobą boleśnie. Poznali się w rodzinnej miejscowości Char, do której – jako ci obcy – sprowadziła się rodzina Jake’a. I jak to bywa w małych, zamkniętych miejscowościach, obcy zawsze pozostaje obcy. Oboje jednak nie przejmują się tym, zakochują się w sobie i planują wspólną przyszłość. Niestety, jak to bywa w życiu, pojawia się coś, co zmienia ich na zawsze. Jedno zdarzenie, jedna tragedia i Jake z rodziną znikają. Porzucają wszystkich i wyjeżdżają. Charlotte pozostaje z wieloma pytaniami bez odpowiedzi i ze złamanym sercem. Jednak powolutku staje na nogi. Byłoby wszystko dobrze, gdyby nie wybrała się na studia i tam, na imprezie, nie pojawił się znów Jake. Ich ścieżki ponownie się splatają. Teraz jednak jest inaczej, przecież On ma dziewczynę, a ONA za wszelką cenę nie chce znów poczuć bólu złamanego serca. Co musi się stać, by go wysłuchała? Czy uwierzy, że on nie porzucił jej tak łatwo w przeszłości, jak wszystkim się wydawało? Czy mają szansę odbudować swoje relacje, po tylu trudnościach, pomimo każdej przeciwności losu i ludzi, którzy wcale im dobrze nie życzą?

Podsumowując: Czyta się rewelacyjnie. Choć skierowana do znacznie młodszego czytelnika, pochłaniałam ja w mgnieniu oka. Nie potrafiłam przestać. Emocje mocno odczuwalne przez czytelnika. Przez długi czas nie wiedziałam, co takiego się stało. Powieść napisana w taki sposób, że przeszłość przeplata się z teraźniejszością i czytelnik w trakcie czytania poznaje relacje pomiędzy bohaterami teraz, a także jak do tego wszystkiego dochodziło. Nie ma podanej zwłaszcza tej tajemniczej tragedii na tacy, na samym początku. Trzeba przeczytać powieść, by wszystko zrozumieć. Naprawdę warto po tę książkę sięgnąć. Samantha Young pokazała, że także doskonale czuje się w książkach Young Adults, co daje się odczuć. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 7/10

Okładka książki Żyj szybko, kochaj głęboko

 

Tytuł: Żyj szybko, kochaj mocno

Autor: Samantha Young

Premiera: 2016-09-15

Wydawca: Burda Książki

Ilość stron: 356

Seria: Into the Deep

Tom:  1

sobota, 9 lipca 2016

“Błąd”–Elle Kennedy

 

„... niektóre marzenia naprawdę się spełniają...”

Moje drugie spotkanie z Elle Kennedy nie obyło się bez pewnych wątpliwości z samego początku. Czyż nie często się zdarza, że pierwszy tom wydaje się znakomity, a drugi już przestaje być tak wyjątkowy w naszych oczach? Okładka mnie zachwyciła. Ale objętościowo już znacznie mniejsza od „Układu”. Mimo to w pełni oddałam się kolejnym stronnicom, dając możliwość zostać uwiedzioną przez kolejnego hokeistę.

Poznałam bliżej Logana. Młodego mężczyznę, który wydaje się z jednej strony beztroski i ze świetlaną przyszłością, z drugiej jednak dowiadywałam się o jego nieuchronnej przyszłości – bardzo nie chcianej przez kogokolwiek. I tu zauważyłam jego dwie twarze – zawodnika i studenta, który potrafi walczyć o swoje, dąży do wyznaczonego sobie celu, sprawie wymijając wszelkie przeszkody stojące mu na drodze. Druga twarz to pełne poddaństwo wobec zbliżającej się przyszłości – tego, co go ma czekać po ukończeniu uczelni. Talent, marzenia, miłość – nic nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzi dobro rodziny. Ale czy oby na pewno „dobro” tejże rodziny? I nagle na jego drodze staje Grace. Iskierka. Promyczek w tym całym tunelu beznadziejności. Być może nawet jego ostatnie wytchnienie. Kobieta, dla której warto walczyć, nawet jeśli bardzo się spieprzy relacje, gdy okaże się takim – wybaczcie określenie – palantem, jakim się wielokrotnie okazał.

Podsumowując: Nie ubawiła mnie tak samo, jak pierwszy tom. Zabrakło mi tej walki pomiędzy bohaterami, tego ślepego zgadzania się. Nie zrozumcie mnie źle – książka jest świetnie napisana, humorystyczna, romantyczna, erotyczna. Wszystko, czego nam trzeba na wakacje. Ale! Zabrakło mi tu czegoś. Rozbudowania bardziej ich problemów, rozbudowania walki z nieuchronnością. Stała się tak strasznie przewidywalna. Czy warto ją zakupić? Owszem. Jest to książka, do której się wraca. Ja wróciłam i wiem już, że jeszcze nie jeden raz to uczynię.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Błąd

Autor: Elle Kennedy

Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Premiera: 2016-07-04

Ilość stron: 375

Cykl: Off-Campus

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 46/2016

“Nie marnuj czasu na zadręczanie się głupim zachowaniem bezmyślnych ludzi.”

wtorek, 10 maja 2016

“Niepokorny”–Jay Crownover

 

To kolejny tom podzielony na dwie części. Co prawda nie sprawdzałam, czy tak samo jest w oryginale, czy to jedynie celowe podzielenie przez nasze wydawnictwo. Postanowiłam jednak podzielić się swoją opinią po przeczytaniu całości losów Roma i Cory, bez podziałów na tom “Jego walka” i “Jego siła”.

Poznaliśmy już w poprzednich tomach Corę, małą iskierkę koloru, o łagodnym wyglądzie i jakże ciętym języku. Mała istota, której nikt nie podskoczy, a i wszyscy ci wytatuowani panowie schodzą jej z drogi, gdy kroczy korytarzem. Ustawia ich. Dba o nich. Jest niemal jak przyjaciółka, siostra i matka w jednym. Gdy jednak z frontu wraca Rome, wszystko się zmienia. Broni swoją rodzinę przed byłym żołnierzem, pakując się tym samym w coraz to większe kłopoty. A wystarczy jedna nieprzemyślana noc, by zmienić ich życia na zawsze. Ona – szukająca ideału mężczyzny i On – szukający spokoju. Żadne z nich nie dostanie tego, czego wydawałoby się najbardziej pragną. Dlaczego? Bowiem to, co im naprawdę jest potrzebne, mają tuż pod nosem – wystarczy jedynie zdjąć klapki z oczu, zapomnieć o dumie, wypchnąć tę całą upartość z siebie, by dostrzec to, co każdy inny widzi, poza oczywiście tą dwójką. Efekt? Ona dostanie idealnie wybrakowany egzemplarz, który jednak sprawi, że życie stanie się idealne, a On – z pewnością jego życie nabierze barw w szarości rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć. Potrzebują siebie, choć nawet o tym nie wiedzą.

Podsumowując: Czytało mi się znacznie lepiej, niż poprzednie – o dziwo. Wprowadzone zostały dodatkowe osoby, na których skupione są następne części serii. I to mi się podoba, że równolegle z losami Cory i Roma, widać w tle budujące się losy Nasha i pewnego tajemniczego jeszcze dla nas rudzielca. Przyjemna w odbiorze. Prosta w języku. A i nawet uroniłam parę łez. Końcówka z pewnością zaskakująca, przez co czytelnik ma natychmiast ochotę sięgnąć po kolejny tom, by odkryć, czy to prawda. Z pewnością jest to lektura na leniwe wieczory, czy słoneczne popołudnia na słoneczku.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Niepokorny. Jego walka

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-10-02

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 3.1.

 

Wyzwanie czytelnicze: 37/2016

 

 

Tytuł: Niepokorny. Jego siła

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-10-16

Ilość stron: 208

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 3.2.

 

Wyzwanie czytelnicze: 38/2016

sobota, 7 maja 2016

“Zaryzykuj miłość”–Jay Crownover

“Miłość nie jest idealna. To ciężka robota i czasami kochanie wymaga więcej wysiłku niż ucieczka.”

Zdecydowanie drugi tom powieści o Ayden i Jet’ie wciągnął mnie na tyle, że w jedno popołudnie pochłonęłam całą powieść. Nie jest ona oczywiście zbyt wielkich rozmiarów, ale losy bohaterów naprawdę wciągają, choć są przewidywalne. Brakowało mi jednak pewnej burzy między nimi, walki o to, co dla nich najlepsze – tak naprawdę walki o siebie. Mamy gangsterów, którzy partolą nawet zwykłe włamanie i zostają wypędzeni przez małego chochlika. Z drugiej strony mamy rodziców Jet’a, których miałam ochotę sama skopać porządnie i zamknąć w jakimś zakładzie dożywotnio. I mamy Asa, który pierwszy raz postanawia zachować się odpowiednio i płaci za to ogromną karę. Wychodzi też prawda z przeszłości, której chyba nikt się nie spodziewał, a która staje się tak naciągana, że w tej jednej maleńkiej chwili chciałam odłożyć książkę stwierdzając, że to chyba jednak nie dla mnie. Dałam jednak szansę i nie żałowałam. Brakowało mi też pełnego opisu wypadu z Vegas i tamtejszej imprezy. Jak widać, sporo minusów. Mimo wszystko, dobrze się z nią bawiłam.

Podsumowując: Ciepła, lekka i przyjemna w odbiorze powieść, przestawiona prostym językiem z odrobiną erotyki podanej ze smakiem. I z tego też jestem zadowolona, że sceny erotyczne nie przysłaniają głównych wątków i nie zajmują ponad połowy powieści. Zdecydowanie polecam jako zwykłe poczytadło na wolne popołudnie, zwłaszcza jeśli do tego spędzimy je w plenerze i z kubkiem kawy.

Ocena końcowa: 4,5/10

 

Tytuł: Zaryzykuj miłość

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-07-24

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 2.2

 

Wyzwanie czytelnicze: 36/2016

“Zaryzykuj ze mną”–Jay Crownover

“Czasami coś musi się zmienić, ponieważ nie może już dłużej zostać takie samo.”

Maj, piękna pogoda aż prosi się o to, by wyjść z książką lub czytnikiem i oddać się przyjemnością w plenerze. I choć czeka na mnie stos nowości, trochę też zaległości, ja wciąż w świecie Naznaczonych mężczyzn.

Tym razem poznajemy lepiej Jeta i Ayden. Oboje skrywają tajemnice i oboje starają się stanąć wręcz na rzęsach, by załagodzić konflikty rodzinne. Jet dba o matkę i szczerze nienawidzi swojego ojca. Nie rozumie ich miłości, chorego uczucia i uzależnienia od siebie. Od dziecka patrzył na toksyczną miłość i w takich przekonaniach nie mógł wykształcić w sobie czegoś pięknego, czystego – choć jego muzyka wydawałoby się świadczy zupełnie o czymś innym. Ayden także skrywa sekrety rodzinne i tragedię, którą liczyła, że zostawia za sobą. Do czego jest zdolny jej brat, by samemu oczyścić się z zarzutów i przede wszystkim groźbie śmierci? Z mafią się przecież nie zadziera. A Ayden trafiła dokładnie w sam środek konfliktów.

Podsumowując: Sporo tutaj emocji, z obu stron. Iskry pomiędzy bohaterami odczuwałam praktycznie na każdej stronie. Poza tym miło także poczytać o dalszych losach Shaw i jej ukochanego buntownika. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy ten tom jest lepszy, gorszy, czy taki sam, jak poprzedni. Sprawiał mi dużo przyjemności podczas czytania. Jest to z pewnością literatura lekka, choć wcale nie o lekkich tematach. Odpowiednie poczytadło na spokojne popołudnie na łonie natury.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Zaryzykuj ze mną

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-06-24

Ilość stron: 240

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 2.1

 

Wyzwanie czytelnicze: 35/2016

czwartek, 5 maja 2016

“Buntownik”–Jay Crownover

“… to, co jest łatwe, rzadko się opłaca. Znaczenie ma to, przy czym trzeba się napracować.”

Czy tylko mi ta okładka, a raczej para na okładce kompletnie nie pasuje do treści, a przede wszystkim do postaci Rule i Shaw? Nie znoszę tego momentu, gdy okazuje się, że twarze przedstawione na zdjęciu okładkowym, nawet w części nie oddają charakteru postaci, emocji.

Shaw i Rule – para, która idealnie odzwierciedla powiedzenie o cienkiej granicy pomiędzy nienawiścią a miłością. On, prawdziwy buntownik, nawet jeśli sytuacja wcale tego nie wymaga. Uwielbia swój kontrowersyjny wygląd, ale także swoją niezależność, temperament. Życie go nie rozpieszczało, a po tragicznej śmierci brata, jego codzienność to tatuaże, dużo alkoholu i jakaś przypadkowa panienka na jedną noc, którą rano wyrzuci za drzwi, nie wiedząc, kim ona jest. Ale jest też ona – Shaw, dziewczyna znana mu od dzieciństwa, którą do rodziny wprowadził zmarły brat. Dziewczyna z chorą rodziną, o dobrym sercu i dopiero kształtującym się kręgosłupie. To właśnie przy buntowniku nabiera odwagi, by zmierzyć się z oczekiwaniami całego świata. Ale pomimo, że ich relacje do łatwych nie należą, jest jeszcze Gabe, ulubieniec jej rodziców, odpowiednia partia. Mężczyzna pewny siebie, przebojowy, nie uznający słowa „nie”. Do jakiej tragedii musi dojść, by wszyscy zrozumieli, z kim najszczęśliwsza jest Shaw? Tajemnice wychodzą na jaw i nagle się okazuje, że nikt wcale nie był taki, za jakiego go uważano.

Podsumowując: Lekka i przyjemna w odbiorze. Oczywiście, przewidywalna i przeciętna, ale najważniejsze, że spełniła swój podstawowy cel – stała się odskocznią od rzeczywistości i mile się z nią spędzało czas. Z pewnością dobra jest na jedno wolne popołudnie, ale nie zapada w pamięć, nic za sobą nie niesie. Po prostu miłe poczytadło.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Buntownik

Autor: Jay Crownover

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-03-18

Ilość stron: 304

Cykl: Naznaczeni mężczyźni

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 34/2016

wtorek, 3 maja 2016

“Pozwól mi pragnąć”–J. Lynn

 

Coraz trudniej ostatnimi czasy dobrać mi odpowiednią literaturę. Czytam z każdej książki po pięć, dzięsięć stron i natychmiast ją odkładam. Najwidoczniej potrzeba mi albo odpoczynku, albo czegoś lekkiego. Może właśnie dlatego przypadkiem otworzyłam kolejny tom serii Czekam na ciebie. Miało być lekko i przyjemnie, a było płaczliwie. Ale wszystko po kolei. Jeszcze tylko jedno – choć oficjalnie uchodzi to za piąty tom, według mojej rozpiski jest jednak ósmą częścią i za taką właśnie będę ją traktować. Dlaczego? Bowiem tomy wcześniejsze zostały rozbite, a ja każdą część traktuję jako osobny tom. Dlatego też będę upierać się przy tym, że “Pozwól mi pragnąć” jest tomem ósmym, a nie piątym.

Tym razem poznajemy jeszcze bardziej Nicka, cudnego barmana i jego tajemnicę, związaną z tragiczną przeszłością. Kolejne przepowiednie szalonej Katie, które się oczywiście spełnić muszą, choć nikt nie spodziewa się, w jakich warunkach to faktycznie powstanie. Ale tym razem poznajemy dokładniej także Stephanie. Nie jest z pewnością taką osobą, za jaką do tej pory ją mieliśmy. Ona także przeżyła tragedię, choć wciąż nie zatraciła tej małej w sobie dziewczynki tak bardzo pragnącej miłości idealnej, romantycznej. Co się jednak stanie, gdy wszystko idzie od końca? I nic nie jest takie, jakie się zaplanowało? Jedna noc, która zmienia losy wszystkich bohaterów kolejno.

Podsumowując: Książka niesamowicie przewidywalna i po niekąd sporo też wiało tam po prostu nudą. Nie oszukujmy się, wysokich lotów to z pewnością nie było. Mimo wszystko wywołuje emocje. Ja się spłakałam nad losem Steph (której chciałam tak strasznie skopać dupencję) i Nicka (który pokazał, jakim jest prawdziwym mężczyzną, potrafiącym stawić czoło konsekwencją). Ich wspólna tragedia sprawiła, że sytuacja bardzo mnie dotknęła, jako kobietę. Nawet nie chciałam sobie wyobrażać, co musiała tak naprawdę czuć Steph. Ile takich przypadków właściwie ma miejsce. I wiem, że nigdy już nic nie jest takie samo, po przeżyciu takiej tragedii. Zwłaszcza, gdy do tego wszystkiego dochodzi jeszcze brak zaufania, stabilizacji i tak naprawdę brak zrozumiania. Czy polecam powieść? Jako dokończenie serii z pewnością. Jako książka na jeden wieczór – także mogę polecić, bo mimo wszystko spełniła swoje przesłanie i umiliła mi sobą czas. I jeszcze jedna rzecz, która mnie po prostu męczy w takiej literaturze – jak to możliwe, że osoby po wypiciu paru piw, drinków, po prostu wsiadają sobie na motocykle, w samochody i jadą do domów. Czy to jest niezgodne z prawem, tak jak u nas? I jakie to niebezpieczne. A mimo to bardzo często czytam w książkach, jak to bohaterowie wychodzą z baru i po prostu wsiadają do swoich pojazdów, jadą swobodnie do domu.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Pozwól mi pragnąć

Autor: J. Lynn

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2015-12-04

Ilość stron: 304

Cykl: Czekam na ciebie

Tom: 8

 

Wyzwanie czytelnicze: 33/2016

czwartek, 8 października 2015

“Bądź ze mną”–J. Lynn

 

Poznając losy Avery i Camerona, nie mogłam się powstrzymać, by nie poznać losów bohaterów drugoplanowych. Tym bardziej, że kolejne tomy już nie są poznaniem tych samych historii oczami różnych bohaterów. Okładki co prawda nie uwodzą, wręcz przeciwnie, liczy się treść, prawda?

Teresa, zwana też przez jedną osobę Tess, jest siostrą Camerona i z tym brzemieniem musi brnąć przez życie. Poznaje kolejne osoby, które klasyfikują ją na uczelni właśnie jako siostrę Cama. Sama pewnie też bym się wściekała z tego powodu, zwłaszcza, gdy bardzo zależałoby mi na jednym z przyjaciół brata. Gdyby to jednak był jedyny problem Tess. Kontuzja kolana sprawia, że jej kariera taneczna wisi na włosku. W dodatku koszmar poprzedniego związku i konsekwencje z tego idące, wciąż nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ale czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Teresa przyciąga kłopoty. Oczywiście nie celowo. Tak przez przypadek, wszystkie problemy kumulują się w praktycznie tym samym czasie. Kariera taneczna, czy Plan B? A jeśli drugie, to co to miałoby być, zwłaszcza gdy nigdy się o tym nie myślało? W dodatku problematyczny związek jej współlokatorki, kończący się tragicznie. A jeszcze do tego właśnie ON. Miłość jej życia, chowana w głębi serca przez wiele lat, teraz sprawiająca jeszcze więcej problemów. Teresa wie doskonale, czego chce. On także wie, ale…

I tu pojawia się problem. Istna huśtawka emocjonalna. Radość z powodu zbliżenia, a chwilę potem odrzucenie, wycofanie, zranienie i łzy. Błędne koło spowodowane tragiczną przeszłością, z jaką mężczyzna musi się zmagać. I paniczny strach przed powtórką. Gdy jednak prawie traci wszystko, na czym mu tak bardzo zależało, postanawia zaryzykować. Czy mu się uda? I czy Tess będzie miała do tego cierpliwość?

Podsumowując: Nie jestem pewna, która z historii rodzeństwa podobała mi się bardziej. Były one zupełnie inne. Aczkolwiek przy tym tomie bardziej się spłakałam. Zatem jeśli oceniać po ilości łez – historia Tess wygrywa. Jest tak samo wciągająca, jak poprzednie książki autorki. Zniewala. Zaskakuje. I wyzwala mnóstwo emocji – od uśmiechu i płaczu nad bohaterami, jak i mord w oczach gdy sprawa dotyczyła Erika, chęć skopania mocno tyłka Jase’owi, uśmiech dla Olliego (uwielbiam tego świra) i wiele, wiele innych chęci oraz emocji związanych z bohaterami tej serii. Z pewnością warto się zapoznać także z tym tomem. Jest przyjemny, lekki, idealny na zimne wieczory. Uprzyjemnia czas i to się liczy. Polecam.

Ocena końcowa: 6,5/10.

 

Tytuł: Bądź ze mną

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-06-26

Ilość stron: 300

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 3

 

Wyzwanie czytelnicze: 77/2015.

wtorek, 6 października 2015

“Zaufaj mi”–J. Lynn

 

Dałam się porwać historii Avery i Cama. Na tyle, by natychmiast ruszyć z drugim tomem. Wiem, że gdybym odłożyła to na inny termin, ciężko byłoby mi wrócić. Kiedy jednak zaczęłam czytać, nie patrząc wcześniej na opis, będąc jakże dobrze przekonaną, że będą to dalsze losy bohaterów – zdziwiłam się, kiedy wróciłam do początku tej całej historii. Przez chwilę siedziałam ze zmarszczonymi brwiami, nie za bardzo wiedząc, jak się z tym czuję. Z jednej strony nie ma sensu wracać do tej samej historii i poznawać ją, na nowo, od początku. Z drugiej jednak – to przecież spojrzenie historia opowiedziana przez innego bohatera, inne spojrzenie na wszystko.

I znów dałam się wciągnąć. Tym razem patrzymy na relacje głównych bohaterów oczami Camerona. Poznajemy jego historię, sekrety, problemy i wątpliwości. Tak wiele sytuacji, które teraz dopiero można w pełni zrozumieć, dzięki właśnie jego wyjaśnieniom. Inne spojrzenie na Avery, którą przecież już poznaliśmy. I choć można to nazwać “odgrzewanymi kotletami” (bo i z takim wyrażeniem się spotkałam), wciąż uwodzi, wciąga i zaskakuje. Znam kobiecy punkt rozumowania, wiem, dlaczego Avery tak a nie inaczej postępowała. Teraz mogłam spojrzeć, jak to jest od strony mężczyzny. Nie tylko pewnego siebie, ale i wrażliwego człowieka, który zmagał się nie tylko z własnym bagażem, ale i próbujący dotrzeć do wybranej przez siebie kobiety.

Podsumowując: Cudowna historia, którą dane nam było poznać oczami dwójki głównych bohaterów. I choć wiadome było, jak się skończy, warto po nią sięgnąć i dopełnić obrazu, jaki powstał nam w głowie po “Zaczekaj na mnie”. Wiele wątpliwości zostaje rozwianych. Dochodzą nowe emocje. I cóż mogę rzec, zakochałam się w Camie jeszcze bardziej. Wystawiając ocenę, długo musiałam się zastanawiać, gdzie ją zaklasyfikować w skali 1-10. Jest wspaniała, ale jak wypada w porównaniu do innych pozycji? Nie powala na kolana, ale dobrze się przy niej bawię. Nie zasługuje na średnią, ale też czy jest aż tak wspaniała, by mieć więcej od innych? I tu pojawia się problem – dobrze się przy niej bawię, ale to wciąż po prostu dobre poczytadło.

Czy warto po nią sięgnąć? Owszem. Wciąga. Zniewala. Uwodzi. Wyciska z nas emocje – czasem jest śmiech, czasem łzy. Przynajmniej tak było w moim przypadku. Lekka i przyjemna, akurat na zimne wieczory. Nie wiem, czy kiedyś wrócę do tej historii, ale cieszę się, że się z nią zapoznałam i nie żałuję chwil z nią spędzonych. A teraz nie pozostaje mi nic innego, jak poznać kolejne tomy, kolejne historie.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Zaufaj mi

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-12-04

Ilość stron: 288

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 2

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 76/2015.

poniedziałek, 5 października 2015

“Zaczekaj na mnie”–J. Lynn

 

“… dobrym początkiem każdej znajomości jest zapamiętanie, jaką kawę lubi ta druga osoba.”

 

Niegdyś próbowałam czytać pozycje z serii Young Adult, ale nie potrafiłam wczuć się w ten klimat. Być może czasy i problemy studenckie są przeze mnie zbyt zapomniane, a być może nie miałam “weny” (jak to zwykłam nazywać) na tego rodzaju pozycje. Czasem, jak zresztą w każdej kategorii książkowej, można znaleźć “cukiereczki”. Za taką właśnie lekturę uważam tytułową “Zaczekaj na mnie” J. Lynn.

Ona – skrywająca tajemnicę, przez którą nie potrafi normalnie funkcjonować. Wyobcowana, nieśmiała, stawiająca dopiero pierwsze kroki w kontaktach międzyludzkich. Pamiętająca, jak było to kiedyś i próbująca teraz żyć na nowo. Stopniowo dając się poznać nie tylko innym studentom, ale przede wszystkim – czytelnikowi. Możemy narzekać na jej zachowania, płakać nad nią, ale nie można jej po prostu nie polubić.

I jest i On – przystojniak, studencki playboy, skrywający swoje tajemnice. I jak to bywa w takich książkach, wybrał sobie nasza bohaterkę na… I tu zaczyna się dopiero ciekawie. Bohaterowie nie do końca wiedzą, czego chcą. A nawet jeśli już to wiedzą, kroczą po omacku. Ich tajemnice zaczynają wychodzić na jaw. Czy sobie zaufają na tyle, by wyjawić wszelkie sekrety wiedząc, że to pozbawi ich wszelkich barier, ochronnych murów? Pytanie, czy są na to gotowi.

Podsumowując: Byłam zdziwiona, jak bardzo zostałam wciągnięta w ich świat. Po troszeczku przypomniałam sobie, jak to być na nowo studentem, choć nasze kampusy w niczym nie przypominają tych zachodnich. A przynajmniej moja uczelnia nie miała nic z tych uczelni książkowych, nawet tak cudownych studentów. Śmiałam się z bohaterami i płakałam nad ich losami. Podziwiałam, że po takiej traumie bohaterka stanęła sama na nogi – podziwiałam jej siłę charakteru, tą wytrwałość. Nie poddała się. Nie pozwoliła złamać. Czy książka jest godna polecenia? Z pewnością warta przeczytania. Niesie za sobą przesłanie, przestrogę. Czasem jedno wydarzenie zmienia w koszmar całe nasze życie. Przeszłość nigdy nie pozostaje w jedynie w tyle. Czasem lubi o sobie przypomnieć.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Zaczekaj na mnie

Autor: J. Lynn (Jennifer Armentrout)

Wydawca: Wydawnictwo Amber

Premiera: 2014-03-04

Ilość stron: 384

Cykl: Czekam na Ciebie

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 75/2015.