niedziela, 12 kwietnia 2020
“Wielkie włoskie wakacje” - Jolanta Kosowska
niedziela, 16 lipca 2017
„Na szczycie – Nieczysta gra” – K.N. Haner
Jak do chyba już każdej powieści K.N. Haner i do tej zabierałam się z trudnościami. Z jednej strony byłam ogromnie ciekawa, co też wymyśliła dalej dla bohaterów. Jednak z drugiej targały mną pełne obawy. Nauczona doświadczeniem, zaopatrzyłam się w karton chusteczek i nastawiłam psychicznie na to, co mnie czekało. I zdecydowanie takie ostrzeżenia powinny być już na początku.
Nareszcie nadchodzi wielki dzień dla Rebeki i Sedricka. Wyczekiwany zarówno przez wszystkich bohaterów, jak i przez samych czytelników. Ich droga była trudna, pełna niebezpiecznych zakrętów, wątpliwości. Mimo to przetrwali. Silniejsi i bardziej zdecydowani. Zdający sobie sprawę, że ich życie nigdy nie będzie spokojne, zawsze będzie mnóstwo niebezpieczeństw i ludzi chcących im zaszkodzić. Mimo wszystko, pragną bardzo założyć rodzinę i stworzyć swój własny świat. Trudne decyzje, namiętności, pasje, zdrady, szaleństwo, tęsknota i w jakimś stopniu naiwność. Co ich jeszcze spotka w życiu, zwłaszcza gdy przeszłość po raz kolejny upomina się o swoje?
Podsumowując: Spodziewałam się wielu komplikacji, burz emocjonalnych, ale nie spodziewałam się właśnie tego. Po raz kolejny mam ochotę zamordować K.N.Haner za to, jak bardzo skomplikowała relacje bohaterów. Stworzyła dla nich trudny świat, powiedziałabym nawet z tragicznym finałem. Trudno jest się pozbierać po jej przeczytaniu. To, co zafundowała nam autorka powieści, porównałabym do rollercostera emocjonalnego. Śmiech, łzy, rozpacz i gdzieś tam przemyślenia, co będzie dalej. W głowie miliony scenariuszy na dalszy ciąg. I oto z pewnością chodziło pisarce. Choć wciąż denerwowała mnie główna bohaterka, powieść uznaję za udaną. Wciągała i zaskakiwała. Naprawdę trudno się po niej pozbierać. Jest i romans, i erotyzm, i tragedia. Wszystko w jednej książce. A do tego okładka, jakże pasująca do pozostałych. Klimatyczna. Polecam.
Ocena końcowa: 6/10.

Tytuł: Na szczycie. Nieczysta gra
Autor: K.N. Haner
Wydawca: Novae Res
Premiera: 2017-06-14
Ilość stron: 428
Cykl: Miłość w rytmie rocka
Tom: 3
niedziela, 26 marca 2017
Grzeszne zapowiedzi na wiosnę

Już wczoraj opisywałam jedną z grzeszniejszych i mafijnych zapowiedzi autorki, dziś dołączam drugą. K.N.Haner jest jedną z płodniejszych pisarek młodego pokolenia. Jej książki odbierane są dość skrajnie – jedni nienawidzą, drudzy kochają. A ja nadal uważam, że należy po prostu samemu przeczytać i dopiero wówczas oceniać. Dotąd książki autorki czytałam z zapartym tchem – zarówno te wydane, jak i te publikowane na www.wattpad.pl . Zawsze przyjemnie z nimi spędziłam czas. Dlaczego zatem nie polecać? Dałam się uwieźć i oby K.N. Haner nie przestawała mnie rozpieszczać.
A tym razem pojawiła się oficjalna zapowiedź trzeciego tomu serii Na szczycie. Gorący muzycy, grzeszne życie za kulisami, zdrady, miłości, przyjaźń i lojalność…. oby do 14 czerwca 2017r.

Ślub Rebeki i Sedricka zbliża się wielkimi krokami. Zakochana para pragnie założyć rodzinę i wieść idealne życie, ale w ich świecie nic nie jest proste. Czy ambitne plany dotyczące życia rodzinnego są możliwe do zrealizowania w związku tworzonym przez gwiazdę rocka i równie piękną, co szaloną byłą striptizerkę? Czy bolesna tęsknota, wzruszająca naiwność i nieprzewidywalne eksplozje namiętności to właściwe składniki dobrego małżeństwa?
Co jeszcze może stanąć na przeszkodzie ich miłości? Rebeka i Sedrick kolejny raz będą musieli zmierzyć się z przeszłością, a także podjąć decyzje, które zaważą na życiu i szczęściu ich samych oraz najbliższych im osób.
„Nieczysta gra” to emocjonalny rollercoaster zakończony rozrywającym serce na strzępy finałem.
sobota, 15 października 2016
„Na szczycie II. Gra o miłość” – K.N. Haner
Długo czekałam i jeszcze dłużej dawkowałam sobie drugi tom „Na szczycie”. Z jednej strony chciałam jak najszybciej skończyć, dowiedzieć się wszystkiego. Jednak postanowiłam delektować się powolnie smaczkiem podanym na każdej ze stron. A czym autorka zaskoczy nas w drugim tomie?
Rebeka i Sedrick są bliżej siebie, niż kiedykolwiek dotąd. Wciąż borykają się ze swoimi demonami, docierają się w kwestii porozumienia między sobą, ale kochają się nad życie. Jednak, jak to w życiu bywa, kłód rzucanych pod nogi i tu nie zabraknie. Wręcz namnożyło się tego zbyt sporo. Przeszłość dogadania, wrogowie nie zapomnieli, ale i sporo problemów wynika z braku pełnego porozumienia pomiędzy bohaterami. Przy ich temperamentach aż dziwne, że się nie pozabijali. Za to pogodzenia były gorące, aż kartki paliły od atmosfery, a czytelnik z pewnością siedzieć będzie z wypiekami i zapartym tchem. Bowiem historii tych dwojga nie można śledzić na spokojnie. Wzloty gonią upadki i znów powracamy do grzesznego raju. Istna karuzela emocji, która na szczęście nie zamęczy Nas, a jedynie odpowiednio doprawi całą historię. Mamy także pobocznych bohaterów, ich problemy – na szczęście sprawa z Alexem została wyjaśniona, tym razem zmartwił mnie Nicky. I jak dotąd drażniła mnie swoim zachowaniem Reb – jej naiwność, desperacja wręcz w stosunku do Seda, pakowanie się głupio w kolejne kłopoty i ratowanie się ucieczką, zamiast stawić czoła konsekwencjom. Tak po części ją zrozumiałam. Jak wiele jest się w stanie zrobić dla miłości swojego życia? Jak wiele można wybaczyć, by tylko znów było jak dawniej?
Podsumowując: Wciągająca. Niesamowita. Grzeszna. Obszerna, choć nie tak bardzo, jak tom pierwszy. I tak bardzo emocjonalna. To powieść, obok której nie można przejść obojętnie – albo się ją pokocha, albo znienawidzi. I tak, jak pierwszy tom mnie pochłonął, drugi naprawdę zniewolił. Teraz jednak pozostaje mi czekać na tom trzeci i na to, co też autorka dla Nas wymyśli. Czy polecam? Owszem. Kto czytał pierwszy tom, z pewnością sięgnie i po drugi. „Gra o miłość” jest grą na emocjach. Dojrzalsza. Jeszcze bardziej emocjonalna. Niepowtarzalna. Pozostawia czytelnika z tak wieloma pytaniami, potencjalnymi scenariuszami. Polecam, bowiem to bardzo dobra powieść, idealna na te jesienne wieczory, by choć na chwilę się zapomnieć i przeżyć przygodę z grzesznymi muzykami.
Ocena końcowa: 7/10.
Tytuł: Na szczycie II. Gra o miłość
Autor: K.N. Haner
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Premiera: 2016-10-27
Ilość stron: 400
Cykl: Miłość w rytmie rocka
Tom: 2
Wyzwanie czytelnicze: 50/2016.
środa, 10 sierpnia 2016
Z A P O W I E D Ź–czyli na co warto czekać do października
Trochę czasu upłynęło, ale już wracam i to z gorącą zapowiedzią. Czas urlopu od książek się skończył, dystansu nabrałam do wszystkiego i teraz mogę na nowo odkrywać wyobraźnię pisarzy, odkrywać nowych bohaterów, miejsca, odczuwać te wszystkie emocje, a potem postarać się przelać to wszystko na słowa i podzielić się z Wami.
Ale najważniejsze. Czeka nas w październiku cudowna pozycja. Obszerna. Grzeszna. Wciągająca i niesamowita. Emocjonalna. To powieść, obok której nie można przejść obojętnie. Pierwszy tom mnie pochłonął. I wiem, że drugi mnie zniewoli. Zatem nie pozostaje nic innego, jak grzecznie czekać. A recenzja już wkrótce ♥
wtorek, 15 marca 2016
W świecie planów na najbliższą przyszłość
niedziela, 23 sierpnia 2015
“Pod niebem Patagonii”–W.I. Rudź & K. Rudź
Dotąd nie zabierałam się za literaturę podróżniczą, jakoś przechodząc obok niej obojętnie. Dlaczego? Sama nie potrafię odpowiedzieć sobie na to pytanie. Po prostu nie interesowały mnie za bardzo losy ludzi, którzy jeżdżą sobie po świecie, widzą cudowności naszej planety (albo i przekleństwa), opisując wszystko i okraszając dodatkowo porcją zdjęć. Przynajmniej tak było do czasu, aż w moje rączki wpadła pozycja Wiesławy Izabeli Rudź i Krzysztofa Rudź. Ich historia sprawiła, że przez dłuższy czas nie tylko czytałam tę ksiażkę, ale także przeglądałam uważnie zdjęcia wyobrażając sobie, jak stoję w miejscu, w którym oni stali i spoglądam na to wszystko własnymi oczyma.
Książka jest motocyklową wyprawą do Ameryki Południowej – relacją z podróży zainspirowanej historią polskich emigrantów, którzy wypłynęli w czasie wojny z naszego kraju do Argentyny transatlantykiem Chrobry. Tyle przynajmniej dowiadujemy się z opisów już na samej okładce. A co znajdziemy w środku? Prawie roczną relację z podróży, przygód i poznawania nie tylko przepięknych miejsc, ale również poznawania wspaniałych ludzi. To zadziwiające, ilu Polaków można odnaleźć na całym świecie, albo ludzi z korzeniami z Polski. Ludzi, którzy pomimo iż całe życie spędzili na obcym kontynencie, potrafią cokolwiek powiedzieć w naszym języku. I to wzruszyło mnie najbardziej. Do książki dołączono także przepiękne zdjęcia – nie tylko widoki, ale samych podróżników w ciekawych miejscach. Ich relacje z podróży, trudów pokonywania tras i nieprzewidzianych usterek sprawiło, że moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach, podsuwając mi obrazy tak pięknie opisane.
Podsumowując – pozycja niesamowicie wciągająca, pokazująca prawdziwość życia w podróży, dająca możliwość poznania innych kultur. Czyta się z zapartym tchem, czasem uśmiechając się pod nosem z nieprzewidzianych sytuacji, innym razem czując przeszywający dreszcz niepokoju, gdy podróżnicy stają przed wyzwaniem. Dla mnie jednak to książka o prawdziwych trudach życia, pokazująca prawdę z podróży, a nie tylko piękną otoczkę. Czułam się tak, jak gdyby to właśnie autorzy opowiadali specjalnie dla mnie swoją historię. Gorąco polecam i czekam na kolejną wyprawę małżeństwa Rudź, o której dane mi będzie przeczytać.
Ocena końcowa: 8/10.

Tytuł: Pod niebem Patagonii
Autor: Wiesława Izabela Rudź & Krzysztof Rudź
Wydawca: Novae Res
Premiera: 2015
Ilość stron: 374
Wyzwanie czytelnicze: 64/2015.
środa, 19 sierpnia 2015
“Zaryzykuję dla Ciebie”–N. Coori
Ostatnimi czasy zabrałam się za debiutantów. Stwierdziłam, że to oni zasługują bardziej na recenzje, opinie, reklamy i całą tą inwestycję, niż znane nazwiska. Wszak rozpoznawalny autor obroni się już sam, a debiutant nie ma jeszcze wyrobionego zaplecza. Prawda? Wyszłam na tym różnie – czasem zgrzytałam zębami zastanawiając się, co mnie podkusiło, by kupić taką pozycję, innym razem uśmiechałam się szeroko i wiedziałam, że do autora jeszcze powrócę nie jeden raz. Jak to z książkami.
I tym razem trafiłam na pozycję, której opis mnie zaintrygował. Wiedziałam, że ją chcę, a czekanie na oficjalną premierę mnie wręcz zabijało od środka. No cóż, nie należę do osób zbyt cierpliwych. I tu ogromne podziękowania dla autorki za zlitowanie się nad niecierpliwym nałogowcem :)
Co do samej książki. Okładka ciekawie zaprojektowana. Wydaje się taka “zwykła”, jakich widzimy wiele. Mimo to nie potrafię od niej oderwać oczu. Ma coś w sobie urzekającego. A treść? Uwiodła mnie.
Poznajemy dwójkę bohaterów, jakże pokrzywdzonych przez los. Ona, po traumatycznych przeżyciach z przeszłości, buduje na nowo swoje życie z daleka od wszystkiego, co jej znajome z dzieciństwa, otacza się grubymi murami, szukając wciąż ukojenia. I On – mężczyzna z przeszłości, playboy, który w każdej z kobiet szuka tej jedynej – tej, w której zakochał się dawno temu. Ich spotkanie na weselu przypominało mi wręcz tsunami. Wywołane trzęsieniem podczas poznania, dalej szło już z falą, by niszczyć każdy mur postawiony na drodze. Aż do całkowitej zagłady – pytanie tylko, czy wyszło im to na dobre, czy nie.
Autorka zaskakuje czytelnika zwrotami akcji. Gdy sądziłam, że już wyszli na prostą, nagle BUM i obrót sytuacji o sto osiemdziesiąt stopni. A to jedynie sprawiło, że nie potrafiłam się oderwać od kolejnych stron. Przedstawione sytuacje z perspektywy obu bohaterów pozwala wczuć się jeszcze bardziej, przeżywać to, co bohaterowie i wyobrazić sobie ich dalsze losy, pisać potencjalne scenariusze. Osobiście uwielbiam takie rozwiązania, gdy widzę oczami zarówno bohaterki, jak i bohatera, ale z pozostawieniem pewnego niedosytu, bym mogła sama wyobrażać sobie resztę.
Podsumowując – Debiut z ogromnym potencjałem. Idealna pozycja na coraz chłodniejsze wieczory przy winku. Taka, na chwilę zapomnienia o szarej rzeczywistości. Spełnia swoje zadanie – umila czas czytelnika, sprawia przyjemność czytania. Wciągająca i zaskakująca. I choć nie jest to literatura wysokich lotów, warto po nią sięgnąć i przekonać się samemu o jej wartości. Ciekawie skonstruowany romans, poruszający także trudną tematykę. A ja już nie mogę się doczekać kolejnej pozycji N.Coori, bo z pewnością po nią sięgnę.
Ocena końcowa: 6/10.

Tytuł: Zaryzykuję dla Ciebie
Autor: N. Coori
Wydawca: Novae Res
Premiera: Jesień 2015
Ilość stron: 315
Wyzwanie czytelnicze: 62/2015.
wtorek, 18 sierpnia 2015
“Dwoje pod napięciem”–Agnieszka Czochra
Uwiodła mnie okładka. Było to pierwsze, co zobaczyłam i zatrzymałam się, by przyjrzeć uważnie. Następnym krokiem był opis – i w tym oto momencie wiedziałam, że chcę mieć tę pozycję w dłoni. Pragnęłam ją przeczytać. Zapowiadał się całkiem niezły romans, czyli to, na co ostatnio mam ochotę w literaturze.
Pierwszą jednak niespodzianką, a raczej zaskoczeniem, była objętość tej pozycji. Tego się nie spodziewałam. Przez dobrą chwilę oglądałam, czy oby na pewno mam całą powieść. Może błędem było nastawiać się na cokolwiek, a po prostu dać się ponieść? Przyzwyczajona do znacznie obszerniejszych powieści, z pewnym wahaniem zaczęłam czytać. I tu kolejna niespodzianka. Spodobała mi się już od pierwszych stron. Wciągnęła mnie całkowicie, nie dając możliwości się oderwania. Niestety poszło mi zbyt szybko i po zamknięciu książki stwierdziłam – Chcę Jeszcze!!!
A jaka jest to powieść? Zabawna. Romansu jako takiego nie ma, ale wisi po prostu w powietrzu. Moje myśli już szły do przodu, pisząc sobie w głowie potencjalne scenariusze o dalszych losach bohaterów. Z pewnej strony każdy, kto kiedykolwiek zgubił się w górach wie, jak szybko można zgubić orientację, popełniać wiele błędów, wpadać w panikę i robić coś, na co nigdy byśmy nie wpadli w innych okolicznościach. I tak też po części zrobiła nasza bohaterka. Czym faktycznie wyprowadziła z równowagi. Z doświadczenia jednak wiem, że najlepiej jest wrócić tą drogą, którą się przebyło – o ile się ją oczywiście pamięta. Nasza bohaterka stwierdziła inaczej, stąd następna doba jej przygód. I to jakich. Śmiałam się do łez z jej temperamentu, dialogów i niektórego zachowania.
I jest też On. Wydawałoby się, mężczyzna racjonalny, który w górach okazał się bardzo dobrym wsparciem. Doskonale rozumiałam, ile wymagało to od niego cierpliwości, wyrozumiałości. A spotkania z główną bohaterką już od samego początku były niezapomniane dla wszystkich. Z jednej strony mu współczułam, z drugiej chciałam więcej takich przygód.
Podsumowując – choć niewielkich rozmiarów, rozbawiła mnie do łez. Nie jest to romans, choć wisi on gdzieś w powietrzu. Ja bym nawet potraktowała to, jako swego rodzaju miły poradnik dla osób wybierających się w góry. Dzięki tej powieści przynajmniej wiadomo, co może się stać (choć nie do końca w tak zabawnej formie), co robić, a czego nigdy nie powinniśmy się podejmować, co ze sobą zabierać i jak wygląda taka tułaczka nawet w samotności. Książka ku przestrodze, choć w bardzo sympatycznej oprawie. Polecam, bo naprawdę warto się z nią zapoznać i przeżyć tą krótką, wspaniałą i przezabawną przygodę wraz z Anną i Wojtkiem oraz grupą ich przyjaciół.
Ocena końcowa: 6,5/10.

Tytuł: Dwoje pod napięciem
Autor: Agnieszka Czochra
Wydawca: Novae Res
Premiera: 2015
Ilość stron: 110
Wyzwanie czytelnicze: 61/2015.
niedziela, 16 sierpnia 2015
“Pamiętnik Debory”–Maria Erbel
“Zło krąży pośród nas. Nie dajcie się schwytać w jego sieć!”
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, po raz kolejny miałam szanse zapoznania się z ciekawą pozycją na naszym rynku. Opis książki, jak i okładka sprawiło, że musiałam ją wręcz przeczytać. Trzeba także przyznać, że mając ją już w dłoni, ucieszyłam się nie tylko białym, kredowym papierem, jak i objętością powieści, zacierając już rączki z przygody, jaka mnie czekała na stronach lektury. Czy moje oczekiwania były słuszne? Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Maria Erbel nie jest wcale debiutantką, jak do tej pory sądziłam. I z ciekawości sięgnę po jej inne pozycje z pewnością.
Duchy, moce, czytanie w myślach, demoniczne oczy o czerwonym błysku – to wszystko czekało czytelnika już od pierwszych stron powieści. Ale to dopiero początek. Dalej mieliśmy już scjentologów, Kościół Szatana i wiele faktów odnośnie wierzeń, ideologii, a także założeń samej medycyny niekonwencjonalnej. I choć początkowo było to dobre wprowadzenie, z biegiem czasu zaczynało mnie męczyć ilość szczegółowych informacji, naukowych wyjaśnień tematu i to w momentach, gdy chciałam najbardziej poznać dalsze losy bohaterów. Ciężko mi było także przywyknąć do przeplatania polskich i zagranicznie brzmiących imion postaci. Często zapominałam, że akcja faktycznie ma miejsce w Polsce. Mimo wszystko książka wciągnęła mnie, dałam się jej porwać i wprost nie mogłam uwierzyć w wybór Debory. Nie rozumiałam jej rozterek sercowych (jak można kogoś kochać nad życie, ale po miesiącu twierdzić, że już przeszło to uczucie?). Miałam wrażenie, że mylono tu zwykłe zauroczenie z miłością. Brakowało mi większych rozterek głównej bohaterki, zatrzymania się nad problemem i analizowaniem go. Zupełnie, jak gdyby przechodziła z wszystkim dalej, nie dotyczyło jej. Dowiadywała się i doświadczała potwornych rzeczy, ale na drugi dzień po prostu wstawała i szła do pracy, jak gdyby nic się nie stało. Mało realne, ale z drugiej strony, czy książka ma z założenia być dla nas “rzeczywista”?
Podsumowując – powieść ma potencjał. Zakończenie otwarte, dające czytelnikowi spore pole na własne, potencjalne scenariusze. Dość niespotykana już, a przynajmniej ja rzadko mam z tym do czynienia, forma powieści jako pamiętnik. Dzięki temu śledzimy ten krótki czas bohaterki widząc, jak szybko nastają wszelkie zmiany w niej samej i w jej życiu, otoczeniu. Choć początkowo powieść sprawiała mi trudności, z czasem wciągnęła mnie i nie pozwoliła się oderwać. Polecam, bo warto samemu sprawdzić i wydać werdykt. A trzeba przyznać, Maria Erbel fantazję ma i starała się przekazać ją w formie innej, niż czytaliśmy do tej pory. Czy jej się to udało? Zdecydujcie sami.
Moja ocena końcowa: 5,5/10.

Tytuł: Pamiętnik Debory
Autor: Maria Erbel
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 2015
Ilość stron: 398
Wyzwanie czytelnicze: 60/2015.
“Odsłonięty kark jest jak drobny suplement nagości.”
wtorek, 14 lipca 2015
“Moment życia”–Joanna Zawadzka
“Trudno jest żyć, bojąc się o jutro”

Tytuł: Moment życia
Autor: Joanna Zawadzka
Wydawca: Novae Res
Ilość stron: 318
Strona autorki: https://www.wattpad.com/user/Joannaaa1991
Wyzwanie czytelnicze: 54/2015
“Niekiedy niepotrzebna jest miłość, żeby czuć do kogoś tak intensywne pożądanie.”
sobota, 11 lipca 2015
“My, Swingersi”–P.D. Wolni
Nastał czas na kolejne debiuty. Tym razem sięgnęłam po książkę, wokół której zrobiło się gorąco. A i tematyka całkiem grzeszna. I choć pozycja niewielkich rozmiarów jest, z pewnością przyciąga czytelnika. Nawet jeśli po chwili odłoży lekturę na półkę, z pewnością przy niej przystanie i przeczyta choćby kawałek z czystej ciekawości. Pewnie o to też chodzi, prawda? Co do samej okładki, jest dokładnie tą samą, którą wcześniej zauważyć można w powieści Samanthy Young. Pasuje jednak do treści, a to najważniejsze. Przyciąga uwagę? Z pewnością. A przede wszystkim ogromne podziękowanie dla Wydawnictwa Novae Res za odwagę wypuszczenia na rynek takiej pozycji.
Zdecydowanie powieść dla dorosłego czytelnika. Nie jest to zwykłe opowiadanie o małżeństwie, które postanowiło spróbować czegoś innego. To wręcz kompendium wiedzy, jak wygląda naprawdę świat polskich swingersów. Poza opowiedzianymi przez bohaterów przygód, mamy także szereg ciekawostek o ludziach chcących spróbować, próbujących lub tych, co to chcą, ale wciąż mają opory. Takiej pozycji na naszym rynku jeszcze nie znalazłam. Dokładnie przedstawiony świat swingersów, bez upiększeń, zbędnych romansów. Zdecydowanie książka dla czytelników, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o tym skrywanym wciąż w naszym społeczeństwie świecie. Sceny erotyczne opisane w sposób prosty i dosadny z pewnością rozgrzeją niejednego czytelnika. Jedni odłożą ją z niesmakiem, innych zaintryguje i być może pozwoli im się bardziej otworzyć. Najważniejsze, że książka pozostaje w głowie jeszcze na długo. Gorąco polecam, zwłaszcza jeśli ktoś ma ochotę przeczytać powieść o prawdziwości relacji i życia, a nie kolejny przesłodzony romans z elementami erotyki. Tu mamy sam pieprz i sporą dawkę faktów. Gorąco polecam.
Ocena końcowa: 8/10.

Tytuł: My, Swingersi
Autor: P.D.Wolni
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Premiera: 2015
Ilość stron: 212
Wyzwanie czytelnicze: 51/2015.
sobota, 4 lipca 2015
“Dotyk życia”–Aleksandra Szoć
“Śmiej się ze wszystkiego nawet wtedy, kiedy upadniesz”
Ostatnimi czasy postanowiłam postawić na debiutantów. Szukałam interesujących powieści zarówno wśród wydawnictw, jak i chociażby na wattpad. I trzeba przyznać, że mamy wiele jeszcze wciąż nieodkrytych talentów. Tak właśnie trafiłam na pozycję Wydawnictwa jakże kochającego początkujących pisarzy, Novae Res.
Opis wydawał się intrygujący. Okładka niestety nie w moich guście. Te zmiany kolorów, plamy, przebłyski – jak dla mnie nieco tego wszystkiego za dużo. Ale przecież ważniejsza jest treść. A co mamy w środku? Całkiem przyjemnie spisaną powieść romantyczną. Poznajemy Clarissę Jasson, młodą kobietę po traumatycznych przeżyciach z przeszłości, która próbuje stanąć na nogi, wypierając przeszłość. Gdy jednak poznaje Chrisa, wszystko wraca. Każde spotkanie z tym wyjątkowym mężczyzną powodu jej ataki lęków połączone ze wspomnieniami. A trzeba przyznać, że przy niektórych opisach miałam gęsią skórkę. Na oczach czytelnika, Panna Jasson próbuje sobie z tym wszystkim poradzić, mając wsparcie najlepszej przyjaciółki. Jednak pech wciąż czyha na jej potknięcia sprawiając, że poradzenie sobie z traumą przeszłości nie jest jedynym zmartwieniem. Śmierć bliskiej osoby, późniejsze konsekwencje sprawiają, że życie Clarissy wydaje się wyjątkowe trudne do przejścia, a mimo to kobieta daje sobie ze wszystkim radę.
A teraz czas na minusy. Od samego początku miałam wrażenie, że autorka wzorowała się na “Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Mamy bohaterkę, która jedzie przeprowadzić wywiad z przebogatym i jakże przystojnym, aroganckim biznesmenem, a po tym wywiadzie oboje nie mogą o sobie zapomnieć. Mamy ich kolejne spotkanie – niby przypadkowe – w sklepie dla majsterkowiczów. Zbyt dużo silnych podobieństw. Akcja książki także jest za bardzo przyspieszona. Wszystko dzieje się zbyt szybko, przez co ja, jako czytelnik jestem pozbawiona wszelkich emocji z podejmowanymi decyzjami bohaterów, ich odczuć. Czyżby autorka nie miała weny na opisanie tego wszystkiego? A może nie starczyło już cierpliwości? Nie wiem, czy taki właśnie był zamysł, czy to kwestia pierwszej powieści. Czuję jednak ogromny niedosyt.
Podsumowując: Powieść ma potencjał. Przyjemnie spędza się przy niej czas. Zatem w pełni spełnia swoje zadanie. Idealne rozwiązanie na jeden wieczór po bardzo męczącym dniu. Wciągająca. Jak dla mnie autorka ma także lekkie, ciekawe pióro. Nie jest to jednak pozycja, do której wrócę. Zabrakło mi tych wszystkich emocji, rozbudowania tak wielu wątków. Bohaterowie przeżywali ważne chwile, jedne z przełomowych w ich życiach, a mimo to nie było wgłębienia się w ich emocje, odczucia, potrzeby. Przez to owe sceny stawały się płaskie, a książka niekiedy przypominała mi wręcz harlequiny, które czytało się po naprawdę ciężkich dniach dla samej przyjemności czytania, a nie przeżywania. Czy polecam? Jako zwykłe poczytadło – owszem. Jako książkę do obowiązkowego zakupu i zapoznania się, a potem odłożenia na półkę – już niekoniecznie. Nie jest to pozycja, do której się wraca. Raczej przeczytać i pójść dalej. Czy sięgnę po kolejną pozycję autorki? Oczywiście. Z czystej ciekawości wierząc, że następne wydane pozycje będą już znacznie lepsze i zapadną mi na dłużej w pamięci.
Ocena końcowa: 4,5/10.

Tytuł: Dotyk życia
Autor: Aleksandra Szoć
Wydawca: Wydawnictwo Novae Res
Premiera: 2014-01-01
Ilość stron: 188
Wyzwanie czytelnicze: 50/2015.
niedziela, 31 maja 2015
"Na szczycie" - K.N. Haner
“Kobieta, która krzyczy w nocy, nie warczy w
dzień”
Przede
wszystkim ogromne podziękowania dla dobrych duszyczek, które dzielą się takimi
pozycjami, pozostawiając po sobie przemiłe notatki w książkach. Dziękuję, że
dzięki Wam, mogłam wyjąć sobie z życiorysu dwa dni, spędzając je na miłej
lekturze. Miałyście rację :)
Wiele osób
wciąż powtarzało, jaka to przewidywalna historia, pisana na wzór serii o grupie
rockowej Sinners, pani O. Cunning. Komentarze wielokrotnie
zniechęcały wręcz do sięgnięcia po debiutancką powieść wydaną przez, jakże
kochające początkujących pisarzy, wydawnictwo Novae Res. Czy faktycznie
tak jest, czy to jedynie ludzka złośliwość? Tak naprawdę sama nie wiem.
Podobieństwo do książek Olivii Cunning jest, owszem. Tematycznie
podobna jest też do “Brudnego świata” A. Lingas-Łoniewskiej, czy też
trylogii “Ostatnia spowiedź” Niny Reichter, a także pewnie do jeszcze
innych pozycji o grupach rockowych, ich trasach koncertowych i niewiastach
towarzyszących im w czasie koncertów. Podobieństwa są, ale każda kolejna pozycja
będzie w tym temacie podobna do poprzedniej. Z drugiej strony przeczytałam
jedynie cały pierwszy tom i połowę drugiego o Sinnersach, a od książki
“Na szczycie” oderwać się nie mogłam, a to dla mnie już jest
znaczące.
Co do samej
treści, jest przewidywalna, przystępna i przyjemnie przedstawiona. Bohaterowie
nie są jednak prostymi i łatwo dającymi się zaszufladkować. Każdy ma dwie,
czasem nawet trzy twarze. Poznajemy ich w przeróżnych sytuacjach, dzięki czemu
widzimy ich prawdziwe oblicza, ich sceniczne wizerunki i te pancerze, za którymi
się chronią. Niejednokrotnie miałam straszną ochotę potrząsnąć Rebeką, główną
bohaterką – prawdziwa królowa dramatu. I choć wiadome było, jak pozycja się
zakończy, autorka próbowała nam skomplikować wszystko, co tylko było można.
Czasem nawet za bardzo. Za dużo problemów i tragicznych przeżyć, zrzucane było
na barki bohaterów. Co, niestety, wyszło sztucznie. Tym bardziej, że bohaterowie
niesamowicie szybko dochodzili do siebie po wszystkim, po każdej tragedii. A Reb
powinna dostać kartę stałego pacjenta szpitalnego. I choć denerwowałam się,
parskałam śmiechem i często wręcz niedowierzałam w ich zachowanie, nie
potrafiłam się po prostu oderwać od książki.
Podsumowując: Wciągająca. Napisana przystępnym, prostym
językiem. Niekiedy zabawna – zwłaszcza w dialogach głównych bohaterów.
Wywołująca szereg różnych, często skrajnych emocji. I z pewnością wypełniona
erotyzmem. Przede wszystkim – zaczynając ją czytać, trzeba mieć otwarty umysł i
nie klasyfikować związków w ramach przyjętych w naszym społeczeństwie. Ja bym
nawet nazwała to wolnym związkiem, otwartym. Trójkątów nam nie zabraknie, to z
pewnością. Uważam, że warto ją przeczytać i samemu osądzić, nie patrząc na
komentarze i recenzje. Jak wspomniałam – podobieństwo jest, tematyczne, do
praktycznie każdej książki o rockowych muzykach. Zakończenie pozostawiło
czytelnika z wieloma pytaniami bez odpowiedzi, zatem czy nastanie czas drugiego
tomu? Jak faktycznie potoczą się dalsze losy Reb? Czy Jess będzie w ciąży? Jak
Sed zareaguje na wiadomość o ślubie siostry? Jak kobiety zniosą rozstanie z
muzykami jadącymi w kolejną trasę koncertową? Co z matką Reb, bo ten cały Bob i
wypadek, długi, są zbyt podejrzane, tym bardziej że wyjechali do Meksyku? Mnie
także zaintrygował Alex – gdzieś w tym wszystkim, co się działo, ta postać
została pominięta. Gdzie znikał i co z jego nałogiem? Pozostaje mi zatem czekać,
bo książka wręcz prosi się o drugi tom. Czy będzie on równie sporych rozmiarów i
dobrej treści? Mam nadzieję… Polecam :)
Ocena
końcowa: 6,5/10.
Tytuł: Na szczycie
Autor: K.N. Haner
Wydawca: Novae Res
Data premiery: 2015-02-12
Ilość stron: 797
Wyzwanie czytelnicze:
42/2015.
“Żeby ruszyć dalej, musisz najpierw mieć uporządkowane
sprawy z przeszłości.”
“Kobieta, która krzyczy w nocy, nie warczy w dzień”

Tytuł: Na szczycie
Autor: K.N. Haner
Wydawca: Novae Res
Data premiery: 2015-02-12
Ilość stron: 797
Wyzwanie czytelnicze: 42/2015.
środa, 26 listopada 2014
Wioletta Szulc - "Rysunek w sercu"
środa, 30 lipca 2014
Nina Reichter - "Ostatnia spowiedź. Tom 2"
- "Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać. A kiedy nie chcemy otworzyć serca na ich pomoc, nie zostawiają nas. Poradzą sobie... wytrychem"
- "Czasem ludzie docierają na rozdroże i tam już zostają... Bo wiedzą, że którąkolwiek drogę by obrali, dojdą donikąd."
poniedziałek, 28 lipca 2014
Nina Reichter - "Ostatnia spowiedź. Tom 1"
wtorek, 10 czerwca 2014
Agnieszka Lingas - Łoniewska - "Obrońca nocy"
czwartek, 27 lutego 2014
Agnieszka Lingas-Łoniewska - "W zapomnieniu"
Historia wciągająca. Napisana niesamowicie przystępnym językiem. Autorka, jak przy każdym swym dziele, i tym razem obdarowała nas ścieżką dźwiękową. Dzięki temu przeżywamy losy bohaterów dogłębniej. Wczuwamy się w ich życie. Choć muszę przyznać - czytając ją, obawiałam się, co zaraz się stanie. Co zastanę, gdy odwrócę stronę? Pełna napięcia dałam się wciągnąć coraz bardziej w ten świat.
Był uśmiech. Były łzy. Jest wciąż ta ciepła myśl o bohaterach. O ich trudnym losie. Współczucie dla nich, jak i nadzieja budząca się razem z ich nadzieją. Wiara w lepsze dla nich jutro. Podziwiałam determinację w ich działaniu, a także trud podejmowanych decyzji. Nie zawsze były one dobre. Krzyczałam nie jeden raz: "Nie rób tego! To się źle skończy". Ale bohaterowie nie chcieli mnie słuchać. Z drugiej strony z szacunkiem patrzyłam na próbę życia z konsekwencjami swych działań.
Ta książka to nie tylko czytadło do poduszki. To przede wszystkim przestroga dla nas, jak żyć, z czego żyć i nigdy się nie poddawać.
![]() |
| Tytuł: W zapomnieniu Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska Wydawca: Novae Res Premiera: 2012-05-18 Ilość stron: 340 |
środa, 26 lutego 2014
Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Brudny świat"
![]() |
| Tytuł: Brudny świat Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska Wydawnictwo: Novea Res Premiera: 2014-02-21 Ilość stron: 296 |





