Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiuty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą debiuty. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2018

„Rozterki matki emigrantki” – Anka Nisztuk


Kolejna debiutantka na naszym rynku wydawniczym. Znana bardziej pod pseudonimem A.M. Sharp, publikująca swoje teksty na stronie Wattpad. I właśnie tam furorę zrobiła Masisia, czyli wydana właśnie powieść. A co w niej takiego wyjątkowego?

Marysia, szczęśliwa żona, rzuca bardzo dobrą pracę w Polsce i wyjeżdża z mężem do Anglii. Początkowe bariery językowe, szybko zostają rozwiązane, ale nic nie zapowiadało tego, co faktycznie ją czeka. Po paru latach staje się już ex żoną, a poza domem zostaje jej syn, Kostek, jej oczko w głowie. Ale niestety, jak to w życiu bywa, przecież nie może to być koniec problemów. Zmiana szefa w firmie przewraca jej życie do góry nogami. Daje się wciągnąć w dziwny układ z tajemniczym Sean’em, Willem i pewną starszą panią. Swoje trzy grosze dorzuci również przemiły sąsiad. I po raz pierwszy w życiu, Maria zatęskni za swoich wcześniejszym, nudnym życiem.

Podsumowując: Świetna powieść, wciągająca i wydawać by się mogło – taka prawdziwa. Nie ma tu upiększającej otoczki prawdziwego kobiecego płaczu, co mnie akurat bardzo rozbawiło. Która z nas płacze tak elegancko, jak w filmach, nawet nie rozmazując sobie makijażu? O nie, jestem jak Masisia – ryczę ze skrzywioną twarzą, z kapiącym nosem i śliną. Seks? Również przekazany tak, jak wygląda naprawdę – nie pełen gracji, jak w filmach. W życiu wygląda inaczej, zwłaszcza, gdy jest się taką niezdarą. Wszystko przekazane tak realnie, a przy tym w bardzo humorystyczny sposób. Płakałam, tym razem ze śmiechu. Wątki romantyczne także są przekazane, ale nie zasłaniają reszty. Powieść, jakich tak naprawdę brakowało mi na rynku – gdzie mamy mnóstwo albo dziwnych problemów, dramatów, albo grzesznie romanse, erotyki. Ta powieść jest prawdziwa i podana lekko, przyjemnie, ze smakiem. Ja się zakochałam. Dlatego gorąco polecam, jako lektura po ciężkim dniu, idealny prezent.

Ocena końcowa: 9/10.


Tytuł: Rozterki matki emigrantki


Autor: Anka Nisztuk


Wydawca: E-bookowo.pl


Ilość stron: 504


sobota, 14 października 2017

„Czasami kłamię” – Alice Feeney


Amber Reynolds – tajemnicza kobieta, pacjentka. Przede wszystkim przedstawiona jest jako kobieta, której mąż już ponoć nie kocha. W dodatku drugim faktem jest, iż leży w śpiączce. Dlaczego? Od początku wiemy, że zapadła w nią po wypadku samochodowym. I tu mało faktów – przynajmniej na wstępie. Jest unieruchomiona, ale z wciąż pracującym umysłem i to na najwyższych obrotach. Wie, kiedy ktoś przychodzi, kiedy przemawia nad jej łóżkiem i co dokładnie mówi. Analizuje każde słowo. Ale wie także, gdy zbliża się zagrożenie, któremu nie może się przeciwstawić. Niemal jest więźniem swojego ciała. Ale jest też trzeci fakt o Amber, o którym zawsze trzeba pamiętać – czasami kłamie. Dlatego nigdy nie wiadomo, co jest prawdą, a co jedynie kolejnym wymysłem wymęczonego umysłu. Co jest prawdą o wypadku? Co stało się z jej siostrą i co dzieje się z jej mężem?

Podsumowując: Jeśli spodziewasz się lekkiej historii – zapomnij. Nic tu nie jest takie, jakie by się wydawało. Ogromną niewiadomą są przedstawione fakty – czytelnik do końca nie wie, co jest prawdą, a co kolejnym kłamstwem Amber. W dodatku tajemniczy wypadek. Autorka daje nam ogromne pole do popisu dla naszej wyobraźni, przedstawiając historię Amber z trzech różnych okresów czasowych – sprzed wypadku, ze śpiączki oraz z dziejów spisanych w pamiętniku dawno temu. Wszystko opowiedziane oczami Amber. Zdecydowanie udany zabieg, dając nam wgląd, jaką jest kobietą, co nią kieruje. Ogromnym plusem jest także emocjonalność autorki powieści, której udało się przerzucić wszystkie swoje odczucia na tekst, na literki, na bohaterów. Widać to od samego początku. I tym mnie uwiodła – emocjonalnością, zaskoczeniem i niepewnością prawie do samego końca. Czy polecam? Owszem! Bardzo udany debiut autorki. I choć na początku był dla mnie intrygujący, z czasem stawał się coraz bardziej rozczarowujący – obronił się i stał się godnym polecenia na jesienne wieczory z dreszczykiem emocji.

Ocena końcowa: 7/10.

Okładka książki Czasami kłamię



Tytuł: Czasami kłamię

Autor: Alice Feeney

Wydawca: W.A.B.

Premiera: 2017-11-08

Ilość stron: 400




piątek, 2 czerwca 2017

„Ród” – Emil Strzeszewski

 

Debiuty. O nich pisałam już wiele. Uwielbiam i nienawidzę zarazem. Z jednej strony warto w nie inwestować, bo tak trudno przebić się nikomu nieznanemu autorowi, nie wspominając, że cześć (niestety spora część) wydawnictw każe sobie sporo płacić za wydanie powieści. Tym bardziej warto pomagać w przetrwaniu świeżych nazwisk. Z drugiej jednak strony jak często dostajemy w ręce debiutancką powieść i zastanawiamy się, co to w ogóle jest. Ni jak pasujące do opisu, reklam, rekomendacji podanych na okładce. Nie wspominając o stracie pieniędzy. Mimo wszystko – warto zainwestować w kogoś nieznanego.

A jak było z „Rodem”? Według opisu z okładki: „Książka, która zwala z nóg niczym apateja!”. Nie jeden sięgnął w tym momencie po słownik sprawdzając, co oznacza ta cała ‘apateja’. Udanego szukania. Tajemnicze Miasto, w naszej lub nie rzeczywistości. Żyjący tam ludzie, przebywający akurat w Mieście, to idealny przykład rozkładu społeczeństwa, braku moralności i zasad. Poznajemy ten świat, bar Babilon, pewien gang. Nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać od początku.

Podsumowując: Psychodeliczna książka. Okładka z pewnością nie zachęca do sięgnięcia po nią. Drugim rozczarowaniem była objętość, ale przecież po tym nie należy oceniać żadnej powieści. W środku znalazłam mrok, rozkład. Nie przywykłam do takiej lektury, stąd ciężko było mi przez nią przebrnąć. I z pewnością do niej już nie wrócę. Zbyt ciężka, zbyt mroczna, zbyt psychodeliczna. Podzielona na trzy części – opowieść Matki, Syna, Ojca. Niestety, mnie nie uwiodła, wręcz odstraszyła na dobre.

Ocena końcowa: 3/10.

 

Tytuł: Ród

Autor: Emil Strzeszewski

Wydawca: Genius Creations

Premiera: 2014-09-22

Ilość stron: 233

sobota, 13 maja 2017

„Kropla życia” - Oliwia Tybulewicz

 

Jakiś czas temu wspomniałam, że uwielbiam debiuty. Świeże powieści, nowi autorzy, inne spojrzenie na to, co do tej pory miałam w rękach. Takie przynajmniej zawsze mam marzenie – sięgam po coś świeżego, innego. Nie jeden raz żałowałam zakupu, a powieść wydawała się rozczarowaniem, dziwiły mnie także kontynuacje. Jedna myśl – kto to w ogóle czyta? Każdy jednak ma swój gust i o tym rozmawiać nie należy. A jak było z „Kroplą życia”? Z pewnością była to przygoda.

Luna, pub odwiedzany głównie przez istoty wyjęte ze świata baśni. I Wioletta, kelnerka, doskonale znająca się na zwyczajach danego gatunku, słabościach i tym, czego może się po nich spodziewać. Miejsce, o którym ludzie wiedzieć nie powinni, a może po prostu nie chcą wiedzieć. I nagle wydarza się COŚ. W ręce Wioli wpada eliksir należący do samej Hrabiny, ponoć pilnie strzeżony. Nie jeden chciałby mieć tę małą fiolkę. Kto by się nie skusił, by go wypróbować? I tak oto nasza kelnerka budzi się rano, nie pamiętając niczego z całej nocy. Ktoś ją gdzieś widział, coś ponoć mówiła, robiła, skądś miała koronę. Wioletta nie tylko musi przypomnieć sobie całą noc, ale unikać wampirów Hrabiny i innych, którzy chcą to, co posiada. Akcja się zagęszcza. Komu można ufać? Kim naprawdę jest Artur i jaki wpływ miał na całą sytuację?

Podsumowując: Ciekawa powieść fantasy, pełna akcji, magii i fantastycznych stworzeń. Wciągająca. Napisana prostym językiem. Brakowało mi tylko więcej opisów i charakterystyki danych gatunków – jak widziała ich autorka. Czy polecam? Owszem, intrygująca powieść, odświeżająca wręcz. Z pewnością ubawi nas podczas spędzania czasu w plenerze czy w podróży. Może kiedyś będzie mi dane do niej wrócić, choć w papierze, czego życzę autorce.

Ocena końcowa: 6/10.

 

 

Tytuł: Kropla życia

Autor: Oliwia Tybulewicz

Wydawca: E-Bookowo.pl

Premiera: 2017-01-27

Ilość stron: 294

poniedziałek, 1 maja 2017

„Czarodziejka” – Agnieszka Płoszaj

 

Wydawnictwo W.A.B. rozpieszcza ciekawymi bardzo pozycjami. I choć nie miałam w planach „Czarodziejki”, skusił mnie zarówno opis, jak i renoma wydawcy. Przecież nie dałby czytelnikowi czegoś niedobrego, prawda? W dodatku „Mroczna seria”, czyli kryminał w czystej postaci – dla osób nie lubujących się w tej dziedzinie, było ciężkawo z założenia. A jak się okazało? Jak zwykle….

Zacznę od okładki – choć rozumiem przesłanie, jakie miała ze sobą nieść, niestety jest tego wszystkiego za dużo i nieco męczy. W dodatku kadrowanie zbyt widoczne i prawie amatorskie. Ale to tylko taka drobna uwaga. Przecież bardziej chodzi o treść, prawda? A tu odkrywamy Łódź, jakiej być może nie znamy. Dwie przyjaciółki przypadkiem wplątane w same centrum śledztwa i zbrodni. A tego, co się tam dzieje, mało wcale nie jest – zabójstwo, samobójstwo, wypadek, tajemnicza paczka na przechowanie, fundacja dziecięca, równie tajemnicze rodzeństwo i spadek, a do tego jeszcze flirt. Za dużo? Z pewnością. Intrygujący jest sam początek, gdy przenosimy się do roku 1977 i porwania pewnej dziewczynki. Dalej akcja miała nabierać tylko tempa, jednak została po prostu przegadana. Julia i Mania, dwie przyjaciółki w samym środku niebezpieczeństwa, a do tego nieporadna policja, śledztwo.

Podsumowując: Dobrze się przy niej bawiłam. Nie powaliła mnie na kolana, ale bardzo przyjemnie spędziłam z nią czas. Jest, jak to nazywam, babskim kryminałem, czyli poza tajemnicą, śledztwem i zbrodniami mamy jakże ciepłe uczucia, flirty. Lekka, przyjemna, idealna na letnie wieczory z kieliszkiem wina w dłoni. Ale do „Mrocznej serii” jest jej bardzo daleko.

Ocena końcowa: 5/10.

 

Tytuł: Czarodziejka

Autor: Agnieszka Płoszaj

Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Premiera: 2017-03-01

Ilość stron: 480

Cykl: Mroczna Seria

 

 

poniedziałek, 11 lipca 2016

„Dotyk północy” – Adelina Tulińska

 

“… niektóre tajemnice nie powinny nigdy zostać odkryte.”

Zawsze uważałam, że ważnym jest dbać przede wszystkim o debiutantów. Wspierać ich pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Oni przecież dopiero wyrabiają sobie nazwisko, jakąś pozycję. W dodatku tak trudno przecież się przebić i w ogóle wydać swoją powieść. Dlatego tak chętnie kupuję debiutantów wierząc, że w ten sposób im właśnie pomagam. Niestety wielokrotnie była to marna inwestycja, strata pieniędzy. Jak było tym razem? Wszak reklamy, opisy samej autorki niesamowicie zachęcały.

Poznałam Laurę. Studentkę, która właśnie skończyła studia i... no właśnie, nie do końca miała plan, co ze sobą zrobić. I ten jeden, dziwny sen. Nagle po nim zaczyna być ogrom jeszcze dziwniejszych zbiegów okoliczności. Tajemniczy rozbitek cudem ocalony. Grupa studentów, których Laura widuje niesamowicie często, choć Łódź przecież jest na tyle duża. Zbyt dużo tych zbiegów okoliczności? To dopiero początek. Nagły wyjazd. Wszystko zaczyna się dziać tak bardzo szybko. Tajemniczy kierowca, ucieczki, porwania, trolle. Ale jeszcze bardziej wyspa z zamkiem, gdzie każdy dba o jej tajemnicę istnienia, a mimo to wiele osób o niej wie. Tajemnicza rasa, o której także sporo osób wie. Ktoś przestał być uważny i zostawia po sobie zbyt wiele śladów? Przygoda życia nie ma końca i staje się tą ostatnią – tą już na całe życie, a raczej powiedziałabym na resztę już jej życia.

Podsumowując: Intrygująca. Owiana tajemnicą. Wciągająca. Książkę polubiłam już za reklamę samej autorki oraz za wydanie – nareszcie biały papier, czcionka nie rozmazująca się pod palcami i ta boska okładka. Treść mnie wciągnęła, przez co zawaliłam noc. Ale było warto. Nieco przewidywalna, ale i tak do samego końca nie byłam pewna, czy winny zostanie ukarany. I czy tylko on był winien? Jest to koniec części pierwszej – i tu zaczynam się zastanawiać, czy autorka chce dalej pociągnąć losy Laury, czy może tom drugi będzie o innych bohaterach? Chyba wolałabym ten drugi wariant. Czy polecam? Owszem. Warto ją przeczytać. Dobrze się przy niej bawiłam. Co prawda miała wiele niedociągnięć, najważniejsze jednak, że emocje były i miło spędziłam z nią czas.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Dotyk północy

Autor: Adelina Tulińska

Wydawca: Wydawnictwo Biblioteka

Premira: 2016-05-28

Ilość stron: 288

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 47/2016

wtorek, 7 czerwca 2016

INAMOURADA–czyli Grażyna Białas

Spotkanie z twórczością Inamourada zapoczątkowałam już na stronie chomikuj. Było to jednak niemal liźnięcie tematu, a kobieta dopiero rozwijała swoje skrzydła pisarskie. Na szczęście założyła konto na stronie wattpad(https://www.wattpad.com/user/Inamourada), gdzie dzieli się swoją pasją, swoją fantazją i swym światem. Podziwiam sposób, w jaki patrzy na otaczającą nas rzeczywistość i przedstawiaja ją w kolejnych publikowanych powieściach. Tu nie znajdziesz harlequinowskich romansów, lekkiej i przyjemnej literatury. To mroczny zakątek duszy, kryjący się w każdym z nas. A Inamourada potrafi to przedstawić w sposób wciągający, niesamowity i emocjonujący. Ale przejdźmy do przyjemności książkowych.

Pierwszym sukcesem jest wydanie swojej debiutanckiej książki “VARDØGER” (https://www.e-bookowo.pl/proza/vardoger.html). Pierwszy tom mrocznego cyklu łączącego w sobie urban fantasy z dark fantasy – ludzie, magia, demony. Poznajemy główną bohaterkę – Saszę. Spokojną i ciężko pracującą dziewczynę, z jakże racjonalnym podejściem do życia. Wszystko się jednak zmienia w dniu, w którym jest świadkiem dziwnego wypadku. Widzi nie tylko sprawczynię wypadku, Łucję, jak i jej strażnika – demona zwanego Vardøgerem, poszukującego dla siebie nowego “domu”. Ich losy się splatają, co zmieni nie tylko nosiciela, jak i samego demona. Wkrótce życie Saszy wywraca się do góry nogami. Tajemniczy Wiktor, z dziwnego zgromadzenia, także obrał sobie ją na cel. Nic nie jest takie, na jakie z początku wygląda. Kto jest gorszy – demon, czy człowiek. I do czego można się posunąć, by wygrać? To powieść o poświęceniu, odkrywaniu siebie i walce dobra ze złem. Znajdziemy tu także miłość, tragedię, prawdziwą siłę przyjaźni. Niesamowicie emocjonująca. Wciągająca. Niekiedy zabawna. Innym razem wstrząsająca. Wyciśnie z nas wiele łez i nie pozwoli o sobie długo zapomnieć. To jedna z tych pozycji, obok których nie można przejść obojętnie. Zapada w pamięć i przede wszystkim – głęboko w serce. Gorąco polecam i liczę, że przyjdzie też nam się doczekać jej wersji papierowej. Na stronie wattpad autorki jest także dostępny tom drugi, mroczniejszy i jeszcze bardziej emocjonalny, który roztrzaska nasze wrażliwe serca. Var’a po prostu nie można nie pokochać.


“BABILON” jest jeszcze niewydany, ale mam nadzieję, że i tę powieść przyjdzie mi kiedyś czytać w papierze. Można ją odnaleźć na stronie wattpad :https://www.wattpad.com/story/56522352-babilon.Spotkajmy się w klubie, gdzie każdy spełni swoje fantazje, nawet te najbardziej wyuzdane i mroczne. Miejsce dla zmęczonych, niezrozumiałych przez społeczeństwo. Idealne, by się zapomnieć. Ale też niebezpiecznie uzależniające – kto raz tam trafi, będzie wracał wielokrotnie. I właśnie w tym miejscu poznajemy naszych głównych bohaterów. Sara, uciekająca przed znęcającym się nad nią mężem, wraz ze swoją pięcioletnią córeczką. Przerażona miejscem, ludźmi, zrobi wszystko, by przeżyć z daleka od slubnego. Jest i Dawid – osobliwy tancerz nie potrafiący przejść obok niej obojętnie. Ale udzielenie pomocy, dobry uczynek, zawsze pozostaje ukarany. To zmienia ich życia na zawsze. Ich tropem bowiem podąża niebezpieczny i uzbrojony szaleniec, który postawi całą policję na nogi i zniszczy każdego, kto stanie mu na drodze. Na jaw zaczynają wychodzić tajemnice z przeszłości. Dziwne powiązania i kiełkujące uczucia tam, gdzie być ich nie powinno. Czy zagubione i złamane dusze odnajdą do siebie drogę w ciemności? Gorąco polecam. Choć nie znajdziemy tu elementu fantasy, wciąż jest to mroczna, klimatyczna powieść, która na długo zapada w pamieć i serca. Styl autorki jest prosty, lekki i przyjemny w odbiorze, a sceny obrazowo opisane wpływają na nasze fantazje, wyobrażenia.

I choć Inamourada ma jeszcze wiele godnych polecania powieści, skupiłam sie na dwóch powieściach, które skradły mi serce. Zapraszam gorąco do odwiedzenia strony autorki, gdzie każdy miłośnik dobrego pióra znajdzie coś dla siebie. Wspierajmy nasze rodzime talenty, odkrywajmy i cieszmy się przyjemnością spędzania z nimi czasu.

środa, 30 marca 2016

Wattpad - skarbnica talentów


Wielokrotnie już wspominałam o stronie www.wattpad.com, na której to odszukuję "perełki" i zaczytuję się w nich z prawdziwą przyjemnością. Przy wielu powieściach tam publikowanych, zastanawiałam się, dlaczego jeszcze nie są wydane. To także dowód na to, ile mamy nieodkrytych talentów, takich surowych, wciąż nieoszlifowanych diamencików. Na szczęście są też osoby, które postawiły swoje pierwsze kroki w świecie wydawniczym, zadebiutowały ze swoimi dziełami. Poniżej przedstawiam te, po które sięgać naprawdę warto. Opisy prosto ze strony wydawcy :) 


"Vardoger"Sasza jest spokojną, ciężko pracującą i racjonalnie myślącą dziewczyną. Nie wierzy w duchy ani inne nadprzyrodzone zjawiska. Po tragicznej śmierci rodziców i młodszego brata trafia pod skrzydła przyjaciół swojego ojca, którzy zapewniają jej zatrudnienie w rodzinnym interesie. Pewnego dnia autokar, którym wraca z wycieczki, trafia na blokadę powstałą w wyniku strasznego wypadku samochodowego. Jest on dziełem Łucji – opętanej dziewczyny, o czym Sasza początkowo nie ma pojęcia. Nie jest również świadoma faktu, że owa dziewczyna, próbując popełnić samobójstwo, tym samym zerwała więź ze swoim strażnikiem, demonem zwanym vardøgerem, który właśnie poszukuje nowego „domu”. Znajduje Saszę i ratuje jej życie, najpierw pokazując jej śmierć. Po powrocie Sasza spotyka w lokalu, w którym pracuje, grupę ludzi z tajemniczego zgromadzenia. Ich liderem jest Wiktor, który od razu zaczyna interesować się Saszą. Na jego drodze staje mu jednak Var, cyniczny i trudny do zniesienia demon, który wprowadza się do wciąż niczego nieświadomej Saszy i powoli zatraca swoją pierwotną naturę. Początkowo w jej spokojne dotąd życie wnosi tylko chaos i wynika z tego wiele nieporozumień, czasem nawet zabawnych, lecz wkrótce odkrywa przed nią świat, o którym nie miała pojęcia: niebezpieczny, okrutny i pełen tajemnic. Dziewczyna nie wie, że to poznanie będzie miało swoją cenę, którą przyjdzie jej zapłacić. Coraz bardziej pociągają ją mrok i zaświaty, a także sam demon. Oboje łączą swoje siły w walce ze złem i Wiktorem, który jednak okazuje się nie do końca jednoznaczną postacią. Jest to opowieść o poświęceniu, walce z demonami i odkrywaniu siebie. Przedstawia również obraz pierwszej miłości, która nie miała okazji rozkwitnąć i nieoczekiwanie przyniosła tylko cierpienie.

Książkę (ebook) można kupić pod adresem https://www.e-bookowo.pl/proza/vardoger.html
Autorkę można także spotkać pod adresem: https://www.wattpad.com/user/Inamourada


"Słony wiatr"Marike mieszka w pobliżu małej, rybackiej wioski, odrzucona przez miejscową społeczność, podobnie jak kiedyś jej matka. Od dziecka czuje się związana z morzem i często samotnie wędruje po dzikich plażach. Pewnego dnia, na jednej z nich, znajduje rannego rozbitka. Zabiera go do domu i opatruje rany. To zdarzenie zmieni jej dotychczasowe życie i zdeterminuje przyszłość. Kim jest Marike? Kim jest człowiek znaleziony na brzegu morza? Sięgnij po „Słony wiatr”, poznasz odpowiedzi…

Książkę w formie ebooka można kupić pod adresem: https://www.e-bookowo.pl/proza/slony-wiatr.html

Autorkę natomiast spotkamy jeszcze: https://www.wattpad.com/user/Kami-Kate





Dziś gorąco polecam pozycje obu Pań, bo naprawdę warto. Książki przenoszą nas do zupełnie innego świata, gdzie wszystko jest możliwe. Obie wciągają i pochłaniają nas bez reszty. To są właśnie moje diamenty, które zawsze będę polecać, bo warto. Osobne recenzje każdej z książek już wkrótce.

A w kolejnych postach parę nowości, przedpremierowych pozycji i kolejne odkrycia z wattpada.