Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lutego 2019

„Twarzą w twarz” – Agata Suchocka


„Sekret to odmiana kłamstwa. Nie trzyma się ich przed ukochanymi.”

To moje drugie spotkanie z piórem A. Suchockiej i trzeba przyznać, że po raz kolejny podeszłam do książki z lekkim dystansem, obawą tego, co może mnie spotkać. I choć ciężko przeżyłam zakończenie poprzedniego Aktu, tym razem bałam się tego, co może spotkać dalej Lothara.

Mintze wyrusza do Ameryki w nadziei na znalezienie odpowiedzi na tak dużo dręczących go pytań i wątpliwości. I tak oto Lothar trafia do Nowego Orleanu. Niespodziewane spotkanie tajemniczego jazzmana, Thomasa Greenbourgha sprawia, że życie staje się jedną wielką rozgrywką. Kim jest ów młodzieniec? I czy to właśnie on jest odpowiedzią na wszystkie pytania nękające skrzypka?

Podsumowując: Historia ta mnie bardzo zaskoczyła. Pozytywnie trzeba dodać. Spodziewałam się dużo żalu, wściekłości i być może zemsty. Na kim? Tego nie wiedziałam. A spotkało mnie zupełnie coś innego. Pozytywnie zaskakującego. I nie ma co liczyć na jeszcze więcej wampiryzmu. Drugi akt jest jeszcze bardziej emocjonalny od pierwszego. Poznałam Lothara bliżej i nie tylko go jeszcze bardziej polubiłam, ale również wiele rzeczy zrozumiałam. Seria „Daję Ci wieczność” jest niemal cofnięciem się do tego, co niegdyś tak uwielbiałam w literaturze. Kojarzy mi się z piórem Anne Rice, gdy to dla niej wampiry były najważniejsze. Świetna seria. Pełna emocji i tajemnic. Kokieteryjna, uwodzicielska, zaskakująca i bardzo wciągająca. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 8/10.


Tytuł: Twarzą w twarz

Autor: Agata Suchocka

Wydawca: Wydawnictwo Initium

Premiera: 2019-02-14

Ilość stron: 256

Cykl: Daję Ci wieczność

Tom: 2





sobota, 10 lutego 2018

“Woła mnie ciemność” - fragment

Agata Suchocka

Woła mnie ciemność

Daję ci wieczność – Akt 1

IV


– Lord wkrótce do nas dołączy.

Lothar powoli odkrajał kęsy, jadł niespiesznie i elegancko. Z trudem powstrzymywałem wilczy apetyt, w duchu śmiejąc się z siebie. Byłem przecież wykształconym człowiekiem, a dwa dni postu zrobiły ze mnie prostaka.

Lord Edgar Francis Huntington.

Wyobraziłem sobie starego zarozumialca, któremu wydaje się, że może dysponować ludźmi, że może ich kupować i sprzedawać jak przedmioty. Lothar stał się w moich oczach jedną z zabawek, które umilały tamtemu chwile starości, ja natomiast miałem zostać kolejną. Skąd we mnie tyle cynizmu, podejrzliwości i nieufności? Nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo, gdyż przez cały czas myślałem głównie o nazwisku Huntington, o tym, że gdzieś już je słyszałem – nie, widziałem zapisane… Ale gdzie?

– Bardzo pan zamyślony. – Lothar uniósł do ust kolejny malutki kęs. – Chyba nie denerwuje się pan aż tak?

Milczałem. Owszem, denerwowałem się, choć nie wiedziałem dlaczego. Irracjonalny lęk przed spotkaniem z mecenasem sprawiał, że ciężkie, srebrne sztućce ślizgały się w moich spotniałych dłoniach. Kamerdyner Lothara obserwował nas z ukrycia, co raz pojawiając się jak widmo i ukradkiem dolewając wina do kieliszka gospodarza.

Rozglądałem się po jadalni, urządzonej wystawnie i dostatnio: otaczały nas meble z egzotycznego drewna, zastawa o złoconych rantach, najlepsze kryształy – dyskretne przejawy bogactwa, z którym nie chciano się afiszować. Na ścianie wisiały oleje przedstawiające ruiny i krajobrazy skąpane w świetle księżyca, każdy szczegół oddany wyraźnie jak na dagerotypie. Była w nich jakaś melancholia, która nie sprzyjała apetytowi; nie pasowały do jadalni, a jednak wyeksponowano je właśnie tutaj, jakby specjalnie miały przypominać o tym, że życie nie polega jedynie na doczesnych przyjemnościach.


sobota, 3 lutego 2018

„Woła mnie ciemność” – Agata Suchocka


„Nikt nie ma prawa cię oceniać, dopóki postępujesz zgodnie ze swoim sumieniem.”

Dość długo zabierałam się do spisania swoich emocji z tej powieści. Ostrzeżenia na okładce są adekwatne, choć nie jest to typowy erotyk. Żadne połączenie Greya z Draculą. Musiałam jednak się uspokoić, przetrawić i wyciszyć, by móc cokolwiek o niej napisać.

Poznajemy Armagnac Jardineux, młodzieńca, którego życie było zaplanowane, a on sam niewiele miał do powiedzenia. Wojna zmieniła jednak wszystko. Nagle Armagnac znalazł się w Europie, a dokładnie w Londynie, bez pieniędzy, bez nadziei i grając po barach. I nagle na jego drodze pojawił się mężczyzna, Lothar, proponując mu współpracę, gdyż jako skrzypek potrzebował do duetu pianisty. Czy nie jest to jednak układ z diabłem? Armagnac wkrótce poznaje uroki Londynu, bogactwo, sława, miłostki. A wszystko tak naprawdę zawdzięcza tajemniczemu lordowi Huntingtonowi. Kim jest ta postać i dlaczego tak bardzo wydaje się powiązana z rodziną Jardineux, a zwłaszcza z babką Armagnaca? Jak daleko można się posunąć, by spełnić kolejne marzenia?

Podsumowując: Książka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się więcej akcji, więcej wampirów. Znalazłam natomiast mnóstwo emocji. Wciągnęła mnie, choć tematyka zniechęcała. Nie spodziewałam się i nie miałam ochoty na takie miłosne przygody. Bardzo dobrze napisana. Utrzymująca wspaniały klimat. Wszystko podane nam ze smakiem. Zatem nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się rozkoszować.

Ocena końcowa: 6/10.


Tytuł: Woła mnie ciemność

Autor: Agata Suchocka

Wydawca: Wydawnictwo Initium

Premiera: 2018-02-14

Ilość stron: 384

Cykl: Daję Ci wieczność

Tom: 1



“Nie pozwól sobie na myślenie, że cokolwiek, co sprawia ci przyjemność, jest grzeszne.”

sobota, 13 maja 2017

„Kropla życia” - Oliwia Tybulewicz

 

Jakiś czas temu wspomniałam, że uwielbiam debiuty. Świeże powieści, nowi autorzy, inne spojrzenie na to, co do tej pory miałam w rękach. Takie przynajmniej zawsze mam marzenie – sięgam po coś świeżego, innego. Nie jeden raz żałowałam zakupu, a powieść wydawała się rozczarowaniem, dziwiły mnie także kontynuacje. Jedna myśl – kto to w ogóle czyta? Każdy jednak ma swój gust i o tym rozmawiać nie należy. A jak było z „Kroplą życia”? Z pewnością była to przygoda.

Luna, pub odwiedzany głównie przez istoty wyjęte ze świata baśni. I Wioletta, kelnerka, doskonale znająca się na zwyczajach danego gatunku, słabościach i tym, czego może się po nich spodziewać. Miejsce, o którym ludzie wiedzieć nie powinni, a może po prostu nie chcą wiedzieć. I nagle wydarza się COŚ. W ręce Wioli wpada eliksir należący do samej Hrabiny, ponoć pilnie strzeżony. Nie jeden chciałby mieć tę małą fiolkę. Kto by się nie skusił, by go wypróbować? I tak oto nasza kelnerka budzi się rano, nie pamiętając niczego z całej nocy. Ktoś ją gdzieś widział, coś ponoć mówiła, robiła, skądś miała koronę. Wioletta nie tylko musi przypomnieć sobie całą noc, ale unikać wampirów Hrabiny i innych, którzy chcą to, co posiada. Akcja się zagęszcza. Komu można ufać? Kim naprawdę jest Artur i jaki wpływ miał na całą sytuację?

Podsumowując: Ciekawa powieść fantasy, pełna akcji, magii i fantastycznych stworzeń. Wciągająca. Napisana prostym językiem. Brakowało mi tylko więcej opisów i charakterystyki danych gatunków – jak widziała ich autorka. Czy polecam? Owszem, intrygująca powieść, odświeżająca wręcz. Z pewnością ubawi nas podczas spędzania czasu w plenerze czy w podróży. Może kiedyś będzie mi dane do niej wrócić, choć w papierze, czego życzę autorce.

Ocena końcowa: 6/10.

 

 

Tytuł: Kropla życia

Autor: Oliwia Tybulewicz

Wydawca: E-Bookowo.pl

Premiera: 2017-01-27

Ilość stron: 294

sobota, 15 kwietnia 2017

„Za garść amuletów” – Kim Harrison

 

Zapadlisko wróciło! Tyle lat wyczekiwania na kolejny tom i nareszcie jest. Brawo, Wydawnictwo MAG, że nareszcie wysłuchaliście próśb czytelników i daliście nam to, na co tak długo czekaliśmy. Okładka – nadal w tej samej tematyce i stylu. Objętościowo – rozpusta. Ale najważniejsze jest jednak to, co zastałam w środku.

Czwarte spotkanie w Zapadlisku jest znacznie lepsze od poprzedniego. Rachel Morgan znów w centrum niebezpieczeństw. Demony i zastępy złych mocy , grasujące po Cincinnati, chcą dopaść czarownicę. Ale nie tylko dopaść, o nie – chcą także zawładnąć jej ciałem i duszą. Rachel jednak nie da im się tak łatwo. Na dodatek wraca Nick i wpędza ją w coraz to większe kłopoty. Takie to są spotkania z byłymi. Ale gdyby chodziło tylko o samą czarownicę… a tu całe miasto grozi rychła zagłada. Nadciąga krwiożercza bestia, okrutny demon i jego poplecznicy, siejący zamęt i zniszczenie. Czy Morgan to przetrwa? Tym razem postawione przed nią zadanie może okazać się tym ostatnim.

Podsumowując: Knowania i intrygi. Magia. Demony. Będzie sporo akcji, zawirowań, zaskoczenia dla czytelnika. Wciągająca, niesamowita. Jak dla mnie – idealna Urban fantasy. Takiej lektury mi właśnie brakowało. Zaskakująca. A i uda nam się poznać główną bohaterkę od zupełnie innej strony. Chylę czoła przed Kim Harrison za jej bujną wyobraźnię, stworzony świat i bohaterów, lekki język i za całe to Zapadlisko. A i humoru znajdzie się tu troszeczkę, który rozbawi do łez. Znajdziemy tu także wiele scen, przy których łezki wzruszenia płynęły nieprzerwanie po moich policzkach. Dlatego tym bardziej polecam powieść, całą serię. Każda książka, która doprowadza czytelnika do takiego stanu, jest warta przeczytania. Dziękuję Wydawnictwu MAG za podarowanie nam czwartego tomu i błagam – nie każcie czekać kolejnych lat na kontynuację.

Ocena końcowa: 9/10.

 

Tytuł: Za garść amuletów

Autor: Kim Harrison

Wydawca: Wydawnictwo MAG

Premiera: 2017-02-17

Ilość stron: 640

Cykl: Zapadlisko

Tom: 4

sobota, 8 kwietnia 2017

„Shadow” - Sylvain Reynard

 

„Czasem zapomnienie jest błogosławieństwem”

Wyczekiwana przeze mnie powieść nareszcie trafiła w moje spragnione dłonie. Byłam ciekawa, jak dalej pociągną się losy Raven. Nie wspominając już o boskiej Florencji, tajemnicach, zbrodniach i wampirach – rzecz jasna. Pierwszy tom mnie zaintrygował, zatem wyczekiwałam na drugi, tak jak będę wyczekiwać na trzeci. Czym mnie uwiodła? Przede wszystkim opowiedzianą historią nieco inaczej, niż do tego przywykłam. Czy drugi tom okazał się zatem lepszy od poprzedniego?

Raven i William, czy może być coś lepszego? Nie tylko ich kwitnące uczucie, sceny erotyczne delikatnie przekazane, ale przede wszystkim – przeszłość, którą należy odkryć. Z pewnością w odkryciu tajemnic przeszłości przychodzi Kuria i zdrajcy księcia. A ich jest nie mało. Dowiadujemy się, wraz z Raven, coraz więcej o samej Kurii, odkrywamy zdrajców i ich motywy. Inspektor jednak jest postacią marginalną i nie do końca rozumiem, dlaczego tyle poświęcono mu uwagi w opisie okładkowym.

Podsumowując: Książka pełna namiętności, pasji, tajemnic i zdrad, a wszystko bardzo dobrze i ze smakiem podane. Zdecydowanie na plus sama akcja książki, w której wiele się dzieje, a i spotkanie z Gabrielem i jego rodziną z poprzedniej serii Autora sprawia, że uśmiech sam ciśnie się na usta. Bardzo dobry zabieg, by choć na chwilę połączyć obie trylogie. Niesamowicie emocjonalna i głęboka powieść. Daje wiele do myślenia i działa na wyobraźnię. Autor utrzymał napięcie i ogromny plus za brak wulgaryzmów. Jak wspomniałam - Sylvaina Reynarda powieści są inne, niż te, do których przywykłam. Mają przesłanie, dają do myślenia, nie podają mi niczego na tacy, a jedynie wymagają ode mnie skupienia, wyobraźni. I za to uwielbiam jego powieści. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Shadow

Autor: Sylvain Reynard

Wydawca: Wydawnictwo Akurat

Premiera: 2016-11-16

Ilość stron: 400

Seria: The Florentine

Tom: 2

 

 

“Piekło jest wtedy, gdy znasz swoje przeznaczenie i wiesz, że nie ma nic, zupełnie nic, co mogłabyś zrobić, żeby je zmienić.”

piątek, 29 kwietnia 2016

“Pacte de sang”–Cassandra O’Donnell

 

Po całkiem przyjemnie spędzonym czasie z tomem pierwszym, potocznie nazwanym “Ścigana”, natychmiast rozpoczęłam swoją przygodę z tomem drugim, potocznie nazwanym “Pakt krwi”. Czy bawiłam się przy nim równie dobrze, jak przy pierwszej części? Owszem! Mogę śmiało powiedzieć, że nawet lepiej.

Rebecca Kean ma wiele tajemnic. Stała się sądem i katem Rady swojego miasta. Nie to planowała, wszak z założenia miała się nie wychylać i żyć bezpiecznie gdzieś z boku wszystkiego i wszystkich. Niestety, nie jest to możliwe przy jej temperamencie i szczęściu do kłopotów. A i sytuacja staje się skomplikowana, gdy powraca koszmar z przeszłości – ex kochanek i ojciec jej córki. Byłoby to może i dobre, gdyby nie fakt, że ów mężczyzna jest wampirem, a przy okazji nie wiedział nic o dziecku i żył w przekonaniu, że jego ukochana została zabita przez swój klan. Na domiar wszystkiego jest także szalejący z zazdrości Raphael, swoje parę groszy dorzuca także Bruce i cała wataha wilków. Jeśli dorzucimy do tego wszystkiego strzelających snajperów i parę demonicznych morderców – mamy dokładny obraz intensywnego życia Rebecci.

Podsumowując: Drugi tom staje sie bardziej wciągający, nie pozwalający odpocząć czytelnikowi. Intensywność zdarzeń czasem nawet zaczyna męczyć. Za dużo tego spada w jednym czasie. Nagle okazuje się, że to, co inni mogliby przeżyć w tydzień, Rebecca doświadcza w ciągu jednego dnia. Zbyt wiele. Mimo wszystko akcja się zagęszcza. Pewne tajemnice wychodzą na jaw. Inne stają się jeszcze bardziej intrygujące. Wciąż nie wiemy, kim naprawdę jest Raphael. Nie wiadomo do końca nawet kim jest sama Rebecca. Czytelnik pozostaje z wieloma domysłami i ogromną chęcią sięgnięcia po kolejny tom. Intensywność tomu sprawia jednak, że pragnie się na chwilę odsapnąć. Czy polecam? Owszem. Bardzo. Miło jest bowiem wrócić do prawdziwej, dobrej fantastyki wampiryczno-zmienno-demoniczno-magicznej, bez udziwnień (w postaci błyszczących wampirów w świetle słonecznym).

Ocena końcowa: 7,5/10.

 

Tytuł: Pacte de Sang

Autor: Cassandra O’Donnell

Wydawca: J'ai Lu

Premiera: 2013-12-03

Ilość stron: 574

Cykl: Rebecca Kean

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 31/2016.

środa, 27 kwietnia 2016

“Traquée”–Cassandra O’Donnell

 

“Kiedy gdzieś panuje chaos, możesz być pewna, że Francuzi maczali w tym palce…”

Ostatnimi czasy nastał okres powrotu do starych, dobrych książek – pierwszych tomów serii, które potem porzuciłam (i do dziś nie wiem dlaczego to zrobiłam…). Tym razem sięgnęłam po literaturę francuską i to taką mroczną, wampiryczną, zmiennokształtną, magiczną i całą błogo z gatunktu urban fantasy i paranormal romance. Jak miło jest wrócić do wampirów bez udziwnień, zmiennych z zasadami i czystej magii. Takich książek już nie ma na naszym rynku wydawniczym. Teraz przecież mamy wampiry świecące w słońcu i takie mdłe, prawda? Dlatego dobrze odkryć na nowo stare serie, by zobaczyć, jak wiele teraz się traci.

Rebecca Keane, tajemnicza bohaterka i narrator, opowiada nam – czytelnikom – pewną intrygującą historię. Wiemy, że ucieka, ukrywa się, ale do końca nie wiemy przed czym dokładnie. Co prawda uchyla nam odrobinę kurtynę tajemnic swego życia, jednak nadal wiele pozostaje w sferze domysłów. A ich pojawia się sporo. Kobieta, która miała się ukrywać i uchodzić za człowieka, nagle przez jeden błąd, jedno zapomnienie, daje odkryć się nadprzyrodzonej części miasta. To pociąga, oczywiście, za sobą wiele konsekwencji, na które nie tylko ona jest narażona, ale także jej dziesięcioletnia córka, nie do końca rozumiejąca, co się naprawdę dzieje. Sama bohaterka także nie do końca zdaje sobie sprawę, kim naprawdę jest i co potrafi zdziałać. Może też dlatego popełnia drobne błędy, przez które uganiają się za nią wampir, demon i zmiennokształtni. A im dalej przyjdzie jej rozwiązać sprawę pewnych zbrodni i szalonego naukowca, tym bardziej relacje z nadprzyrodzonymi mieszkańcami stają się skomplikowane i zażyłe.

Podsumowując: Intrygujący i niesamowicie wciagający świat nadprzyrodzonych postaci, osadzony w naszym, współczesnym świecie. Mamy magię, mamy kły, ale także mamy broń. I choć bohaterowie czasem denerwowali, w pewnym momentach stawali się jak gdyby bez kręgosłupa, mdli i zupełnie nie pasujący do swych roli, nadal czytało się z zapartym tchem. A jest co polecać, skoro pierwszym razem sięgnęłam po tę powieść w roku 2012 i zachwyciła mnie. Wówczas dałam jej 8 gwiazdek na 10 możliwych. Teraz mamy rok 2016 i nadal jestem pod wrażeniem, choć widzę tym razem wiele niedociągnięć. Temat powieści świetny. Wykonanie troszeczkę gorzej. Co nie zmienia faktu, że gorąco polecam wszystkim prawdziwym fanom urban fantasy i paranormal romance, którzy mają ochotę wrócić do dobrej fantastyki pozbawionej udziwnień.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Traquée

Autor: Cassandra O’Donnell

Wydawca: J'Ai Lu

Premiera: 2011-03-01

Ilość stron: 480

Cykl: Rebecca Kean

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 30/2016.

wtorek, 19 kwietnia 2016

“Aden” – D. B. Reynolds

Ona, dziennikarka na tropie. I On – walczący o przywódco w mieście. Oboje spotkają się w interesach i oboje wplątany w sieć zbrodni pomiędzy ludźmi a wampirami. Tak oto w ogromnym skrócie mogłam opisać ten tom serii o Wampirach w Ameryce. Ale z pewnością ów opis nie jest w stanie oddać całego wachlarza emocji, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Swoją drogą nawet nie wiem, kto jest tu gorszym gatunkiem, bowiem w każdym można przecież znaleźć zarówno dużo dobra, jak i ogrom zła.

Powieść zaczyna się od pewnego zdarzenia, które tak naprawdę pozwala nam, czytelnikom, zrozumieć, dlaczego główna bohaterka zachowuje się właśnie tak, a nie inaczej. Dlaczego jest ważne dla niej rozwiązanie ostateczne historii i zakończenie terroru kobiet, jaki wprowadził poprzedni Pan Miasta. Ale Sid ma pecha – poza handlem żywym towarem, zamieszanie jest też w wampirzym świecie, w który się wplątuje. Ktoś, kto ma udzielić jej pomocy, komplikuje wszystko jeszcze bardziej, narażając Sideonie na coraz to większe trudności, niebezpieczeństwa.

Podsumowując: Książka z pewnością intrygująca i mająca potencjał. Dobrze czasem wrócić do starego, dobrego tematu wampiryzmu i przekonać się, dlaczego niegdyś się je uwielbiało. Emocjonalna i trzymająca w napięciu. Z pewnością jedna z tych historii, które umilą nam zimny, deszczowy dzień czy wieczór. Polecam

Ocena końcowa: 5,5/10.

 

 Tytuł: Aden

Autor: D.B.Reynolds

Wydawca: ImaJinn Books

Premiera: 2013-11-26

Ilość stron: 260

Cykl: Vampires in America

Tom: 7

 

Wyzwanie czytelnicze: 26/2016.

wtorek, 29 marca 2016

"Raven" - Sylvain Reynard

"Piękno przemija. Zjawia się jak wiatr... i znika."

Po Trylogii Gabriela, postanowiłam sprawdzić, jak autorce pójdzie w gatunku fantasy, zwłaszcza że zapowiadała się nie lada gratka. Powrót do wampirów, Florencji. Miałam ochotę znów zatopić się w świecie, gdzie wampiry nie są jakimś "udziwnieniem", nie błyszczą w słoneczku, ale też nie są potworami z horrorów. Wszak dawno już nie było na rynku dobrej, wampirycznej historii.

"Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno..."

Raven, niepełnosprawna, wycofana kobieta, pozbawiona wiary we własne siły, ale oddająca w pełni swoją odwagę w obronie niewinnych. Od samego początku spodobała mi się choćby dlatego, że nie była typową szarą myszką o wyglądzie super modelki. Przeciętna kobieta, jaką mijamy każdego dnia. A mimo to wyjątkowa, o wielkim sercu i niosąca miłosierdzie. I tym uwiodła Księcia Florencji. Uratowana, próbuje na nowo powrócić do swojego dawnego życia, choć ono zostaje wywrócone do góry nogami.  To nie tak, że wkracza do nadprzyrodzonego świata - ona dosłownie w niego wpada. Zostaje pochłonięta przez nieznane i niezrozumiałe zasady, prawa. Ale wciąż nie traci swojej wiary we własne wartości, w miłosierdzie, wiary w dobro w każdym z nas. Spotyka się to jednak z ogromnym murem zasad wampirów, ich instynktów i praw. Czy tak różne zasady i światy potrafią jednak współgrać ze sobą? Czy to Raven serce stanie się skamieniałe na zbrodnie ludzkości, czy może roztopi serce Księcia?

"Satysfakcja zawsze bywa słodsza, kiedy się ją odwleka."

Podsumowując - Wciągająca i niesamowita. Trzyma w napięciu, chociaż nie brak w niej długich opisów, tak charakterystycznych dla pióra autorki. Spotykamy także ponownie Emersonów, znanych nam z Trylogii Gabriela. Miło było zobaczyć profesora wśród wampirów. I gdy już sądziłam, że wszystko jest jasne, któryś z bohaterów sprawiał, że przestawałam wierzyć w jasność obrazu mi przedstawionego. Tu nic nie jest takie, na jakie może wyglądać. Pożądanie i ogromna namiętność miesza się z chęcią zemsty, chęcią władzy i samouwielbienia. Gdzieś jednak znalazło się także miejsce na szczerość, serdeczność, miłość. Kłopoty Księcia nie zostają rozwiązane, zatem pozostaje mi z niecierpliwością czekać na kolejny tom. Czy warto w ogóle sięgać po "Raven"? Z pewnością. Nie wiem jeszcze, czy to powieść, do której będę często wracać, ale warto było zagłębić się w ten świat. To takie odświeżające wrócić do wampirycznych przygód, do świata przedstawionego przez S.Reynard. 

Ocena końcowa: 6,5/10.


Tytuł: Raven

Autor: Sylvain Reynard

Wydawca: Wydawnictwo Akurat

Premiera: 2016-03-16

Ilość stron: 510

Cykl: Raven

Tom: 1


Wyzwanie czytelnicze: 20/2016.

"Szczupłe ciało świadczy o złym stanie zdrowia i słabości"