środa, 10 sierpnia 2016

Z A P O W I E D Ź–czyli na co warto czekać do października

 

Trochę czasu upłynęło, ale już wracam i to z gorącą zapowiedzią. Czas urlopu od książek się skończył, dystansu nabrałam do wszystkiego i teraz mogę na nowo odkrywać wyobraźnię pisarzy, odkrywać nowych bohaterów, miejsca, odczuwać te wszystkie emocje, a potem postarać się przelać to wszystko na słowa i podzielić się z Wami.

Ale najważniejsze. Czeka nas w październiku cudowna pozycja. Obszerna. Grzeszna. Wciągająca i niesamowita. Emocjonalna. To powieść, obok której nie można przejść obojętnie. Pierwszy tom mnie pochłonął. I wiem, że drugi mnie zniewoli. Zatem nie pozostaje nic innego, jak grzecznie czekać. A recenzja już wkrótce ♥

13903186_632101870297960_7375904196190989644_n

poniedziałek, 11 lipca 2016

„Dotyk północy” – Adelina Tulińska

 

“… niektóre tajemnice nie powinny nigdy zostać odkryte.”

Zawsze uważałam, że ważnym jest dbać przede wszystkim o debiutantów. Wspierać ich pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Oni przecież dopiero wyrabiają sobie nazwisko, jakąś pozycję. W dodatku tak trudno przecież się przebić i w ogóle wydać swoją powieść. Dlatego tak chętnie kupuję debiutantów wierząc, że w ten sposób im właśnie pomagam. Niestety wielokrotnie była to marna inwestycja, strata pieniędzy. Jak było tym razem? Wszak reklamy, opisy samej autorki niesamowicie zachęcały.

Poznałam Laurę. Studentkę, która właśnie skończyła studia i... no właśnie, nie do końca miała plan, co ze sobą zrobić. I ten jeden, dziwny sen. Nagle po nim zaczyna być ogrom jeszcze dziwniejszych zbiegów okoliczności. Tajemniczy rozbitek cudem ocalony. Grupa studentów, których Laura widuje niesamowicie często, choć Łódź przecież jest na tyle duża. Zbyt dużo tych zbiegów okoliczności? To dopiero początek. Nagły wyjazd. Wszystko zaczyna się dziać tak bardzo szybko. Tajemniczy kierowca, ucieczki, porwania, trolle. Ale jeszcze bardziej wyspa z zamkiem, gdzie każdy dba o jej tajemnicę istnienia, a mimo to wiele osób o niej wie. Tajemnicza rasa, o której także sporo osób wie. Ktoś przestał być uważny i zostawia po sobie zbyt wiele śladów? Przygoda życia nie ma końca i staje się tą ostatnią – tą już na całe życie, a raczej powiedziałabym na resztę już jej życia.

Podsumowując: Intrygująca. Owiana tajemnicą. Wciągająca. Książkę polubiłam już za reklamę samej autorki oraz za wydanie – nareszcie biały papier, czcionka nie rozmazująca się pod palcami i ta boska okładka. Treść mnie wciągnęła, przez co zawaliłam noc. Ale było warto. Nieco przewidywalna, ale i tak do samego końca nie byłam pewna, czy winny zostanie ukarany. I czy tylko on był winien? Jest to koniec części pierwszej – i tu zaczynam się zastanawiać, czy autorka chce dalej pociągnąć losy Laury, czy może tom drugi będzie o innych bohaterach? Chyba wolałabym ten drugi wariant. Czy polecam? Owszem. Warto ją przeczytać. Dobrze się przy niej bawiłam. Co prawda miała wiele niedociągnięć, najważniejsze jednak, że emocje były i miło spędziłam z nią czas.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Dotyk północy

Autor: Adelina Tulińska

Wydawca: Wydawnictwo Biblioteka

Premira: 2016-05-28

Ilość stron: 288

Tom: 1

 

 

Wyzwanie czytelnicze: 47/2016

sobota, 9 lipca 2016

“Błąd”–Elle Kennedy

 

„... niektóre marzenia naprawdę się spełniają...”

Moje drugie spotkanie z Elle Kennedy nie obyło się bez pewnych wątpliwości z samego początku. Czyż nie często się zdarza, że pierwszy tom wydaje się znakomity, a drugi już przestaje być tak wyjątkowy w naszych oczach? Okładka mnie zachwyciła. Ale objętościowo już znacznie mniejsza od „Układu”. Mimo to w pełni oddałam się kolejnym stronnicom, dając możliwość zostać uwiedzioną przez kolejnego hokeistę.

Poznałam bliżej Logana. Młodego mężczyznę, który wydaje się z jednej strony beztroski i ze świetlaną przyszłością, z drugiej jednak dowiadywałam się o jego nieuchronnej przyszłości – bardzo nie chcianej przez kogokolwiek. I tu zauważyłam jego dwie twarze – zawodnika i studenta, który potrafi walczyć o swoje, dąży do wyznaczonego sobie celu, sprawie wymijając wszelkie przeszkody stojące mu na drodze. Druga twarz to pełne poddaństwo wobec zbliżającej się przyszłości – tego, co go ma czekać po ukończeniu uczelni. Talent, marzenia, miłość – nic nie ma znaczenia, gdy w grę wchodzi dobro rodziny. Ale czy oby na pewno „dobro” tejże rodziny? I nagle na jego drodze staje Grace. Iskierka. Promyczek w tym całym tunelu beznadziejności. Być może nawet jego ostatnie wytchnienie. Kobieta, dla której warto walczyć, nawet jeśli bardzo się spieprzy relacje, gdy okaże się takim – wybaczcie określenie – palantem, jakim się wielokrotnie okazał.

Podsumowując: Nie ubawiła mnie tak samo, jak pierwszy tom. Zabrakło mi tej walki pomiędzy bohaterami, tego ślepego zgadzania się. Nie zrozumcie mnie źle – książka jest świetnie napisana, humorystyczna, romantyczna, erotyczna. Wszystko, czego nam trzeba na wakacje. Ale! Zabrakło mi tu czegoś. Rozbudowania bardziej ich problemów, rozbudowania walki z nieuchronnością. Stała się tak strasznie przewidywalna. Czy warto ją zakupić? Owszem. Jest to książka, do której się wraca. Ja wróciłam i wiem już, że jeszcze nie jeden raz to uczynię.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Błąd

Autor: Elle Kennedy

Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Premiera: 2016-07-04

Ilość stron: 375

Cykl: Off-Campus

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 46/2016

“Nie marnuj czasu na zadręczanie się głupim zachowaniem bezmyślnych ludzi.”

poniedziałek, 20 czerwca 2016

„ Sny Morfeusza” – K.N. Haner

Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć.”

Po bardzo udanym debiucie „Na szczycie”, długo trzeba było czekać na kolejną książkę autorki. Obawiałam się, że – jak to bywa z debiutantami – na jednej się skończy i zostanę zawieszona w próżni nie wiedząc, co dalej będzie z bohaterami powieści. Tym razem jednak pozycja nie ma nic wspólnego z „Na szczycie” – na to trzeba poczekać do września/października tego roku. Dane jest nam wkroczyć do świata tajemniczych klubów, tajemniczych i mrocznych mężczyzn oraz do świata pełnego namiętności, pasji, wręcz uzależnienia. Zupełnie inna od debiutanckiej powieści, stąd brak możliwości porównania obu. Przynajmniej ja nie potrafię orzec, która jest lepsza. Są po prostu zupełnie inne. I to sprawia, że chcę poznać kolejne pozycje wychodzące spod pióra autorki, bowiem – jak widać – potrafi poruszać się po różnych światach, dalej grając naszymi emocjami.

„Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać.”

Poznajemy Cassandrę, młodą i utalentowaną kobietę, poszukującą swojego miejsca. Trudne relacje z ojcem, wieczne poczucie rozczarowania w jego oczach sprawia, że ucieka naprawdę daleko. Czy jednak Miami okaże się jej nowym domem? Liczne błędy, po których trzeba ponieść konsekwencje, zwłaszcza takie czynione po alkoholu, sprawiają, że trafia do świata, na który nie była przygotowana. Nieco naiwna, czasem strasznie denerwująca i zachowująca się niedojrzale, niemal wręcz jak nastolatka, popada w konflikty zwłaszcza sama ze sobą, ze swoimi zasadami. Na jej drodze staje paru mężczyzn, chcących tylko jednego. Mężczyzn, którzy najwyraźniej przywykli do kobiet łatwych, szybkich i pozbawionych zasad moralnych. Czy Cass odnajdzie się w takim świecie? Na jej drodze staje Tommy, cudowny chłopak, wręcz bratnia dusza. Trafia natychmiast do serca nie tylko Cass, ale i czytelnika. Jednak nie jest jedynym, który uwodzi na swój sposób bohaterkę. Jest też tajemniczy Morfeusz oraz Adam. Tu sprawy się komplikują, gdyż oba imiona są tajemnicze, mroczne i sprowadzają na drogę wyrzutów sumienia, kaca moralnego, ale i ogromnej namiętności, poznawania czym jest pasja, szaleńcze pożądanie. Nie wszystko jednak jest proste, nie do końca wiadomo, co jest dobre, a co złe. Czasem miałam wrażenie, że pojęcia dobra i zła stały się tu płynne. I czym naprawdę jest owe dobro, a czym zło? Co w sytuacji, gdy umysł mówi jedno, ale ciało zdradza i robi zupełnie na przekór?

„Są też takie chwile, w których jest już za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych.”

Podsumowując – książka klimatyczna, wciągające i na szczęście sporych rozmiarów. Ilość stron jednak nie męczy, wręcz przeciwnie – po ich przeczytaniu chciałam jeszcze. Co prawda, co parę stron na zmianę wyzywałam albo bohaterkę, albo męską populację opisaną w książce. Wywoływała u mnie naprawdę cały wachlarz emocjonalny, a i kartonik chusteczek stał się bardzo przydatny. Autorka potrafi bawić się naszymi, czytelniczymi, emocjami, manipuluje nimi wręcz. A to sprawia, że z przyjemnością sięgnę po kolejne książki wychodzące spod jej pióra. Wiem, że książka zostanie porównana przez wielu do Greya i innych, podobnych do niego pozycji. Jednak jest inna, by nie powiedzieć lepsza. Bardziej klimatyczna, mroczniejsza, tajemnicza, bogatsza emocjonalnie, choć z równie irytującą główną bohaterką – różnicą jednak jest fakt, że Cass potrafi pokazać pazurki i dość często z nich korzysta. Czy polecam? Zdecydowanie dla miłośników klimatów romansów biznesowych, panów owianych tajemnicą, erotycznych uniesień i walki o lepsze jutro, walki z własnymi demonami oraz poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Polecam gorąco. I z niecierpliwością oczekuję kolejnych spotkań z bohaterami.

Ocena końcowa: 7,5/10.

 

Tytuł: Sny Morfeusza

Autor: K.N. Haner

Wydawca: Editio

Premiera: 2016-07-04

Ilość stron: 416

Cykl: Mafijna miłość

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 15/2016.

„Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.”

piątek, 17 czerwca 2016

“Arktyczny dotyk”–Jennifer L. Armentrout

Po przeczytaniu pierwszego tomu Dark Elements, wiedziałam doskonale, że sięgnę po tom drugi. Oprawa graficzna utrzymana w klimacie i ma w sobie coś takiego, przez co nie potrafię oderwać od niej spojrzenia. Uwielbiam okładkę zarówno do pierwszego, jak i drugiego tomu. A czym zaskoczy nas „Arktyczny dotyk”? Z pewnością nastąpi wiele znaczących zmian. Poważnych. Zaskakujących. Ale po kolei....

Layla. Jej życie po demonie nie jest już takie samo. I nawet nie chodzi tu o cierpienie z powodu straty, co zachowanie klanu strażników. Przybrany ojciec coraz bardziej staje się podejrzliwy. Pozostaje jej tylko Zayne. Ale i tu sprawy się komplikują, gdy tylko wychodzi na jaw, że Layla nie widzi już dusz. Zatem czy nadal może je odbierać poprzez pocałunek? I gdy już się wydaje, że jej życie się stabilizuje, pojawia się na nowo demon z informacją o lilinie. Zaczyna się polowanie, w którym na pozór siły są połączone. Życie w szkole się zmienia poprzez upiory, kokony i złe demony. A nasza Layla poznaje podziemny świat demonów. Nic jednak nie przygotowuje ani nas, ani tym bardziej ją do tego, co się wkrótce stanie. Śmierć przychodzi z niespodziewanych rąk. Zdrada staje się bardziej dotkliwsza, gdy pochodzi od osób bliskich. Layla staje na rozdrożu – demony chcą ją zabić, strażnicy także na nią polują. I wtedy dopiero okazuje się, kto jest prawdziwym przyjacielem, kto jej naprawdę ufa i wierzy w to, co czuje, widzi i wie. A lilin? Jest znacznie bliżej, niż komukolwiek się wydaje i cieszy się każdą porażką bohaterki.

Podsumowując: Drugi tom jest jeszcze bardziej wciągający, intrygujący, zaskakujący i emocjonalny. Coraz więcej się dzieje. Coraz bardziej sprawy się komplikują. A świat znów trzeba rozpatrywać w odcieniach szarości, a nie czerni i bieli. Dodatkowo pojawienie się czarowników sporo namiesza i zastanawiam się, co takiego demon będzie im winien za malutką fiolkę. To jest książka, którą zakończyłam płacząc. Nie mogłam uwierzyć, że niebiańskie istoty mogą być tak okrutne, a te z piekła rodem stają się tymi lepszymi. Świat staje na głowie. I ponownie powieść kończy się w takim momencie, że trzeba sięgnąć po kolejny tom, by dowiedzieć się, jak rozwiążą się sprawy, jaki będzie rezultat i czy uda się uratować przyjaciela od lilina. Czy polecam? Owszem. Rewelacyjnie się przy niej bawiłam. I ponownie muszę stwierdzić, że autorka ma ogromny talent, bo prawie każda z jej książek przypadła mi do gustu – bez różnicy, czy młodzieżowa fantasy, czy też ta dla dorosłego czytelnika. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 7,5/10.

 

Tytuł: Dark Elements. Arktyczny dotyk

Autor: Jennifer L. Armentrout

Wydawca: Wydawnictwo Filia

Premiera: 2016-06-08

Ilość stron: 400

Cykl: Dark Elements

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 45/2016.

wtorek, 7 czerwca 2016

INAMOURADA–czyli Grażyna Białas

Spotkanie z twórczością Inamourada zapoczątkowałam już na stronie chomikuj. Było to jednak niemal liźnięcie tematu, a kobieta dopiero rozwijała swoje skrzydła pisarskie. Na szczęście założyła konto na stronie wattpad(https://www.wattpad.com/user/Inamourada), gdzie dzieli się swoją pasją, swoją fantazją i swym światem. Podziwiam sposób, w jaki patrzy na otaczającą nas rzeczywistość i przedstawiaja ją w kolejnych publikowanych powieściach. Tu nie znajdziesz harlequinowskich romansów, lekkiej i przyjemnej literatury. To mroczny zakątek duszy, kryjący się w każdym z nas. A Inamourada potrafi to przedstawić w sposób wciągający, niesamowity i emocjonujący. Ale przejdźmy do przyjemności książkowych.

Pierwszym sukcesem jest wydanie swojej debiutanckiej książki “VARDØGER” (https://www.e-bookowo.pl/proza/vardoger.html). Pierwszy tom mrocznego cyklu łączącego w sobie urban fantasy z dark fantasy – ludzie, magia, demony. Poznajemy główną bohaterkę – Saszę. Spokojną i ciężko pracującą dziewczynę, z jakże racjonalnym podejściem do życia. Wszystko się jednak zmienia w dniu, w którym jest świadkiem dziwnego wypadku. Widzi nie tylko sprawczynię wypadku, Łucję, jak i jej strażnika – demona zwanego Vardøgerem, poszukującego dla siebie nowego “domu”. Ich losy się splatają, co zmieni nie tylko nosiciela, jak i samego demona. Wkrótce życie Saszy wywraca się do góry nogami. Tajemniczy Wiktor, z dziwnego zgromadzenia, także obrał sobie ją na cel. Nic nie jest takie, na jakie z początku wygląda. Kto jest gorszy – demon, czy człowiek. I do czego można się posunąć, by wygrać? To powieść o poświęceniu, odkrywaniu siebie i walce dobra ze złem. Znajdziemy tu także miłość, tragedię, prawdziwą siłę przyjaźni. Niesamowicie emocjonująca. Wciągająca. Niekiedy zabawna. Innym razem wstrząsająca. Wyciśnie z nas wiele łez i nie pozwoli o sobie długo zapomnieć. To jedna z tych pozycji, obok których nie można przejść obojętnie. Zapada w pamięć i przede wszystkim – głęboko w serce. Gorąco polecam i liczę, że przyjdzie też nam się doczekać jej wersji papierowej. Na stronie wattpad autorki jest także dostępny tom drugi, mroczniejszy i jeszcze bardziej emocjonalny, który roztrzaska nasze wrażliwe serca. Var’a po prostu nie można nie pokochać.


“BABILON” jest jeszcze niewydany, ale mam nadzieję, że i tę powieść przyjdzie mi kiedyś czytać w papierze. Można ją odnaleźć na stronie wattpad :https://www.wattpad.com/story/56522352-babilon.Spotkajmy się w klubie, gdzie każdy spełni swoje fantazje, nawet te najbardziej wyuzdane i mroczne. Miejsce dla zmęczonych, niezrozumiałych przez społeczeństwo. Idealne, by się zapomnieć. Ale też niebezpiecznie uzależniające – kto raz tam trafi, będzie wracał wielokrotnie. I właśnie w tym miejscu poznajemy naszych głównych bohaterów. Sara, uciekająca przed znęcającym się nad nią mężem, wraz ze swoją pięcioletnią córeczką. Przerażona miejscem, ludźmi, zrobi wszystko, by przeżyć z daleka od slubnego. Jest i Dawid – osobliwy tancerz nie potrafiący przejść obok niej obojętnie. Ale udzielenie pomocy, dobry uczynek, zawsze pozostaje ukarany. To zmienia ich życia na zawsze. Ich tropem bowiem podąża niebezpieczny i uzbrojony szaleniec, który postawi całą policję na nogi i zniszczy każdego, kto stanie mu na drodze. Na jaw zaczynają wychodzić tajemnice z przeszłości. Dziwne powiązania i kiełkujące uczucia tam, gdzie być ich nie powinno. Czy zagubione i złamane dusze odnajdą do siebie drogę w ciemności? Gorąco polecam. Choć nie znajdziemy tu elementu fantasy, wciąż jest to mroczna, klimatyczna powieść, która na długo zapada w pamieć i serca. Styl autorki jest prosty, lekki i przyjemny w odbiorze, a sceny obrazowo opisane wpływają na nasze fantazje, wyobrażenia.

I choć Inamourada ma jeszcze wiele godnych polecania powieści, skupiłam sie na dwóch powieściach, które skradły mi serce. Zapraszam gorąco do odwiedzenia strony autorki, gdzie każdy miłośnik dobrego pióra znajdzie coś dla siebie. Wspierajmy nasze rodzime talenty, odkrywajmy i cieszmy się przyjemnością spędzania z nimi czasu.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

„Drugi grób po lewej” – Darynda Jones

„Wielkie piersi to wielka odpowiedzialność.”

Nie wiem dlaczego tak długo zwlekałam z dokończeniem drugiego tomu przygód Kostuchy. Pierwszy tom bardzo przypadł mi do gustu pod względem zabawnej bohaterki, nieprzeciętnych przeżyć, ciętego języka, romansu z tajemniczą postacią i zagadki do rozwiązania. Mimo to nastąpiła długa przerwa i dopiero w ten weekend odrzuciłam wszystkie inne pozycje, by na nowo odkryć, za co tak bardzo uwielbiam Charley.

I tym razem mamy zagadkę – nie jedną w dodatku – do szybkiego rozwiązania. Coraz więcej trupów i już nawet ja podejrzewałam o to nadprzyrodzoną istotę mszczącą się na oprawcach. Okazało się to bardziej przyziemne i niesamowicie ludzkie. Szczerze? Takiego rozwiązania się nie spodziewałam. Podobnie zresztą jak tajemnicza sprawa z Reyesem. Wciąż nie do końca wiadomo, kim naprawdę jest i do czego jest zdolny. Przyszły Antychryst? Tak powiadają, ale jakoś nie do końca pasuje mi do tego obrazu. W dodatku znalazł idealne dla siebie rozwiązanie, które mnie osobiście przerażało. Pewnie Charley również, skoro rzuciła się do ratunku. Efekt? Poznała nową umiejętność, a my demony. W dodatku to, co zrobiła Rey’azielowi sprawiło, że z jednej strony chciałam ją potrząsnąć, być może nawet dupencję skopać ostro – z drugiej, zakrawało na uronienie łez. Końcówka mnie po prostu powaliła. Czułam ścisk wewnątrz mnie i wiem, że z pewnością sięgnę po trzeci tom, by przekonać się, jak rozwiąże się sytuacja pomiędzy bohaterami.

Podsumowując: Intrygująca i wciągająca. Humorystyczna. Z dobrze przedstawioną fantastyką, tak cudnie wplecioną w nasze realia. I te emocje. Śmiech i łzy przeplatały się przez cały tom. I napisany tak, by natychmiast mieć ochotę na więcej. Polecam.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Drugi grób po lewej

Autor: Darynda Jones

Wydawca: Papierowy Księżyc

Premiera: 2013-07-19

Ilość stron: 387

Cykl: Charley Davidson

Tom: 2

 

Wyzwanie czytelnicze: 44/2016.

 

“Jeśli ma jądra lub opony, będą z tym problemy.”

czwartek, 2 czerwca 2016

“Sny Morfeusza”–K.N. Haner

 

Są takie miejsca, w których nigdy nie powinniśmy się znaleźć. Są tacy ludzie, których nigdy nie powinniśmy poznać. Są też takie chwile, w których jest już za późno na to, by się wycofać, i wtedy już nic nie zależy od nas samych.  Tak naprawdę nic nie zależy ode mnie od chwili, w której go poznałam.”

Cassandra Givens od zawsze nie ma szczęścia do facetów. Jej przelotne romanse za każdym razem kończą się złamanym sercem, a wybuchowy charakter, impulsywność oraz zgryźliwe poczucie humoru często wpędzają ją w kłopoty. Przeprowadzka do Miami otwiera nowy rozdział w jej życiu, a rozmowa kwalifikacyjna o pracę marzeń ma stać się drzwiami do lepszego jutra. Niestety, nic nie idzie po jej myśli, a poznanie Adama McKey’a — jej przyszłego szefa — komplikuje wszystko jeszcze bardziej.
Początek tej znajomości staje się źródłem fascynującego romansu, ale i dużych kłopotów. Cassandra traci głowę dla demonicznego Morfeusza. Między tą dwójką wybucha namiętność, nad którą nie potrafią zapanować. Adam vel Morfeusz wciąga Cassandę do gry, której zasady są bardzo proste, ale narażają oboje na ogromne ryzyko.
Jak potoczy się historia, która nigdy nie powinna się wydarzyć?
Sny Morfeusza to intensywna, pełna namiętności i niebezpiecznych tajemnic lektura, która rozpali Twoje zmysły i wciągnie w świat mrocznych doznań. Daj się ponieść historii pięknej Cassandry i tajemniczego Adama!

Premiera na początku lipca. A już wkrótce recenzja. Zapraszam Was serdecznie, bo naprawdę warto zatopić się w świecie Adama. Pozycja klimatyczna, mroczna, wciągająca, bogata emocjonalnie. Polecam gorąco !

wtorek, 31 maja 2016

“Malowany człowiek”–Peter V. Brett

Letnia pogoda wręcz zachęca do wyjścia w plener z odpowiednią literaturą. Nawet kleszcze i inne robactwo nie wydaje się straszne, gdy w dłoni dzierży się odpowiednie tomiszcza. Okazuje się jednak, że w moim przypadku z tym ostatnim jest spory problem. Wśród znajomych istnieje dokładnie to samo „przemęczenie materiału”, jak to zwykłam nazywać. Trudno bowiem wciągnąć się w historię. Raczej odkładałam ją po pierwszych rozdziałach, szukając czegoś wyjątkowego – czegoś, co mnie uwiedzie i porwie. Tak właśnie trafiłam na powieści Petera V. Bretta.

„Malowany człowiek”, jak i inne części demonicznego cyklu, zostały podzielone na dwie księgi. Postanowiłam jednak je łączyć i przez to opowiadać całą historię za jednym razem. W pierwszym tomie poznałam głównych bohaterów. Księga pierwsza opisywała ich losy od początku, jak doszło do tragedii, która zmieniła ich życia na zawsze i sprawiła, że wybrali akurat tę drogę, a nie inną. Śmierć bliskich i cudem ocalenie przed demonami, a także niezwykła siła woli i ta wiara, że czeka na nich coś ważnego – jakaś misja, o której jeszcze nie wiedzą, jedynie czując to gdzieś wewnątrz siebie. Czytelnik poznaje ich drogę „kariery”. Razem z nimi się rozwija. Poznaje zwyczaje danych miejsc, rytuały, walkę, czy zabawę. Aż do momentu księgi drugiej, gdzie bohaterowie nareszcie się spotykają na jednej z dróg. Skrzywdzeni, nadal wierzący w wybawczy świt. Zmienieni przez lata nauki i doświadczeń, niesprawiedliwości, razem stają do walki. Czy jednak trzech indywidualistów, potrafić będzie razem, ramię w ramię, walczyć o wolność dla całej ludzkości? Końcówka jednak daje do myślenia, czy na pustyni właśnie nie powstała zdradziecka armia, dowodzona przez mężczyznę, niegdyś przyjaciela Naznaczonego? Czy będą oni zbawcami ludzkości, czy jednak ogromną przeszkodą? Końcówka księgi drugiej sprawia, że natychmiast chce się sięgnąć to kolejne tomy cyklu.

Podsumowując: Choć księga pierwsza wydawała mi się nudnawa, czekałam na tę akcję, na ich spotkanie. Koniec jednak był obiecujący. Na tyle, by sięgnąć natychmiast po księgę drugą. Nie rozczarowałam się. Akcja nabrała tempa i zrozumiałam, jak ważne było prześledzenie historii trójki bohaterów. Rozumiałam już, dlaczego tacy się stali, co nimi kierowało i dlaczego wybierają dalej taką właśnie drogę. Wciągnęło mnie i pochłonęło bez reszty. Żałuję, że zabrałam się za to tak późno. I tak naprawdę, choć bohaterowie żyją w zamierzchłych czasach, odnalazłam wiele prawd pasujących do naszej rzeczywistości – niegodziwość ludzka, zdrady, przyjaźnie, duże miasta z ich podziałem hierarchii tylko przez to, ile ktoś ma, a nie kim naprawdę jest oraz wsie, gdzie wszyscy są sobie równi i każdy pomaga drugiemu. Bowiem w każdym z nas znajduje się wiele dobrego, jak i wiele z Otchłani. Gorąco polecam.

Ocena końcowa: 7/10.

 

Tytuł: Malowany człowiek. Księga I

Autor: Peter V. Brett

Wydawca: Fabryka S20łów

Premiera: grudzień 2008

Ilość stron: 504

Cykl: Demoniczny

Tom: 1.1.

 

 

Tytuł: Malowany człowiek. Księga II

Autor: Peter V. Brett

Wydawca: Fabryka Słów

Premiera: 2009-02-13

Ilość stron: 320

Cykl: Demoniczny

Tom: 1.2.

 

Wyzwanie czytelnicze: 42,43/2016.

niedziela, 22 maja 2016

“Ognisty pocałunek”–Jennifer L. Armentrout

Z twórczością autorki spotkałam się już wielokrotnie, chociażby przy kolejnej młodzieżowej serii Lux. I choć, jak wspomniałam, seria była przeznaczona dla młodzieży, faktycznie poruszała problemy uczniów szkoły średniej, tak wielokrotnie zapominałam o tym. Sposób pisania autorki sprawia, że są momenty, w których czytelnik przestaje zwracać uwagę na wiek bohaterów.

I tak było tym razem. Nowa seria Dark Elements nie tylko zaintrygowała mnie samym opisem, ale również śliczną okładką. I choć na początku denerwowały mnie problemy iście ze szkoły średniej – pierwsze miłostki, utrata dziewictwa, pierwsze pocałunki i problemy z klasówkami, tak problemy ze zbliżającą się apokalipsą z pewnością dały mi nieco wytchnienia. Naprawdę wyrosłam już z historii, gdy nagle pojawia się super przystojny chłopak w szkole, każda jego pragnie, ale z jakiegoś dziwnego powodu on wybiera tę jedną, jedyną naszą wycofaną bohaterkę. Jednak jeśli do tego wszystkiego dołączają aniołowie, demony, strażnicy, a nawet zombie w szkolnej kotłowni, wszystko się zmienia. Nie do końca wiadomo, kto jest tym dobrym, a kto tym złym. I nie uwierzę, że wśród szkolnych ławek, wśród tych buzujących hormonów, tak mało było grzesznych skaz w aurach uczniów i nauczycieli.

Podsumowując: Choć powieść przygotowana dla młodzieży, wciągnęła mnie tak, że kolejną noc mam za sobą nieprzespaną. Nie potrafiłam się oderwać od kolejnych stron, nie poznać dalszych faktów z życia Layli. Świetnym pomysłem był także dodatek, czyli jedna scena opisana oczami demona, co wyjaśniało wiele wątpliwości. I choć dziwne być może twierdzenie, że jest to książka z morałem, ja go odnalazłam na kolejnych stronach – bowiem nikt nie jest ugruntowany na bycie dobrym lub złym. To kwestia naszych wyborów. Tak, jak i anioł może grzeszyć nadal wierząc, że czyni dobrze (co dziwne, nie pozostaje po tym żadna skaza na jego aurze), tak i demon może czynić coś dla wyższego dobra, zaprzeczając swojej naturze. Świat nie jest czarny lub biały – znajduje się również tu tysiące odcieni szarości. Polecam, jako miła odskocznia od codzienności.

Ocena końcowa: 6/10.

 

Tytuł: Ognisty pocałunek

Autor: Jennifer L. Armentrout

Wydawca: Wydawnictwo Filia

Premiera: 2016-03-09

Ilość stron: 491

Cykl: Dark Elements

Tom: 1

 

Wyzwanie czytelnicze: 40/2016.